ABT S4 – łatwa robota

Istnieją dwie ścieżki tuningowania pojazdów – kompleksowa, stawiająca na finalny efekt i wkładająca głosy dezaprobaty między bajki oraz śladowa umiarkowanie puszczająca wodze fantazji, by gotowego dzieła nie okraszono słowami „pasztet roku”. Taką właśnie ścieżkę obrał „germański” ABT ujawniając delikatny pakiet (nie tylko stylistyczny) dla mocnego Audi S4 …


ABT S4

Osoby wyczekujące iście spektakularnych zmian proszę, by napoiły organizm ciepłą melisą, gdyż takowych absolutnie nie będzie. Wspominając o śladowych modyfikacjach zapewne 75% spodziewało się tradycyjnych, choć nienachlanych spojlerów, elementów z włókna węglowego oraz interesujących felg, ale szczerze powiedziawszy tuner zaaplikował „Niemcowi” jedynie ostatnią z wymienionych rzeczy.

Uradowany posiadacz S4 może zatem nacieszyć oczy ciemnymi, aluminiowymi obręczami w rozmiarze 19- lub 20-cali, zaś nieobowiązkowym dodatkiem jest tutaj logo ABT-a umieszczone na lusterkach. Czy to już koniec modyfikacji przewidzianych dla nowego Audi? Wbrew idei „im mniej tym lepiej” został ostatni element czekający na dogłębną analizę – silnik. Fabryka z Ingolstadt proponuje klientom całkiem mocną oraz wydajną jednostkę V6 legitymującą się 333 KM i 440 Nm maksymalnego momentu. Konstruktorzy ABT-a jednogłośnie stwierdzili, że to małe wartości, dlatego ich praca zaowocowała mocą 435 KM, momentem 520 Nm, a także elektronicznie ograniczoną prędkością maksymalną rzędu 282 km/h.

Czy poddane retuszowi Audi od trzyliterowej firmy zatwierdza słuszność głoszonego na wstępie hasła? Oczywiście, że tak, bowiem karykatura udanej modyfikacji mu nie grozi, problemy z faktycznym rozpoznaniem danego auta także, natomiast S4 dorzuci jeszcze stonowane kształty będące udaną przykrywką rzeczywistej mocy oraz charakter łatwej roboty, która tak naprawdę okazała się istną gehenną.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment