Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon

Samochód sportowy wcale nie musi kosztować milionów, spalać litrów benzyny i po każdej przejażdżce urywać głowę swojemu kierowcy. Dobrymi przykładami tej dewizy są cieszące się sporą popularnością „hothatche”. Oczywiście Clio czy Megane RS, Golf R czy Cupra R nie dostarczą tylu emocji co rodowity „Włoch” o nazwie Aventador…, chociaż poczekajcie, chyba jest taki samochód…

Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon

Nazywa się Clio RS 200 Raider i choć nie ma 700 koni oraz nie kosztuje kroci, to potrafi zaskoczyć niejednego doświadczonego kierowcę. Renault zadeklarowało, że jest to limitowana wersja, która z zewnątrz wyróżnia się matowym lakierem Stealth Grey oraz elementami w czarnym kolorze (dach, lusterka, przedni spliter, dyfuzor i 18-calowe, aluminiowe obręcze Interlagos). Całość dopełniają czerwone zaciski hamulcowe od Brembo.

We wnętrzu producent obiecuje bogate wyposażenie w postaci m.in. systemu telemetrycznego, nawigacji satelitarnej Carminat Tom Tom oraz sportowych wstawek. Oprócz tego wściekłe Clio otrzymało ultrasztywne zawieszenie Cup zapewniające mu świetne prowadzenie i trzymanie w zakrętach. Francuski koncern niestety milczy w sprawie układu napędowego, ale domyślamy się, że będzie to silnik wprost od seryjnego modelu RS czyli benzynowe 2.0 o mocy 200 koni mechanicznych.

Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon Renault Clio RS 200 Raider / Ange & Demon  

Co ciekawe samochód będzie dostępny jedynie na rynku Wielkiej Brytanii, a w pozostałych państwach Europy będzie występował pod nazwą Ange & Demon i wyróżniał się matowym, czerwonym lakierem Diavolo Red. Reszta elementów jest taka sama jak w przypadku opisywanego Raidera. Pewnie się zastanawiacie skąd takie zamieszanie. Otóż Wielka Brytania po prostu nie zaakceptowała nazwy Ange & Demon. Czemu – tego niestety nie wyjaśniono.

Tytułowy bohater powstanie tylko w 50 egzemplarzach (wersja „Anioły i demony” w liczbie 666 sztuk). No dobra, może nie są to emocje na miarę Lamborghini ze wstępu, ale przyznacie chyba, że taki nieokrzesany wariat to ciekawa propozycja, prawda?

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment