Aktualności

Mercedes GLE 43 AMG Coupe – TEST

Mercedes GLE 43 AMG Coupe

Szpaner

Motoryzacyjny świat musiał czekać równe 8 lat na godnego konkurenta BMW X6. Tylko czy takie auto jest potrzebne?

Na wstępie wyjaśnię dlaczego tytuł testu to GLE 43 AMG Coupe mimo, iż na klapie jest oznaczenie 450, a auto w ogóle nazywa się 450 AMG. Otóż Mercedes, po tym jak wypuścił na rynek takie modele jak C 450 AMG, GLE 450 AMG czy właśnie GLE 450 AMG Coupe, zorientował się, że przecież wszystkie modele AMG mają w nazwie tylko 2 cyfry… Niemcy postanowili to szybko zmienić skracając nazwę 450 na 43. W ten sposób modele 450 AMG były prawdopodobnie najkrócej oferowanymi modelami Mercedesa w dziejach marki. Kto wie, może kiedyś to właśnie one będą najbardziej poszukiwane? Może właśnie przetestowaliśmy auto, które kiedyś będzie warte grube miliony…

Zresztą już teraz Mercedes GLE 43 AMG wygląda drogo. I to bardzo. Biały lakier, rasowe zderzaki, dyfuzor, cztery końcówki wydechu i 21-calowe felgi robią wrażenie. Bez nich GLE Coupe nie ma zbyt udanej prezencji, żeby nie powiedzieć, że jest brzydki. To takie skrzyżowanie garbusa z mercedesem i jakaś terenówką. Niby ładny, a brzydki. Jeśli mamy być szczerzy to BMW X6, na którym Mercedes się wzorował wygląda lepiej.

Wnętrze Mercedesa błyszczy jeszcze bardziej niż karoseria. Jasna pikowana skóra na fotelach, ciemna na desce rozdzielczej, do tego połyskujące drewno i mnóstwo przestrzeni. Tak powinien wyglądać Mercedes, synonim luksusu. Niestety, jak minie nam ekscytacja świetnymi materiałami i spasowaniem to zdamy sobie sprawę, że kokpit już nie jest tak nowoczesny jak chociażby w E klasie, na której technicznie opiera się. GLE Coupe swoją premierę miał w 2015 roku i bazuje jeszcze na poprzedniej generacji klasy E W212. Szkoda, bo to niestety czuć. Producent mógł poczekać tych parę miesięcy i stworzyć arcydzieło, a tak prawdopodobnie trzeba będzie czekać do kolejnej generacji albo liftingu.
Prawda jest jednak taka, że zarówno nowa E klasa (W213) jak i stara (W212) ma tak samo słabe sterowanie multimediami. To tyczy się też, niestety, GLE Coupe. Większość dóbr, które mamy na pokładzie obsługujemy za pomocą pokrętła i dżojstiko-myszki, które ruszają się w różnych płaszczyznach. Nawet po tygodniu jazdy ciężko się tego idealnie nauczyć i potrafi wciąż denerwować. Najgorsze jest to, że Mercedes GLE 43 AMG Coupe ma mnóstwo bajerów, których aż chce się używać! Mamy np. fotele przednie z funkcją masażu, fantastyczne granie Harman-Kardon, nawigację, funkcje jonizacji powietrza, panoramiczny dach, kamery 360 stopni (tylna chowa się \w znaczku przez co zawsze jest czysta) i wiele, wiele więcej!

Poza wykonaniem i wyposażeniem GLE Coupe zaskakuje jeszcze przestronnością i komfortem podróżowania. W kabinie miejsca jest mnóstwo, wydaje się, że nawet więcej niż w BMW X6. Nawet z tyłu, pomimo opadającego dachu, przestrzeni na głowę mamy pod dostatkiem. Bagażnik jest znacznie większy od X6, bo ma aż 650 l, podczas gdy wspomniany Bawarczyk „zaledwie” 580. Dodatkowo, Mercedes został wyposażony w pneumatyczne zawieszenie, dzięki któremu GLE wręcz płynie po nierównościach. Do zawiasu jeszcze wrócimy, skupmy się na najważniejszym…

Na mocy! Mercedes GLE 43 AMG Coupe lub jak ktoś chce to 450 AMG to nie jakiś pakiet, tylko prawdziwe rasowe auto. Pod maską mamy trzy litry podwójnie doładowane w układzie V6, które generują 367 KM i aż 520 Nm. Do tego wszystkiego napęd na wszystkie koła 4MATIC i 9-cio biegową skrzynię produkcji Mercedesa. Ten samochód ma zalążki na bycie wariatem, zwłaszcza jak przełączymy go w tryb Sport +. Wtedy bowiem układ wydechowy otwiera się i zaczyna się koncert. GLE Coupe grzmi jak wściekłe, prychając przy każdej zmianie biegów głośno, że słychać je parę przecznic dalej. Do tego wszystkiego odpuszczając gaz, z czterech rur słychać strzały. Poezja! Fakt, dźwięk jest nieco sztuczny, zwłaszcza te strzały, ale kto by się tym przejmował. Ogień!!

