Europejskie wojaże: jak poruszać się po drogach Irlandii?

Irlandzka policja

Kontynuujemy cykl „Europejskich wojaży”, jednak dzisiaj będzie równie trudno co przy związanej rygorystycznymi ustaleniami Wielkiej Brytanii. Lektura tytułu niniejszego „odcinka” jest myślę szalenie wymowna – przerwa dobrze robi, ale czas znowu odwiedzić Wyspy i udać się na terytorium Irlandii. Pakujcie cały ekwipunek – Dublin ze spółką czekają …


Mimo, że jestem imiennym patronem tytułowego kraju nigdy nie byłem szczególnie związany oraz chętny ujrzenia jego rzeczywistych walorów. Niepożądany fragment prywaty utnijcie, zaś informację o standardowym wyposażeniu auta polecam już głęboko zakodować i dokonać jego aktualizacji. Lewostronny ruch irlandzki winny być zatem okupiony apteczką, trójkątem ostrzegawczym, kompletem zapasowych żarówek, gaśnicą i szaloną ostrożnością wynikającą z trzeźwego umysłu kierującego (choć dopuszczalny limit alkoholu we krwi to 0,8 promila). Zielona Wyspa (jak pieszczotliwie nazywa się Irlandię) to również pasmo niespodzianek dla szukających wypoczynku cudzoziemców, gdyż tamtejszy ruch skutecznie potrafi zaskoczyć niejednego, doświadczonego kierowcę. Warto opanować zasadę jazdy po rondzie, która mówi: na pierwszy i drugi wyjazd kierujemy się z lewego pasa, natomiast trzeci oraz kolejne wymagają już pasa prawego. Istotna to zasada, gdyż owiani irlandzką codziennością „driverzy” skutecznie potrafią zajeżdżać drogę.

Ważnym elementem tytułowej republiki są naturalnie ograniczenia prędkości, które respektowane jak w każdym innym państwie (chyba że mówimy o Turcji lub Rosji) mogą niestety uszczuplić portfel spragnionego atrakcji turysty. Ogromną zaletą jest fakt, że poszczególne wartości są tradycyjnie w km/h, choć rząd sąsiada Wielkiej Brytanii jest dosyć rygorystyczny. Teren zabudowany ujarzmi przed nami cyferkę 50, niezabudowany „jedyne” 80 km/h, na zielono oznaczone drogi krajowe to już 100 km/h, zaś „ekspresówki” oraz autostrady 120 km/h. W ogóle temu ostatniemu elementowi winien jestem poświęcić chwilę uwagi, bo o ile najszybsze z wymienionych dróg są raczej bezpłatne to dubliński Port Tunel wymaga symbolicznego uiszczenia „kasy” o „nominale” 6 – 12 euro.

Skąpana wiosennym, jesiennym, letnim …, powiedzmy niemalże całorocznym deszczem Irlandia to kraj mający swoje bezapelacyjne uroki, ale jazda po tamtejszych drogach wymaga również przyzwyczajenia. Zapamiętajcie, że od 23 do 7 rano nie wolno używać klaksonu, pociechy do 12. roku życia winniśmy przewozić w specjalnym foteliku, natomiast odgórnie ustalone ograniczenia szybkości nie stoją dla zabawy, a kolejny, może delikatnie nietypowy urlop powinien być naprawdę udany.

Patryk Rudnicki