Arrinera Hussarya – premiera na targach w Poznaniu

10 kwietnia 2015
Arrinera Hussarya

W końcu jest: Arrinera Hussarya została pokazana szerokiej publiczności na targach motoryzacyjnych w Poznaniu. Czy powinniście już być z dumni z tego, że Polska ma wreszcie auto, którym może się chwalić?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, chociaż bardzo byśmy chcieli. Czytając informacje prasowe czy nawet przeglądając katalog produktu ma się wrażenie, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym. Katalog jest zrobiony świetnie, wręcz idealnie. Są piękne zdjęcia i bardzo ładne opisy. Jednak wciąż jest jedno wielkie ale: samochód, owszem, został pokazany, ale nie w wersji cywilnej. Pokazana w Poznaniu maszyna to torowa odmiana, która jest tworzona równolegle wraz z drogową. Samochód można było z bardzo bliska obejrzeć, a nawet i dotknąć. Wrażenie? Pierwsze jest następujące: wygląda świetnie. Sylwetka, linia nadwozia i sportowe akcenty tworzą naprawdę dzieło na kołach. Ważne, że nie jest podobne do innych producentów, tak jak to miało miejsce w początkowych szkicach, gdzie autu zarzucano podobieństwo do Lamborghini. Jest naprawdę świetnie. Gorzej jest, niestety, jeśli chodzi o wykonanie tego egzemplarza. Jest kilka zaślepek, parę niedokładnych łączeń czy wręcz spartańskim wykończeniem. Według producenta to ze względu na to, że jest to wciąż testowy egzemplarz, który jest wołem roboczym. Z tego względu nie można było też otworzyć maski i sprawdzić na własne oczy czy tam aby na pewno siedzi silnik. Wierzymy na słowo.

Arrinera Hussarya

Naprawdę bardzo mocno trzymamy kciuki za Arrinera Hussarya i mamy nadzieję, że samochód bardzo szybko wyjedzie na drogi. Niestety, im dłużej się czeka tym więcej słychać głosów, że jest to wielka ściema. Oby donośny ryk silnika i pisk opon rozwiał te wątpliwości. Oby…

Bartłomiej Urban

  • Hellmug von Wmordke

    Mądrzy jesteście? Samochód sam wjechał na stoisko i sam z niego odjechał z rykiem silnika, skąd więc takie kretyńskie wątpliwości typu „czy aby na pewno jest tam silnik?”