Renault Clio IV GT – pomost

Renault Clio IV Grandtour GT

Prezentacja czwartej generacji filigranowego Renault Clio była równoznaczna z wprowadzeniem do obiegu nowego smaku Waszego ulubionego piwa – niby doskonale znacie wspomniany produkt ułatwiający efektowne, choć głupie sponiewieranie całego ciała, a jednak głęboko zakorzeniona w ludzkiej świadomości firma potrafiła Was miło zaskoczyć. Niewielki „Francuz” po dziś dzień wzbudza tyle samo zachwytów co gorzkich słów krytyki, ale jedno należałoby mu oddać – inżynierowie tytułowego koncernu dbają o zróżnicowanie swojego auta, toteż wymagający klient (oprócz rzecz jasna gustownych naklejek czy też kolorystyki wnętrza) może zakupić Clio tradycyjne, „wydłużone” (czyli odmianę Grandtour) i już niebawem „elektronicznie usportowione” (wersja RS), ale na tym firma znad Sekwany poprzestać nie zamierza …


Targi motoryzacyjne w Genewie okazały się idealnym miejscem do prezentacji francuskiego pomostu między zwykłym i dysponującym pojemnościowo cherlawym silniczkiem 0.9 TCE Clio, a 1.6-litrową, 200-konną oraz podnoszącą ciśnienie wersją danego samochodu. Poznajcie GT – auto, które legitymując się 17-calowymi, aluminiowymi felgami, podwójnym wydechem, tylnym dyfuzorem i specjalnie przeprojektowanymi zderzakami ma wzbudzać lepsze samopoczucie i gwarantować brak jakiejkolwiek anonimowości na ulicy. Co prawda tak skonfigurowane Renault Clio nie wygląda jak łyżwiarz odziany w surdut i lotnicze nakrycie głowy, którego nieuczesane włosy zaczynają właśnie płonąć, ale to dobrze – wersja GT jest dzięki temu zgrabnym połączeniem krzykliwego środka transportu z odrobiną dystyngowanego charakteru. Zwróćcie dodatkowo uwagę na benzynowy motor 1.2 generujący całkiem niezłe 120 KM, dwusprzęgłowy automat EDC oraz przyzwoite osiągi (8,6 sekundy do 100 km/h i maksymalnie 199 km/h), a zyskacie kolejne mocne argumenty jasno wskazujące, iż omawiana „Renówka” jest godną rozpatrzenia propozycją (nie tylko dla młodego człowieka, który próbuje udowodnić rodzicom, że on też może) …

Tytułowy debiutant francuskiego koncernu jest propozycją globalną, wszechstronną (będzie można nabyć zarówno tradycyjnego hatchbacka jak i praktyczne kombi), stylistycznie nietuzinkową (względnie) i teoretycznie całkiem oszczędną (średnio 6,6 l/100 km), ale czy wymienione atrybuty przekonają finalnie stosunkowo konserwatywnych Polaków? To się akurat okaże, jednak biorąc pod uwagę delikatnie zmodernizowane wnętrze i „osobowość” łączącą spokój z chwilą emocjonującego zapomnienia, dany „pomost” winien być całkiem solidny …

Patryk Rudnicki

  • ron

    obecne ceny paliw nie zachecaja to wyboru aut sportowych, tu jednak widze, ze spalanie jest niskie. Jezeli znajde czesc wolnych srodkow i uda mi sie dostac kredyt w Getin, to bede szukal takiego malego diabla na wiosne

Aktualności