Syrena Sport – wskrzesić legendę

FSO Syrena Sport – „prototyp polskiego samochodu sportowego zbudowany pod koniec lat 50. Auto z powodów techniczno-produkcyjnych oraz ze względu na ogólną sytuację polityczno-gospodarczą nie trafiło do produkcji. Samochód uznaje się za jedną z najważniejszych legend polskiej motoryzacji”. To cytat z Wikipedii, który w ogromnym skrócie tłumaczy, dlaczego Polacy nie mieli swojej „Corvetty”. Ale to wszystko może się zmienić dzięki grupie ludzi z pasją.


Powtórzę jeszcze raz: „może” się zmienić. Póki co, informacje, które dochodzą z różnych źródeł są dość mocno sprzeczne, a czasem nawet niepokojące. Zacznijmy jednak od tego, co jest pewne: od wyglądu. Na stronie internetowej www.nowasyrena.com widnieją pierwsze rendery auta, którego projektantem jest Pavlo Burkataskyy. Pan ten również był głównym (i podobno jedynym) stylistą Arrinery Husayry – auta, które miało być pierwszym superhipersamochodem, a skończyło się, jak sami wiecie, jednym wielkim fiaskiem. Trzeba jednak przyznać, że nowa Syrena Sport wygląda wręcz rewelacyjnie. Nowocześnie, świeżo, a co najważniejsze próżno doszukać się w niej elementów, które mogłyby przywodzić na myśl inne tego typu samochody. Auto świetnie nawiązuje do protoplasty z przed 50 lat, z długim przodem i krótkim tyłem.

A jak sprawa ma się pod względem mechanicznym? Cóż, tutaj nie wiemy za dużo… Na przytoczonej wcześniej stronie widnieje wpis, jakoby Syrena miała być wyposażona w 2-litrowy turbodoładowany silnik generujący 280 KM. Przewidywana waga auta to mniej niż 1000 kg, dzięki czemu sprint do setki miałby trwać około 5 sekund. To jeden z wariantów. W Internecie jednak częściej możemy doczytać, że nowa Syrena Sport to tak naprawdę przemodelowany Nissan 370Z. W takim wypadku. pod maską znalazłoby się 3.7-litrowe V6 o mocy 330 KM. Oczywiście, waga auta byłaby wtedy zdecydowanie większa i wynosiłaby około 1300-1400 kg, a sprint do setki trwałby mniej więcej 4.5 sekundy. Cóż, która z tych informacji jest prawdziwa? Ja bym raczej był za tą pierwszą, która jest informacją oficjalnie podaną na stronie producenta.

Więcej informacji niestety nie ma, ale i tak trzeba przyznać, że projekt wygląda naprawdę ciekawie, oby tylko się nie skończyło tak, jak z owianą już legendą Arrinerą Husayra… My trzymamy kciuki, żeby się udało, ponieważ projekt graficzny wygląda świetnie i aż szkoda żeby się zmarnował!

Bartłomiej Urban

Leave A Comment