Mercedes-AMG GLC 43 Coupe – AUTO TEST

22 sierpnia 2017
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Mercedes-AMG GLC 43 Coupe

Zaczątek prawdziwego AMG

Zakup nowego Mercedesa to wielkie wydarzenie, nie tylko finansowe, ale również potwierdzające status majątkowy przyszłego właściciela. Dodatkowo wyobraźmy sobie, że kierownik dobrze prosperującej firmy chciałby ciekawie wyglądającego, ale niekoniecznie dużego SUV-a, bliżej niesprecyzowany wyróżnik i sporo mocy. Pachnie niebanalnym rozwiązaniem, a jakie ma opcje? Testowane przeze mnie BMW X4 M40i? Może i tak. Porsche Macan? Chętnie. A może coś ze stajni wspomnianego Mercedesa – GLC 43 AMG Coupe? No cóż, w towarzystwie tego ostatniego udało mi się spędzić kilka dni i o ile przyszły, majętny właściciel zaakceptuje trzaski konsoli centralnej, wyraźne szumy przy górnej krawędzi drzwi kierowcy oraz wysokie spalanie, zapraszam do kolejnych paragrafów niniejszej recenzji…


Jak widać, kupno zupełnie nowego samochodu ze Stuttgartu nie będzie oznaczało produktu z granitu, idealnego pod każdym względem i perfekcyjnie dopracowanego, ale to wiadomo nie od dziś. Ubierający wełniane marynarki kupujący dostanie za to świetnej jakości materiały, skórę pokrywającą nie tylko fotele, ale również deskę rozdzielczą, bogate wyposażenie jak np. znakomite audio firmy Burmester, dociąganie pasów bezpieczeństwa, LED-owe reflektory, wymagający przyzwyczajenia system COMAND, szyberdach czy podgrzewanie i wentylację foteli oraz poczucie obcowania z marką klasy Premium, mimo wszystko. Fakt – brązowa skóra testowanego egzemplarza po około 21 000 kilometrów przebiegu wyglądała na trochę „zużytą”, guma od wspomnianego szyberdachu była po jednej stronie oberwana, zaś czarne obramowanie szyb sprawiało wrażenie niemożliwego do kompletnego doczyszczenia, ale umówmy się – eksploatacja samochodu z końcówką AMG nie może być łatwa, prosta, łagodna i delikatna… Dla niego. To co prawda „dopiero” wstęp do szablonu emocji zawartych pod oznaczeniem firmy z Affalterbach (wszak Mercedes oferuje jeszcze GLC 63 AMG), niemniej jednak to nie są dwa litry pojemności i zaledwie ponad 200 koni mechanicznych pary. Tutaj dzieje się więcej…


Stylistycznie bardziej widać aniżeli w testowanym X4 M40i, że to nie jest zwykły samochód na spotkania biznesowe tudzież wynagradzający ciężką pracę na wysokim stanowisku. GLC 43 AMG otrzymało wyraźny tylny spojler, potężne, 21-calowe obręcze, czarne obudowy lusterek, stosowne oznaczenia na klapie bagażnika oraz pojedyńczą poprzeczkę w grillu z oznaczeniem AMG. Dużo? Chyba wystarczająco, natomiast kabina pasażerska… Pomijając konsolę centralną z udawanego włókna węglowego i znakomitą kierownicę posiadającą w centralnym położeniu charakterystyczne przeszycie (szkoda, że nie w kontrastowym kolorze, np. czerwonym), a w miejscach chwytu pokrytą zamszem, niczego specyficznego nie zdołałem namierzyć. Reszta odpowiadała recenzowanemu GLC 250 d i wydało mi się to całkiem w porządku. Detale, cieszące gust i wymagającą osobowość, pozostaną jednak detalami, a to przecież już AMG, więc chwytających za gardło emocji powinno tutaj być pod dostatkiem. I jest…


3-litrowe V6 Biturbo, 367 koni mechanicznych, napęd 4MATIC i zwracające uwagę brzmienie wydechu. Owszem, możliwość gwałtownego przyspieszenia i momentalnego odejścia są tutaj na porządku dziennym. Osiągi więc satysfakcjonują, choć warto zwrócić uwagę na fakt, że pomimo wyższej o 7 koni mechanicznych mocy od recenzowanego X4 M40i, oba samochody, zarówno w przedziale 0-100 jak i 0-200, osiągają IDENTYCZNE czasy. To Mercedes słabo przenosi moc na koła czy może BMW okazuje się tak szalenie efektywne? Nie wiem, ale fakt ten powoduje, że rywalizacja fascynująco się zaostrza. To oczywiste – GLC 43 AMG żwawo przyspiesza z każdej prędkości, robi to efektywnie, a jak brzmi?

