Renault Twingo RS – mały wariat

Salon samochodowy w Genewie rozświetli swe oblicze bijącym po oczach żółtym lakierem, zaprezentuje wszystkim motofanom drzemiące w nim emocje i wrzaśnie niesiony splendorem francuskiej myśli technicznej. Może oszalałem używając tylu różnych metafor, ale poddałem się działaniu tego wyjątkowego na swój sposób auta. Szwajcarska wystawa również nie przyjmie go obojętnie, bo oto przed Wami Renault Twingo w odmianie RS.

Renault Twingo RS - mały wariat Renault Twingo RS - mały wariat Renault Twingo RS - mały wariat Renault Twingo RS - mały wariat

Miejski „wariat” otrzymał delikatnie przeprojektowane zderzaki, specjalny lakier nadwozia ( o którym niedawno wspomniałem), nowe felgi, a także pomalowane na czarno lusterka oraz tylną lotkę dachową. Patrząc na samochód jako całość od razu czuć jego niepokorny charakter i chęć szaleństwa na miejskich arteriach. We wnętrzu producent zaaplikował ostro doprawionemu Twingo całkiem przyzwoite wyposażenie oraz naturalnie dobrze wyprofilowane, sportowe fotele trzymające nasze ciało w ostro pokonywanych zakrętach …, pod supermarketem.

Najciekawsza w tym przypadku jest jednak kwestia techniczna opisywanego „Francuza”. Pod niewielką maską znalazł swoje miejsce benzynowy silnik 1.6 o szesnastu zaworach legitymujący się mocą 133 KM i 160 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Renault nie pochwaliło się jak na razie osiągami swojego „brzdąca”, ale wstępne informacje mówią za to o średnim spalaniu na poziomie 6,5 l/100 km oraz całkiem pokaźnych hamulcach (280 milimetrów z przodu i 240 mm z tyłu). Dla osób niedbających o stan swojego uzębienia, koncern przewidział natomiast obniżone o 4 mm zawieszenie Cup.

Renault Twingo RS - mały wariat Renault Twingo RS - mały wariat    

Obok żółtej poświaty, salon w Genewie zostanie również rozświetlony niebieskim odpowiednikiem, bowiem Renault planuje również pokazać Twingo RS w wersji Gordini. Samochód ma się wyróżniać specjalnymi felgami, charakterystycznym malowaniem z dwoma białymi pasami, skórzaną tapicerką we wnętrzu, niebieskimi wstawkami, a także bogatym wyposażeniem seryjnym. Pod względem technicznym mamy tutaj identyczną historię co w opisywanym przed chwilą „zwykłym” RS-ie.

Pewnie się dziwicie mojej fascynacji malutkim, niekoniecznie urodziwym oraz trochę inaczej „ubranym” toczydełkiem, ale ten samochód coś w sobie ma. Można przymknąć oko na dziwne reflektory, cenę 16 900 euro (RS) i 18 100 euro (Gordini), a nawet nazwę przywodzącą na myśl jakiś instrument dęty. To nie jest Aston Martin, Ferrari czy Lamborghini, nie dysponuje setkami koni mechanicznych nad tylną osią ani nie wygląda jak amerykański pocisk niebo-ziemia, mimo to spójrzcie na niego. Czyż to nie piękne, że nawet tak mały samochodzik potrafi wzbudzić u swojego kierowcy szczery uśmiech na twarzy? Genewa już o tym wie …

Patryk Rudnicki

Leave A Comment