Aktualności
Kiedy może pomóc wyciągarka samochodowa? (Wrzesień 21, 2017 3:34 pm)
5. edycja VAGDAY Żmigród (Sierpień 20, 2017 3:00 pm)
Aston Martin do renowacji na sprzedaż (Sierpień 19, 2017 9:28 pm)
Nissan Juke w odmianie Dark Sound (Sierpień 12, 2017 9:25 pm)

SsangYong Rodius Sapphire 2.0 e-XDi 155 KM 4WD A/T – AUTO TEST

7 sierpnia 2014
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Damian Oleksiński
SsangYong Rodius Sapphire 2.0 e-XDi 155 KM 4WD A/T

Worek pytań

Prawdopodobnie nie uwierzycie, że w naszym biało-czerwonym zaścianku Europy istnieją samochody, których jakże skomplikowana konstrukcja zakłada zastosowanie drugiego zbiorniczka na płyn do spryskiwaczy ulokowanego przy tylnym nadkolu (dostęp przez bagażnik), wspomnianych spryskiwaczy przedniej szyby umieszczonych na wycieraczkach tudzież głośników nie grającego jakoś wybitnie systemu audio przypominających te od wieży stereofonicznej, a powinniście. Koreańska firma SsangYong – z punktu widzenia zwykłego Polaka, a nawet przeciętnego Europejczyka – uchodziła do tej pory za międzynarodowe przedsiębiorstwo z inżynierami o pokrętnej logice myślenia i choć dzisiaj niewiele się raczej pod tym względem zmieniło, redakcyjny test kontrowersyjnego Rodiusa rzucił na daną kwestię (w moim mniemaniu) odrobinę innego światła. Pomijając bowiem wspomniane elementy, które rzeczywiście znalazły się na pokładzie rodzinnego vana, nowy SsangYong to głęboki worek nieoczywistych pytań, na które odpowiedź wcale nie jest tak łatwo znaleźć …


Dlaczego Rodius wygląda tak „dziwnie”?

O stylistyce największego modelu koreańskiego producenta powiedziano już naprawdę wiele i w znakomitej większości nie były to słowa pochlebne. Skrupulatnie i „po europejsku” analizując każde przetłoczenie, wymiar tudzież ogólne proporcje nadwozia, ganiące design Rodiusa opinie rzeczywiście nie były bezpodstawne – wszak zaprojektowanie samochodu przypominającego w skrajnych przypadkach wieżę widokową na plaży, która nie istnieje, stanowiło niezwykle odważny krok, zaś oferowanie takowego produktu, który z „szaleństwem pozytywnym” miał raczej niewiele wspólnego, na kontynencie wymagającym i w większości zarządzanym przez liczby poprawnych ekologów, mogło uchodzić za lekkomyślny wyrok na europejskiej karierze SsangYonga …, i po części tak właśnie było.


Druga generacja Rodiusa, teoretycznie prezentująca „nową jakość” wspomnianej firmy, wygląda zdecydowanie lepiej i choć kwestia designu modelu, który tak wyraźnie odcisnął swoje piętno na kartach „stylistycznej” historii motoryzacji, jest tematem indywidualnego gustu, pewne fakty pozostaną raczej niezmienne. Nowy Rodius sprawia wrażenie bardziej „cywilizowanego”, dostosowanego do w większości szarej infrastruktury drogowej i łatwiejszego w zaakceptowaniu, choć nie da się ukryć, że bryła ponad 5-metrowego vana wymaga przyzwyczajenia. Samochód jest ogromny (co samo w sobie zaskoczeniem nie jest) i ogromne są również jego detale – przednie i tylne reflektory, boczne kierunkowskazy, trzecie światło stopu czy lusterka. Uzasadnieniem takiego stanu rzeczy mogą być oczywiście rozmiary pojazdu, niemniej jednak wygląda to momentami komicznie tym bardziej, że proporcje samochodu w dalszym ciągu są dość kiepskie, koła (choć wypadałoby powiedzieć: kółka) z 17-calowymi felgami (maksymalny rozmiar) malutkie, zaś tylna część, choć wzbogacona budzącymi nadzieję przetłoczeniami, jest optycznie bardzo ciężka. Rozczarowanie czy trudna w ocenie poprawa? Kontrowersji jest znacznie więcej …


Dlaczego Rodius jest „niepoukładany wewnętrznie”?

Zamknięciu stosunkowo lekkich drzwi towarzyszy myśl podsumowująca niejako materiały, jakość i spasowanie wnętrza niecodziennego SsangYonga, a brzmi ona: „Nie będzie specjalnie dobrze”. W istocie – zastosowane do wykończenia kabiny pasażerskiej plastiki są kiepskiej jakości (pomijając górną część deski rozdzielczej wykonaną z miękkiego, acz niekoniecznie przyjemnego w dotyku materiału), podsufitka przypomina dermę stosowaną niegdyś jako obicie drzwi wejściowych do domu, zaś efekt prac montażowych koreańskiego zespołu absolutnie nie powala na kolana (materiały – zwłaszcza podczas jazdy – skrzypią, trzeszczą i wydają niepokojące dźwięki zużycia). Próbę nie do końca udanej kreatywności widać natomiast w rozwiązaniu kwestii z wskaźnikami – główny zestaw zegarów umieszczono bowiem na środku deski rozdzielczej, zaś kierowca otrzymał dodatkowo cyfrowy wyświetlacz pokazujący wskazania komputera pokładowego (swoją drogą obsługiwanego archaicznie wyglądającym przyciskiem z napisem „TRIP”) i prędkościomierza. Nie wykluczam, że ostatnia z wymienionych kwestii została nieco potraktowana subiektywnymi preferencjami, niemniej jednak takowe rozwiązanie wymaga przyzwyczajenia – trudno jest się natomiast przyzwyczaić do wyraźnie widocznych oszczędności. Zaślepki wykonane z gumy, pozostawiające trochę do życzenia wyposażenie najbogatszej wersji Sapphire jaka trafiła do naszej redakcji (tapicerka „nawet” wygodnych foteli była szara i skórzana, owszem, jednak klimatyzacja, choć automatyczna to jednostrefowa, reflektory, choć soczewkowe to nie ksenonowe, zaś szyby, choć sterowane elektrycznie to nie impulsowo [nawet ta kierowcy]), oznaczenia modelu na karoserii wykonane nie z metalu, a kiepskiej jakości plastiku (delikatne ślady po paznokciach potrafią zostać), zaś opcjonalnie dostępny szyberdach (4000 zł) znajduje się wyłącznie z przodu (pasażerom drugiego i trzeciego rzędu pozostają gwarantujące względną prywatność przyciemniane szyby) – chęć opracowania lepszego jakościowo samochodu budzi rzecz jasna pozytywne uczucia i szacunek dla koreańskich inżynierów, jednak ogólne wrażenie nie jest specjalnie dobre; przypomina raczej trochę nieudolną próbę zaoszczędzenia pieniędzy, która poprzedzona brakiem wpłacenia rzeczonych środków na konto bankowe okazuje się fiaskiem …, a siłowniki podtrzymujące maskę są …


Co innego przestrzeń, funkcjonalność oraz praktyczność nowego Rodiusa – na pokładzie koreańskiego vana wygospodarowano bowiem siedem miejsc (co wielkim osiągnięciem w tym segmencie pojazdów nie jest) i na każdym z nich można swobodnie usiąść. Co interesujące drugi rząd posiada dwa indywidualne fotele z podpórkami na łokcie (delikatnie ciasne na szerokość), zaś w trzecim umieszczono trzyosobową kanapę ze zbyt odchylonym do tyłu oparciem – rozwiązanie, jak się okazuje, całkiem sensowne, a przy wymiarach samochodu dostarczające mnóstwo przestrzeni (tak na nogi jak i nad głową) i sporo możliwości konfiguracyjnych.


Dlaczego techniczne rozwiązania Rodiusa rozczarowują?

Biorąc pod uwagę kupno azjatyckiego vana potencjalnego klienta czeka niemiłe, choć spodziewane rozczarowanie – pomijając niemożność konfiguracji wyposażenia (oprócz wspomnianych szyberdachu, skórzanej tapicerki oraz metalizowanego lakieru) oferta przestronnego SsangYonga obejmuje bowiem tylko jeden silnik – wysokoprężne, 2-litrowe e-XDi produkujące 155 KM i 360 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Oczekiwania wobec takiego rozwiązania technicznego (nie ma co ukrywać) są spore tym bardziej, że Koreańczycy nie dają większego wyboru i zmuszają niejako do zaakceptowania jednostki stosunkowo głośnej oraz zasilanej olejem napędowym. Teoretycznie więc tandem 155 koni mechanicznych i ponad 2000 kilogramów masy własnej samochodu winien gwarantować zadowalającą dynamikę i rozsądne wyniki zużycia paliwa, a jak jest w rzeczywistości?


Pomijając pracę zawieszenia, które pomimo swojej miękkości dość słabo filtruje różnego rodzaju ubytki w drodze, karoserię podatną na boczne podmuchy wiatru i całkiem niezłe wyciszenie wnętrza, Rodius do spółki z 5-biegową, automatyczną przekładnią konstrukcji Mercedesa (bo taka zagościła w „naszym” egzemplarzu) jest wystarczająco elastyczny i dość sprawnie nabiera prędkości, choć nie brakuje momentów, w których ospałe działanie skrzyni (oraz delikatne jej szarpnięcia) i nie robiące spektakularnego wrażenia parametry jednostki napędowej dają się we znaki (a miejsca pod maską, by ewentualnie zastosować coś większego i mocniejszego, wydaje się być wystarczająco dużo). Efektywny manewr wyprzedzania? Nieco szybsze pokonanie zakrętu? Podróż z przekraczającą 130 km/h prędkością? Oczywiście można, tylko po co? Druga generacja SsangYonga Rodiusa nie jest samochodem szybkim, zwrotnym czy zaskakująco oszczędnym – za równowartość 142 500 zł (cena egzemplarza testowego) dostajemy natomiast ogromnego vana z napędem na cztery koła (co przy obecnym reduktorze jest ewenementem w tym segmencie) zużywającego średnio ponad 9 litrów oleju napędowego na 100 kilometrów, którym podróż przypomina momentami starego Autosana z niewinnym „wyrazem twarzy”, a którego kontrola trakcji potrafi zainterweniować przy 60 km/h na szybciej pokonywanym zakręcie …


Dlaczego Europa?

Po dotychczasowej lekturze testu koreańskiego Rodiusa odnosicie zapewne wrażenie, iż Azjaci zbudowali beznadziejny samochód, którego obecność na Starym Kontynencie jest mocno dyskusyjna i zapewne będziecie mieli rację, choć nie do końca. Siedmioosobowa konkurencja egzotycznego w Polsce SsangYonga (od stycznia do lipca bieżącego roku sprzedanych zostało 5 egzemplarzy niniejszego pojazdu*) w postaci m.in. Renault Espace, Fiata Freemonta, Lancii Voyager tudzież budżetowej Dacii Lodgy oferuje w większości przypadków znacznie więcej – zarówno pod względem jednostek napędowych jak i dostępnego wyposażenia. Fakt, biorąc pod uwagę cenę i przestronność wnętrza Rodius może mieć pewną przewagę, choć wcale nie musi (rumuńskie Lodgy z pełnym wyposażeniem i systemem MEDIA NAV będzie znacznie tańsze, a i pozostałe wymienione modele można za około 140 – 150 tysięcy złotych skonfigurować całkiem przyzwoicie). Dlaczego więc ten samochód jest obecny w Europie?