Poważnie, takie pierdzenie, strzelanie i budzenie ludzi w nocy jest wręcz uzależniające i kompletnie niepasujące do takiego wielkiego SUVa. Mimo wszystko kochamy to. Tak samo jak osiągi. Według producenta ten ponad 2,2-tonowy kolos powinien przyspieszać do pierwszej setki w czasie 5,7 s, jednak według naszych pomiarów robi to jeszcze szybciej! Równe 5,4 sekundy i to mierząc na mokrym asfalcie… coś niesamowitego. Trakcja w tym aucie jest fenomenalna i wcale nas to nie dziwi: opony z przodu mają szerokość 295 mm, a z tyłu aż 315 mm! Ten Merc może spokojnie robić jako walec drogowy… I pomyśleć, że GLE 43 AMG nie jest najmocniejszą odmianą, a nad nią jest jeszcze GLE 500 i hardkorowe GLE 63 AMG z mocą 550 KM! O mamo, jak to musi jeździć…

W parze ze świetnymi osiągami idzie precyzyjne prowadzenie i świetne zawieszenie. To ostatnie w opcji może być pneumatyczne. W ten sposób przełączając w tryb sportowy usztywnia się i obniża, a w komfortowych jest wyższe i bardziej miękkie. Świetna sprawa – sprawdza się. W sumie to jedyne do czego można by się przyczepić pod względem mechanicznym to hamulce, które wydają się być nieco za słabe.

Nie można, oczywiście, zapomnieć o spalaniu. A szkoda… Mercedes sam wie, że GLE 43 AMG żłopie jak alkoholik, bowiem już w standardzie oferuje powiększony 93-litrowy bak. Znając Mercedesa i jego politykę, to normalnie mielibyśmy pewnie jakaś sześćdziesiątkę. Jadąc spokojnie w trasie ciężko jest zejść poniżej 12 litrów na każde sto kilometrów. W mieście znowu zejście poniżej 14 l graniczy z cudem. Raz nam się omsknie noga na gazie, od razu zasięg spada o 20 km, a spalanie wzrasta o litr. Co śmieszniejsze, komputer pokładowy pokazuje spalanie tylko maksymalnie do 20 l/100 km. Nie raz mieliśmy właśnie słupek z ostatnich 15 minut na takim poziomie…

Odpowiedź Mercedesa na BMW X6 jest naprawdę słuszna. Szpanerka, wielka, agresywna i wygodna. Spokojnie może walczyć o miano króla Coupe SUV. Gdyby jeszcze poprawić nieco wnętrze, wtedy śmiało mogłaby zrzucić z trony Bawarczyka. A co do samej wersji GLE 43 AMG to jest to kompletnie nieracjonalny, szalony i bezsensowny samochód. Czyli jest dokładnie tym, czym prawdziwe AMG jest z natury. Genów szaleńca nie da się pozbyć. I bardzo dobrze!

DANE TECHNICZNE Mercedes GLE 43 AMG Coupe – TEST
Silnik / Pojemność biturbobenzyna / 2996 cm³
Układ / Liczba zaworów V6 / 24
Moc maksymalna 270 kW (367 KM) / 5500-6000 obr/min
Moment obrotowy 520 Nm / 1800-4000 obr/min
Zawieszenie przód Pneumatyczne
Zawieszenie tył Pneumatyczne
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna, 9 biegów
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,7 s (zmierozn 5,4 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 15 / 12 / 13 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4900 / 2129 / 1700 mm
Rozstaw osi 2915 mm
Masa własna / Dopuszczalna 2220 / 2820 kg
Bagażnik w standardzie 650 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1720 l
Pojemność zbiornika paliwa 93 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 326 500 zł (GLE 350 d 4MATIC)
Cena wersji testowanej 531 850 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • bonifacy

    Jest piekny. Za dwa lata sprzedaje cls-a 350cdi i ten wlasnie bedzie jego nastepca. Brzydsze od bmw x6…kwestia gustu… Napewno jest bardziej unikalne.. no i ten silnik. Bmw niestety takiego nie ma.