Nowy Citroen C3 SHINE 1.2 PureTech 82 KM – AUTO TEST

22 września 2017
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Citroen C3 SHINE 1.2 PureTech 82 KM

Uśmiechnij się!

Prosty komunikat, właściwie niczego nie nakazujący, a jakże wymowny. Istnieją różne samochody, te traktujące codzienność jako wyzwanie i takie, które do sztandarowych elementów swojej budowy dorzucają trochę kolorytu. Zapytacie: „W jakim celu? Po co lakier przypominający chorwacką lagunę czy wykończenia odpowiednie dla mebli z IKEI w urządzeniu, które de facto ma wykonywać swoją szarą pracę?” Zabrzmi to kuriozalnie, ale powodem jest… Zachcianka. Może być nudno, czarno-biało, bez polotu, a może być interesująco, troszkę nietypowo, nieszablonowo, po francusku, bo tak, powiem dzisiaj kilka rzeczy o nowym Citroënie C3.


Zacznę od największych zalet reprezentanta segmentu B – stylistyka. Muszę zaznaczyć, że wykonana praca alzackich inżynierów stanowi kwestię szeroko pojętego gustu, niemniej jednak dwie rzeczy nie podlegają żadnej dyskusji: C3 w turkusowym, metalizowanym kolorze zwraca uwagę osób postronnych i bez wątpienia jest projektem innym aniżeli reszta uczestników startujących w rajdzie po klienta. Z każdej strony to spójny, harmonijny, dobrze zbalansowany i proporcjonalny projekt, trochę przywodzący na myśl radosnego żółwia Franklina, ale to nie jest wada. Front zaopatrzono w LED-owe „paski” do jazdy dziennej, które współdzielą klosz z kierunkowskazami, na tym samym „poziomie” umieszczono charakterystyczny dla Citroëna „szewron”, a poniżej światła mijania oraz drogowe. Generalnie wiele tutaj wspólnego z popularnym C4 Cactusem czy ostatnio zaprezentowanym C3 Aircrossem – dla Francuzów to chyba dobrze skoro taki front został ciepło przyjęty na rynku. Tył okraszono natomiast światłami z efektem 3D, a recenzowany egzemplarz dorzucił jeszcze biały, kontrastowy dach, 17-calowe, aluminiowe obręcze i lusterka również polakierowane na biało. Stylistycznie coś nowego w klasie B, z możliwością personalizacji, a czy ładnie i atrakcyjnie?



Niekonwencjonalne podejście „żabojadów”… Nie, zabrzmiało to obraźliwie i bez należytego szacunku… Niekonwencjonalne podejście zjadaczy niekonwencjonalnych rzeczy znajduje swoją kontynuację w przedziale pasażerskim. Nietypowo ukształtowane fotele, które po blisko 500 kilometrach okazują się nie do końca wygodne na wysokości pleców, ciekawa tapicerka znajdująca swoją kontynuację na desce rozdzielczej, uchwyty do zamykania drzwi przypominające pasek od spodni czy też kształt boczków drzwiowych przywodzący na myśl charakterystyczne Airbumpy (szkoda, że recenzowane C3 nie posiadało ich wcale) – to w pełni samochód francuski z całym uposażeniem zalet i wad jakie się zawierają w tym określeniu. Wnętrze stanowi przykład i jednocześnie wytłumaczenie faktu, dlaczego nie znajdziecie wspólnych tematów z kierowcą Volkswagena Polo. To jest ciekawe, niecodzienne, porządnie spasowane, choć irytująco twarde. Deskę wykonano z nieprzyjemnie taniego plastiku, a kierownica, choć naprawdę ładna i przyjemnie leżąca w dłoniach, ma trudność ze złapaniem „punktu zero”. Ale jest pokryta skórą. Do tego najbogatsza wersja SHINE recenzowanego egzemplarza dorzucała czytelny system multimedialny z nawigacją TomTom’a, średniej jakości kamerę cofania, wbudowany wideorejestrator, tempomat czy automatyczną klimatyzację. Tak na marginesie – obsługa tego ostatniego elementu mogłaby się jednak odbywać za pośrednictwem standardowego pokrętła. Dotykowo z poziomu ekranu również się da, ale nie jest to wybitnie komfortowe rozwiązanie, choć sam wyświetlacz działa przyzwoicie.



