Sondaże nie zachwycają

Ostatnie sondaże FlotyMONITOR wskazują, że w polskich przedsiębiorstwach wciąż kuleje bezpieczeństwo. Ponad 90% respondentów przyznało się, że żaden z pracowników ich firmy nie brał dotąd udziału w szkoleniu doskonalenia jazdy. Niewiele też ankietowani potrafili powiedzieć na temat testów zderzeniowych, a najpopularniejszym wyposażeniem, które poprawia bezpieczeństwo aut firmowych, jest… właściwe ogumienie.

Wśród polskich firm wciąż niska jest świadomość bezpieczeństwa i potrzeba jego popularyzacji. A przecież to właśnie na pracodawcy spoczywa odpowiedzialność za życie i zdrowie pracownika. Zadaniem firmy jest troska o to, by samochód jako narzędzie pracy był sprawny, ubezpieczony i regularnie serwisowany. Wydaje się, że minimum bezpieczeństwa, jakie może zapewnić firma swojemu pracownikowi, to auto służbowe wyposażone w systemy podnoszące bezpieczeństwo. Badania wykazały, że większość samochodów firmowych ma opony sezonowe, komplet zagłówków, ABS i napinacze pasów bezpieczeństwa. Ponad połowa z nich (56%) wyposażona jest w dwie poduszki powietrzne, 34% w jedną. Jednak przy wyborze auta do firmy niewiele osób kieruje się obiektywnymi kryteriami. Zaledwie 21% ankietowanych przyznało, że zwraca uwagę na wyniki crash-testów, 33% ankietowanych nie zna w ogóle wyników testów zderzeniowych modeli nabywanych do firmy, a 46% badanych kieruje się przy zakupie zupełnie innymi, znanymi tylko sobie, aspektami.

[center][img]/photos/old/news/inne/flota_1.jpg[/img][/center]
Należy jednak pamiętać, że wszelkie systemy w samochodach mają jedynie wspomagać umiejętności kierowcy za kółkiem. Jak się okazuje, zainteresowanie pracodawców w kwestii tych umiejętności jest niewielkie. 75% z nich nie sprawdza w ogóle podczas rekrutacji biegłości jazdy samochodem swoich przyszłych pracowników. Tylko 24% pracodawców interesują punkty karne oraz ważność prawa jazdy osób, które będą w przyszłości korzystać ze służbowego samochodu. 31% z nich sprawdza to podczas rekrutacji oraz kontroluje co jakiś czas, w trakcie pełnienia przez danego pracownika obowiązków służbowych.

Zdecydowanie za mała, bo zaledwie ponad 20-procentowa, jest też motywacja do bezpiecznej jazdy w firmach. Sposoby karania kierowców za zdarzenia drogowe w jednej piątej firm są różne: od pokrycia kosztów i szkód spowodowanych przez kierowców firmowych (56%) po nagany (11%) czy kary finansowe (33%). Nagrodą za bezszkodową jazdę w 95% przedsiębiorstw jest premia lub możliwość wykupienia auta firmowego przez pracowników (5%).

Za mała jest także w firmach potrzeba szkolenia pracowników z technik doskonalenia jazdy. Aż 91% przedsiębiorstw nigdy nie wysłało na takie szkolenie żadnego ze swoich pracowników. Powodem takiego stanu rzeczy może być niewielka wiedza na temat korzyści płynących z doskonalenia pracowników. Oczywistą zaletą takich kursów jest poprawa umiejętności jazdy samochodem – odpowiedziało tak 56% ankietowanych, 39% z nich uważa, że poszerza się ogólna wiedza na temat bezpieczeństwa, a 6% respondentów widzi w szkoleniach polepszenie wizerunku firmy. A przecież szkolenia z bezpiecznej jazdy nierzadko przekładają się na zyski, czego dowodem są choćby zniżki ubezpieczeniowe dla firm, które szkolą swoich pracowników. O tym nie wspomniał nikt z badanych.

Artykuł opracowany na podstawie danych Instytutu Rynku Flotowego FlotaMONITOR. W badaniu uczestniczyły małe i średnie przedsiębiorstwa, w posiadaniu których znajdowało się co najwyżej 20 aut służbowych.

źródło – AutoFirmowe