Volkswagen Up! od firmy ABT – koncepcyjny dylemat

Pamiętacie swoje zabawki z dzieciństwa? Oczywiście nie mówię o jakichś strzelających plastikowym butem „ludzikach” czy też klockach LEGO, a o różnej maści samochodach, które niegdyś z ogromnym impetem jeździły po miękkim dywanie. Dziś zapewne większość z nich stoi w ciemnej piwnicy z zakurzoną karoserią lub dawno zakończyła swój żywot na wysypisku śmieci. Dla tych, którzy zaczęli w tym momencie wspominać błogie czasy mlecznych zębów, mam pewną niespodziankę – Volkswagena Up! od niemieckiej firmy ABT, który najwyraźniej cierpi na zaburzenia osobowości …

Volkswagen Up! od firmy ABT - koncepcyjny dylemat Volkswagen Up! od firmy ABT - koncepcyjny dylemat Volkswagen Up! od firmy ABT - koncepcyjny dylemat

Z zewnątrz opisywany samochód może budzić wiele kontrowersji. Oprócz białego lakieru tytułowy bohater otrzymał trzy czarne pasy biegnące przez niemalże całą długość nadwozia, specjalne obręcze pomalowane na czarny kolor, a także czerwone wstawki pasujące tutaj jak przysłowiowy kwiat do kożucha. Naturalnie ten ostatni element można rozpatrywać bardzo subiektywnie i wcale się nie zdziwię jeśli niektórym z Was przypadnie takie rozwiązanie do gustu. Wspomnianą barwę odnajdziemy zatem m.in. we wspomnianych wyżej felgach, przednim i tylnym zderzaku, zmienionych progach i obramowaniach szyb. Inżynierowie ABT-a wyraźnie zaznaczyli, że przygotowany przez nich pakiet nie zawiera jak na razie modyfikacji jednostki napędowej, więc pod maską nadal znajduje się benzynowy, trzycylindrowy motor o pojemności 1-litra. Podobna historia ma miejsce w przypadku wnętrza, które prawdopodobnie nie zostało w ogóle zmienione, ale za to na pocieszenie Niemcy dorzucili nowemu Up-owi! podwójną końcówkę układu wydechowego oraz delikatnie obniżone zawieszenie. Dlaczego tytułowy Volkswagen ma problemy z identyfikacją? Z jednej strony to doskonały obraz miejskiego i spokojnego „toczydełka”, które ma za zadanie dowieźć swojego właściciela na wyprzedaż w hipermarkecie Tesco, ale druga strona medalu pokazuje agresywnie nacechowany wóz przypominający malutkiego „matchboxa” z dzieciństwa. Czas zatem na Was, Drodzy Czytelnicy. Kupując tego brzdąca musicie wnieść do kabiny pasażerskiej swoje bogate wspomnienia, a wtedy kolejna genewska premiera odnajdzie powołanie w motoryzacyjnym życiu. Patryk Rudnicki

Leave A Comment