Czas na krótką jazdę, a dlaczego krótką? To jak z sensem designu nowego C3 – ot po prostu. Ciągniemy za uchwyt przypominający damską torebkę, słyszymy dźwięk całkiem solidnie zamykanych drzwi oraz przyciskamy starter niebieskiego Citroëna. Do życia budzi się trzycylindrowy silniczek 1.2 PureTech, który po rozgrzaniu niezbyt nachalnie informuje o swojej nieparzystej naturze – jest zwyczajnie dosyć cichy i oferuje szalone wręcz 82 konie mechaniczne. Powiedzmy to sobie szczerze – w granicach miasta wolnossąca jednostka o wysokoobrotowym charakterze (co chyba zaskoczeniem nie jest) daje sobie radę, by napędzać ważące 980 kilogramów C3, jednak poza arteriami wspomnianego miasta pojawia się kłopot. Zwyczajnie brakuje mocy, dlatego kupując niedoładowane 82 konie zwracajmy uwagę gdzie użytkujemy swojego reprezentanta segmentu B. Co oprócz tego? Niestety, zachwytów nie będę teraz wylewał, bowiem 5-stopniowa manualna przekładnia ma horrendalnie długie drogi prowadzenia lewarka, co można by uzasadnić leniwym charakterem całego samochodu, jednak notorycznie haczący bieg wsteczny już nie. Sama dźwignia zmiany biegów otrzymała dość „nietypowy” i nie do końca poręczny kształt, natomiast zawieszenie przypomina niesioną falami łódeczkę. Uznaję za coś pozytywnego fakt, że w dobie sztywno zestrajanych układów jezdnych Citroën opracował naprawdę komfortowy środek transportu, jednak początkowy zachwyt może się przerodzić w delikatną nienawiść. Przepisowa jazda najbardziej pasuje modelowi C3, ale wykonajcie dwa banalne eksperymenty – spróbujcie przejechać zakręt z nieco wyższą prędkością i zwróćcie uwagę jak się zachowuje maska podczas hamowania przed sygnalizacją świetlną. Efekty? Generalnie samochód histerycznie się buja, Wy macie duszę na ramieniu, zsuwacie się z fotela i pozostajecie z niesmakiem, bo przecież tak było sympatycznie i ładnie… Do tego precyzja układu kierowniczego jakby nie istnieje…



Nie zrozumcie mnie źle – C3 w żadnym wypadku nie jest samochodem beznadziejnym. Citroën obrał nieco inną strategię budując oryginalnego stylistycznie hatchbacka i dając mu przyzwoite wyposażenie, mięciutkie nastawy zawieszenia oraz „gadżetowe” wnętrze stworzył konkurenta zapisującego się w pamięci, pod warunkiem, że go polubimy. Tak, nowe C3 jest bardziej pojazdem, który należy zrozumieć, zaakceptować i polubić – w innym przypadku najprawdopodobniej stwierdzicie, że to „Francuz”, który nie jedzie, dziwnie wygląda i przewraca się na zakrętach. Taki już urok niektórych samochodów znad Sekwany.

DANE TECHNICZNE Nowy Citroen C3 SHINE 1.2 PureTech 82 KM
Silnik / Pojemność benzyna / 1199 cm3
Układ / Liczba zaworów R3 / 12
Moc maksymalna 60 kW (82 KM) / 5750 obr./min
Moment obrotowy 118 Nm / 2750 obr./min
Zawieszenie przód kolumny McPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manual, 5 biegów
Prędkość maksymalna 168 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 13 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 5,7 / 4,1 / 4,7 l/100 km
nasz test: 6,8 / 4,6 / 5,7 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 3996 / 2007 / 1474 mm
Rozstaw osi 2539 mm
Masa własna / Dopuszczalna 980 / 1550 kg
Bagażnik w standardzie 300 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 922 l
Pojemność zbiornika paliwa 45 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna -
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 39 900 zł (1.2 PureTech 68 KM, LIVE)
Cena wersji testowanej 66 740 zł (1.2 PureTech 82 KM, SHINE + dodatki)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!