Ford Fiesta ST200 TEST

Ford Fiesta ST200

Pożegnanie z przytupem

Pod sam koniec produkcji obecnej generacji Forda Fiesty producent postanowił wypuścić na rynek coś wyjątkowego: model ST200. Czy to nie jest nieco za późno?

Obecna, szósta generacja Forda Fiesty dostępna jest na rynku od 2007 roku. Pięć lat później, to jest w 2013 roku, małe miejskie auto przeszło kurację odmładzającą, dzięki której zyskało charakterystyczny dla tej marki przedni grill. W 2017 roku producent pokazał światu następcę, siódmą generację bestselleru dostępnego na rynku od ponad 30 lat. Zanim to jednak zrobił, w drugiej połowie 2016 roku na świat przyszedł model Ford Fiesta ST200.

Zacznijmy od tego, że Ford Fiesta ST200 nie jest następcą modelu ST ani nie jest wersją limitowaną. To po prostu drugi, mocniejszy wariant. Sytuacja podobna jak z modelem Focus ST i Focus RS. Z tą małą różnicą, że Fiesta ST200 nie ma napędu na cztery koła i nie jest o 40 % mocniejsza od zwykłej wersji… Lepszym przykładem będzie w takim razie Mini Cooper S i Mini John Cooper Works. Ford Fiesta ST200 to po prostu szybsza, bardziej hardkorowa i bardziej unikalna odmiana Fiesty ST.

Fiestę ST200 od Fiesty ST można odróżnić po kilku elementach. Po pierwsze, auto występuje tylko w jednym grafitowym kolorze Storm Grey, który jest dedykowany dla tego modelu. Po drugie, samochód ma nowy wzór felg pokrytych czarnym matem. Kolejna sprawa to obniżone o 15 mm zawieszenie, czego raczej gołym okiem nie zauważymy. Podobnie jak nieco większych hamulców z tyłu. Na tylnej klapie nie mogło też zabraknąć emblematu ST200. Wizualne zmiany jak widać skupiają się głównie na kolorystyce, ale wcale nam to nie przeszkadza. W życiu byśmy nie powiedzieli, że ten samochód jest dostępny na rynku od 10 lat! W takiej konfiguracji Ford Fiesta ST200 to prawdziwa petarda!

Czego, niestety, nie można powiedzieć o środku, który się po prostu zestarzał. Zwłaszcza jak skonfrontujemy go z nowym Focusem czy Mondeo. Konsola środkowa we Fieście ST200 z milionem przycisków wraz z malutkim ekranikiem ulokowanym gdzieś daleko na podszybiu wyglądały atrakcyjnie, ale równe 10 lat temu. Dziś wyglądem przypomina starą, super rozbudowaną wieżę Hi_Fi, do której obsługi potrzebne jest kilka tomów instrukcji. Poważnie obsługa jest naprawdę bardzo skomplikowana.

Szkoda też, że producent nie postanowił zrezygnować z błyszczącego lakierowanego plastiku, który odbija światło i bardzo szybko się palcuje oraz łapie kurz. W odmianie ST200 mogłoby to być wyłożone jakimś karbonem czy czymś bardziej rasowym. Zresztą całe wnętrze różni się od słabszej odmiany naprawdę kilkoma drobnymi szczegółami. Po pierwsze, mamy logo ST200 umiejscowione tuż za lewarkiem zmiany biegów. Po drugie, fotele dostały dodatkowe przeszycie z szarej nici, tak samo jak i pasy. Ostatnia modyfikacja to nieco inne nakładki na pedały. I to wszystko. Tylko po takich malutkich szczegółach odróżnimy w środku wersję ST od ST200. Oczywiście, w środku zostały fantastyczne fotele kubełkowe Recaro (nieco wysoka pozycja za kierownicą), do których grubsze osoby się nie zmieszczą. Dobra motywacja, żeby schudnąć.

Jeszcze na chwilę wrócimy do narzekania. To co również nam nieco przeszkadzało podczas testowania Fiesty ST200 to bardzo słabo świecące światła. Ford Fiesta nie ma dostępnych reflektorów LED czy nawet ksenonowych (poza światłami do jazdy dziennej, te są w technologii LED) i to, niestety, widać. Strumień światła jest krótki i żółty. Wiemy, że jest to mały miejski samochód, ale w najdroższej odmianie mógłby mieć takie udogodnienie.

Chciałoby się rzec, że o wszystkich mankamentach zapomnimy jak odpalimy samochód. Nic bardziej mylnego. O wszystkich mankamentach zapomnimy dopiero jak ruszymy z miejsca, ponieważ Fiesta ST200 po prostu nie brzmi. Fakt, pod maską mamy tylko 1.6 turbo i to w układzie R4, ale przecież konkurencja w postaci np. Renault Clio R.S. też ma taką jednostkę, a brzmi cudownie. Ford mógł się bardziej postarać zwłaszcza, że wiemy jak cudnie brzmi Focus R.S.!! Jeszcze gorsza jest świadomość, że podczas przyspieszania do kabiny dochodzi dźwięk, który jest podkręcony za pomocą rezonatora umiejscowionego w dolocie. Fakt, odgłosy są dość neutralne i osoba postronna nawet się nie zorientuje, ale tak nie powinno być.

