AMG Performance Tour 2017 czyli AMG na wyciągnięcie ręki

Relacja z AMG Performance Tour 2017

To duże pieniądze, wzajemny szacunek, sposób na życie, poszanowanie dla konkretnych wartości. Niektórzy preferują bawarskie „pierdnięcia” samochodów M, inni doceniają precyzję i perfekcjonizm Audi zwieńczonych literkami RS, jednak charakteru wyrabianego latami przez AMG nie podrobicie. To już nie są głośne purknięcia gdzieś z tyłu czy wyrzucanie niedopalonego paliwa – to mikrowybuchy, grzmienie i grzmoty układu wydechowego. Firma Duda-Cars pozwoliła zasmakować odrobiny tego bogatego świata organizując event AMG Performance Tour 2017, którego częścią stałem się przez moment i ja…



Generalnie chodzi o zjednanie, a później efektywne zatrzymanie klienta gotowego zapłacić wartość mniejszego lub większego mieszkania, jednak otwarcie nikt się do tego nie przyzna – to oczywiste. W praktyce możliwość przejechania dziesiątek kilometrów i przetestowania udostępnionych aut z logo AMG dostarcza możliwość zauroczenia się w pracującym silniku, prędkości, luksusie i kompromisowym połączeniu znakomitych osiągów, prestiżu, wygody i charakteru firmy z Affalterbach. Krótki event w Poznaniu zorganizowano jednak trochę inaczej – najpierw układanie napisu „AMG” z prawdziwych samochodów, następnie parada ulicami stolicy Wielkopolski, by zakończyć krótkie sobotnie przedpołudnie na Torze Poznań. Intensywne tempo całego wydarzenia nie przełożyło się na tempo jazdy po wielkopolskiej nitce, ale też nie o to chodziło. Zdecydowanym priorytetem był spędzony czas w towarzystwie klientów AMG, wspólna kawka, wymiana doświadczeń i zdjęcie wieńczące przywiązanie uczestników do swoich pojazdów, ale też dealera, który dał tę możliwość wejścia do rodziny AMG.



A co z samochodami? Było ich sporo – G 63 AMG, GLE 63 AMG Coupe, C 63 AMG Coupe, trzy egzemplarze Mercedesa AMG GT R, prezesowy SLS AMG z komponentami Brabusa i wiele innych. Dla mnie jednak clou całego wydarzenia nie była jazda Mercedesem-AMG E 43 w głębokim, zielonym lakierze nadwozia czy rozpędzanie 2,5-tonowego GLS-a 63 AMG (swoją drogą ta 585-konna katedra robi to naprawdę efektywnie strzelając przy tym niemiłosiernie wydechem) – ucztą dla oczu i zmysłów okazała się wystawa prywatnej kolekcji samochodów prezesa firmy Duda-Cars. Żółty SLS AMG Black Series, wypuszczony z okazji zakończenia produkcji, limitowany SLS AMG w odmianie kabrio, CLK DTM w odmianie coupe i kabrio, SLR McLaren 722S w wersji kabrio czy wyjątkowy na skalę światową egzemplarz modelu SL 65 AMG Black Series – w pomarańczowym kolorze z przebiegiem 90 kilometrów. Coś fantastycznego i niespotykanego – takie pojazdy w jednym miejscu, należące do jednego człowieka, który niechętnie się nimi chwali. To była ciekawa sobota i mam nadzieję, że ponowna możliwość zasmakowania świata AMG nie zagubi się gdzieś także i w przyszłym roku, a Duda-Cars dostarczy kolejnych wrażeń okraszonych literami AMG


Patryk Rudnicki