SsangYong XLV 1.6 TEST

30 grudnia 2018
tekst: , zdjęcia:
SsangYong XLV 1.6

Po całkiem udanym, jak na Ssangyonga modelu Tivoli, Koreańczycy poszli za ciosem i na jego bazie stworzyli nowy model. Ssangyong XLV, bo tak też brzmi jego nazwa, to coś jakby przedłużona odmiana Tivoli.

Przedłużona, bowiem na tej samej płycie podłogowej, o dokładnie tym samym rozstawie osi i rozstawie kół, producent stworzył nowe auto, dłuższe o 24 cm. Cała długość jest za tylnymi kołami, a to oznacza sporo więcej przestrzeni dla pasażerów jak i bagaży. Zanim jednak do tego przejdę, to chwilę skupmy się na wyglądzie. Nowy styl Ssangyonga przypadł mi do gustu. XLV (swoją drogą, ciekawe czemu nie XLT, od Tivoli XL), wygląda bardzo ciekawie, a dodatkowe centymetry wcale nie wyglądają jak odwłok czy guz. Osobiście przypomina mi nieco amerykańskie modele Forda, typu nowy Explorer czy Expedition.

Z racji tego, że wszystkie dodatkowe centymetry są za naszymi tylnymi kołami, to w środku miejsca jest dodatkowo tyle samo co w modelu Tivoli. To jednak nie jest wadą, bowiem w samochodzie jest naprawdę wystarczając miejsca. Wadą z pewnością jest brak regulacji poziomej kierownicy, która ułatwiłaby ustawienie idealnej pozycji. Bagażnik ma aż 574 litrów, co jest imponującą wartością. Licząc do linii dachu, osiągniemy 720 litrów, a po złożeniu foteli uzyskany 1440 litrów.

Szkoda tylko, że środek nie jest tak efektowny jak wygląd zewnętrzny. Tutaj zdecydowanie koreańskie auto potrzebuje odświeżenia, bo deska wygląda jakby miała już dobrych kilka lat. Pisałem to samo przy teście Tivoli (deski są takie same), ale kokpit przypomina ten, który był montowany w Hyundaiach, właśnie jakieś 6 lat temu. A wystarczyłoby zmienić pomarańczowe podświetlanie i nieco poprawić plastiki. Plastiki o tyle nie drażniły mnie fakturą (są twarde, ale to nic) tylko zapachem. Zarówno Tivoli jak i XLV posiadają bardzo specyficzną woń materiałów, która nie należy do najprzyjemniejszych. Plusem kokpitu jest za to obsługa, która jest banalnie prosta. Dodatkowo muszę pochwalić spasowanie elementów – jest nieźle.

Podoba mi się też centralny dotykowy wyświetlacz (opcja) odpowiedzialny głównie za multimedia. Po pierwsze, jego działanie jest naprawdę niezłe, to znaczy płynne i szybkie. Po drugie, grafiki wyświetlane na nim są świetne! Co lepsze, jako nawigację Ssangyong oferuje TomToma, który obecnie jest jedną z lepszych na rynku. Poza tym XLV, podobnie jak Tivoli, może być nieźle wyposażony. Ale to chyba już nikogo nie powinno dziwić.

Szkoda, że gama silnikowa jest nieco uboga, a do wyboru mamy tylko 2 silniki: benzynowe wolnossące 1.6 (128 KM) lub turbodiesel o tej samej pojemności i mocy 115 KM. Są to, oczywiście, dokładnie te same jednostki co w modelu Tivoli. Testowane XLV posiadało wariant benzynowy, który był połączony z manualną 6-cio stopniową przekładnią. Automat jest dostępny tylko dla diesla, tak samo jak i napęd na cztery koła. Co ciekawe, benzynowa odmiana może być wyposażona w seryjną instalację LPG – taka opcja wymaga dopłaty 3400 zł, co jest uczciwą ceną.

Wracając do silnika, to jest to typowa wolnossąca jednostka, więc jeśli chcemy szybciej pojechać musimy pociągnąć wyżej po obrotach. Osobiście bardzo lubię taką charakterystykę, więc dla mnie to nie minus. Dodatkowo, plusem będzie na pewno trwałość jednostki oraz bardzo duża kultura pracy silnika. Bez różnicy w jakich warunkach odpalimy XLV, motor pracuje cicho i bez wibracji. Szkoda, że kabina nie jest idealnie wyciszona, dlatego przy wyższych prędkościach obrotowych w kabinie słychać wycie jednostki.

Pozytywnie zaskoczyło mnie też spalanie, na tak duży samochód. W mieście po 4 dniach testu osiągnąłem 8,2 litra. Na trasie zejdziemy poniżej 7 litrów bez żadnego problemu. Oczywiście, wyniki przy spokojnej jeździe, ale XLV nie nadaje się do szybszej. Zawieszenie jest raczej nastawione na komfort (przy hamowaniu i przyśpieszaniu auto mocno się buja), a układ kierowniczy nie jest bardzo precyzyjny. Pracuje za to bardzo lekko, co pozwala łatwo manewrować w mieście. To typowe auto do spokojnej jazdy, bez szaleństw.

Po teście Tivoli byłem niemal przekonany że XLV mnie nie zawiedzie. To w zasadzie Tivoli z większym kufrem i to wszystko. Ładny wygląd, prosty silnik i dobra cena podstawowa (61 990 zł) to atuty, które ciężko podważyć.

  • adammoo

    Powiem szczerze że w takich pieniądzach to chyba nie znajdzie sie lepiej doposażonego suva