Na szczęście, wystarczy pierwszy zakręt, pierwsze mocniejsze przyspieszenie i jesteśmy w niebie. Poważnie. Zwykły Ford Fiesta ST prowadzi się genialnie. Model ST200 został dodatkowo zmodyfikowany i wyszło mu to tylko na lepsze. Nie sądziliśmy, że jest to możliwe, ale to jest istna perfekcja. To w jaki sposób współgra ze sobą skrzynia biegów, układ kierowniczy, hamulce czy sprzęgło z gazem to coś niesamowitego. To auto daje tak ogromną frajdę podczas jazdy, że porównać to można chyba tylko do seksu. Z tą różnicą, że Ford Fiesta ST200 się nie męczy, a jedyna przerwa będzie podczas tankowania.

Ford Fiesta ST200 pod maską skrywa dokładnie ten sam silnik co Fiesta ST, czyli turbodoładowaną benzynę 1.6 w układzie R4. Różnicą jest moc jaką osiąga: 200, a nie 182 KM jak to ma miejsce przy słabszym wariancie. Tutaj również mamy funkcję overboost dającą nam dodatkowe 15 KM i 30 Nm przez okres około 20 s na 3 i 4 biegu. Chwilowe 215 KM i 320 Nm w takim małym wozidełku robi robotę. Sprint do pierwszej setki skrócił się z 6.9 s do 6.7 (nam udało się uzyskać 6,8 s ale z dużym poślizgiem) a prędkość maksymalna wzrosła z 233 na 230 km/h. Co ciekawe, auto wcale nie jest paliwożerne i na trasie spokojnie schodzimy do 7 litrów, a w mieście do 9. Nieźle jak na takiego małego szarego szatana na kółkach!

Ford Fiesta ST200 to nie tylko większa moc i parę akcentów stylistycznych. Producent popracował też nad zawieszeniem, które jest o 15 mm niższe oraz aż o 27 % utwardzone względem ST. Czuć to i auto jest cholernie twarde, ale dzięki temu nie boi się żadnego zakrętu. Żadnego. Ford skrócił też końcowe przełożenie z 3,82 na 4,06 co powoduje lepszą elastyczność na każdym biegu. Ford Fiesta ST200 ma też bardziej bezpośrednie przełożenie układu kierowniczego (13,69:1). To wszystko składa się na samochód, który posiada genialne właściwości jezdne. I to pomimo napędu na przód. Mamy świetną trakcję, świetne czucie tego co jest pod naszymi kołami i niekończący się uśmiech na naszej twarzy. Jednostka EcoBoost jest fenomenalna i w jej słowniki nie występuje definicja turbodziury. Ten silnik ciągnie praktycznie od zera, coś pięknego.

Ford Fiesta ST200 jest jeszcze lepszą wersją Fiesty ST, dlatego nie dziwi zatem, że kosztuje więcej. Cennik podstawowego Forda Fiesty ST zaczyna się od 75 850 zł za odmianę 3-drzwiową (ST200 występuje tylko jako 3d). Ford Fiesta ST200 kosztuje 94 350 zł jednak posiada on wyposażenie na poziomie ST2 (nazwa poziomu wyposażenie zwykłej Fiesty ST), który to kosztuje 80 150 zł. Różnica zatem to nieco ponad 14 000 zł. Wiemy jednak, że Ford daje bardzo duże rabaty i można wyjechać z salonu Fiesta ST200 już za 84 000 zł. A to już jest fantastyczna cena jak za to co to auto oferuje.

Już zwykły Ford Fiesta ST jest kapitalnym samochodem, odmiana ST200 jest po prostu genialna. Żałujemy tylko, że tak długo musieliśmy na nią czekać, zwłaszcza że właśnie debiutuje nowa generacja Fiesty ST. Cóż, mamy nadzieję, że będzie chociaż tak dobra jak obecny model! A może i lepsza?

DANE TECHNICZNE Ford Fiesta ST200 TEST
Silnik / Pojemność turbobenzyna / 1596 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 200 KM (215 dzięki funkcji overboost) / 5700 obr/min
Moment obrotowy 290 Nm (320 dzięki funkcji overboost) / 1600-5000 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 6 biegów
Prędkość maksymalna 230 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,7 s (zmierzone 6,8 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 9 / 6,8 / 8 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 3975 / 1709 / 1456 mm
Rozstaw osi 2489 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1163 kg / 1575 kg
Bagażnik w standardzie 276 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 974 l
Pojemność zbiornika paliwa 48 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 94 150 zł (ST200)
Cena wersji testowanej ok 105 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • Johnny

    „podczas przyspieszania do kabiny dochodzi dźwięk z głośników, a nie z wydechów… ” – bzdura dźwięk jest generowany przez REZONATOR !!!

    • barturban

      Dziękuje! już poprawiamy :)