Dźwięk układu wydechowego potrafi być naprawdę „łaskawy” dla kierowców żyjących motoryzacją, zwłaszcza pod większym naciskiem stopy na pedał gazu Mercedes wydobywa z siebie przyjemne, trochę metaliczne brzmienie, a w trybie SPORT+ potrafi już być naprawdę doniosły i agresywnie strzelić przy odpuszczeniu gazu (przy zmianie biegów nie wspominając). Niesprzyjającym faktem dla GLC było jednak to, że wcześniej moje uszy pieściło dźwiękiem M40i i wierzcie mi, to była znacznie brutalniejsza ścieżka dźwiękowa. Nie mówię, że GLC „odzywa się” gorzej. Te samochody brzmią zwyczajnie inaczej, natomiast jeśli preferujecie maksimum brudnego „soundu”, winniście spojrzeć przychylniejszym okiem na BMW. Moje wątpliwości pobudziły zaś w Mercedesie dwa elementy: spalanie (oczywiście ono nigdy nie będzie niskie przy jednostce 3.0 V6 Biturbo, niemniej jednak konkurencyjne X4 potrafiło zużyć niecały litr mniej) i 9-biegowa przekładnia automatyczna. Skrzynia działała poprawnie, jednak lubiła wyraźnie szarpnąć, zwłaszcza przy redukcjach, i zastanawiał mnie sens obecności aż dziewięciu przełożeń. O zbijaniu spalania raczej należy zapomnieć – skrzynia była na tyle krótko zestopniowana, że przy 140 km/h obrotomierz wskazywał 2300 obrotów, a spalanie wędrowało powyżej 10 litrów…



Pytanie na dzisiejszy wieczór: „Jeżeli majętny właściciel dobrze wyposażonego apartamentu zechce usportowionego, ale niezbyt dużego SUV-a, to powinien kupić recenzowane GLC 43 AMG Coupe? A może spróbować „wyrwać” za mniejsze pieniądze X4 M40i lub pójść na całość i zainwestować w Porsche Macana?” Trudno jest mi oceniać preferencje ludzi dysponujących niesamowicie poważną gotówką, ale subiektywnie wiem jak by to mogło wyglądać. Porównując do obecnego na autowizyjnym portalu X4 batalia wydaje się wyrównana i taka jest w rzeczy samej. GLC posiada urzekającą kierownicę, lepiej działający układ kierowniczy o zmiennym przełożeniu (i o to przełożenie właśnie chodzi, a nie samą precyzję), charakter AMG nie do podrobienia i subiektywnie bardziej utrwalający się design. BMW zaś absolutnego brutala w postaci dźwięku, niższe zużycie paliwa, niższą cenę końcową (najprawdopodobniej), system iDrive i wciąż stare, choć nadal aktualnie wyglądające wnętrze. Gdybym musiał przechylić szalę na którąś ze stron? Byłby to prawdopodobnie Mercedes, choć to BMW podświadomie by zwyciężyło. Chodzi o to, że w tym jednostkowym przypadku ciało daje za wygraną i kiedy jesteś gotowy do zawarcia umowy z monachijskim dealerem, okazuje się, że Twój podpis widnieje już pod zdjęciem GLC 43 AMG Coupe. Dlaczego? Ponieważ jakaś niezrozumiała cząstka mnie chciałaby właśnie GLC 43 AMG Coupe i tyle. Bez sensu jest dyskutować i próbować sobie wytłumaczyć, że ten zakup może nie być tym najlepszym. Ciekaw jestem odczuć dotyczących segmentu hatchbacków, czyli BMW M140i xDrive versus Mercedes A 45 AMG…





DANE TECHNICZNE Mercedes-AMG GLC 43 Coupe
Silnik / Pojemność benzyna / 2996 cm3
Układ / Liczba zaworów V6 / 24
Moc maksymalna 270 kW (367 KM) / 5500-6000 obr./min
Moment obrotowy 520 Nm / 2500-4500 obr./min
Zawieszenie przód oś wielowahaczowa
Zawieszenie tył oś wielowahaczowa
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automat 9G-TRONIC, 9 biegów
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,9 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 11,2 / 7,2 / 8,7 l/100 km
nasz test: 12,8 / 8,8 / 10,8 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4732 / 1620 / 1602 mm
Rozstaw osi 2873 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1785 / 2430 kg
Bagażnik w standardzie 500 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1400 l
Pojemność zbiornika paliwa 66 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 206 700 zł (GLC 250 4MATIC Coupe)
Cena wersji testowanej 423 651,58 zł (GLC 43 AMG Coupe + dodatki)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!