Sens Rodiusa winniśmy raczej mierzyć miarą ograniczonego na wszelkiego rodzaju nowinki technologiczne umysłu; miarą człowieka nietuzinkowego, któremu wytykanie palcami absolutnie nie przeszkadza, a utwierdza jedynie w zgodnym z własnymi przekonaniami wyborze. Owszem, prezentowany SsangYong nie pasuje do klienta ze Starego Kontynentu, nie jest mu raczej w stanie zaoferować tego czego on oczekuje i w pełni sprostać jego wymaganiom, chyba że, Drogi Czytelniku, odpowiada Ci nożny hamulec postojowy, dość słaba widoczność przez tylną szybę, brak kamery cofania (nawet opcjonalnie), dość twarde boczki drzwiowe i blokowanie zamków dopiero przy 53 km/h – w takim wypadku powinieneś zajrzeć do któregoś punktu SsangYonga w Polsce.

*źródło: carmarket.com.pl

Serdecznie dziękujemy Damianowi Oleksińskiemu za realizację sesji zdjęciowej.

www.doleksinski.pl

Facebook

DANE TECHNICZNE SsangYong Rodius Sapphire 2.0 e-XDi 155 KM 4WD A/T
Silnik / Pojemność turbodiesel / 1998 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 114 kW (155 KM) / 4000 obr./min
Moment obrotowy 360 Nm / 1500-2800 obr./min
Zawieszenie przód zawieszenie z podwójnymi wahaczami
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automat, 5 biegów
Prędkość maksymalna 181 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 13,4 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 9,6 / 6,8 / 7,8 l/100 km
nasz test: 11,2 / 7,4 / 9,2 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 5130 / 1915 / 1815 (z relingami) mm
Rozstaw osi 3000 mm
Masa własna / Dopuszczalna 2179-2211 / 2850 kg
Bagażnik w standardzie 860 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń -
Pojemność zbiornika paliwa 70 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 3 lata lub 100 tys. km
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 99 000 zł (2.0 e-XDi 155 KM 2WD, Crystal)
Cena wersji testowanej 142 500 zł (2.0 e-XDi 155 KM 4WD A/T, Sapphire)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • airmatic

    Kilka luźnych przemyśleń na temat tekstu oraz przedmiotu opisywań, czyli Rodiusa.
    1) Od strony stylizacji, dawniejszy „obły” wizaż był znacznie bardziej przekonujący, z miejsca stawiając wielkie pudło na kołach w panteonie aut takich jak Multipla (brzydkich, ale aż ładnych), w których wzbudzałeś zaciekawienie i uśmiechy, ale nie zazdrość i nie agresję. Współczesny Rodius jest zrobiony na siłę, z zachowaniem filozofii przestrzennej i konstrukcyjnej modelu tamtej generacji, ale z przeszczepieniem „twarzy”

    Korando. Tu ona jednak pasuje równie słabo jak lampy przednie Fiata Bravo w Cromie, Jeepa Cherokee w Compassie czy Fiata Idei w restylizowanej Multipli.
    2) Jeśli ten samochód miałby grać w filmie, nosiłby on tytuł „brzydcy i wściekli” i z pewnością byłby horrorem o kanibalach, gwałcicielach i sadomasochistach. W Rodiusie.
    3) Nożny hamulec pomocniczy to chyba nowinka z Mercedesa klasy E ’95, mająca prawie 20 lat i znienawidzona mniej więcej od pierwszego spróbowania. Coś jak impulsowe dźwigienki kierunkowskazów w Vectrze C i Signumie, czyli wielka głupota. Aż dziw bierze, dlaczego akurat taką perełkę koreańscy myśliciele zaadaptowali w tym samochodzie.
    4) Wybór redaktora do jazd testowych to wybór świadomy :) (jego kolegów)?

    • Samuraj

      Dlaczego impulsowe kierunkowskazy to Twoim zdaniem głupota? I o co chodzi z tym świadomym wyborem? :)

      • airmatic

        Swego czasu w „Wysokich Obrotach” któregoś redaktora koledzy wysłali na test Landwinda :), czyli chińskiej kopii Opla Frontery vel Isuzu Rodeo, koszmarnie wykonanej zresztą. Kuriozów było w nim równie sporo co w Rodiusie, wygląd tragiczny, a sam autor nie mógł się odnaleźć przez cały test.
        To że nikt inny nie zaklepał do testu Ssangyonga, najwyraźniej coś sugeruje. Ale odpowiedzi innej niż dementi moich domysłów nie będę oczekiwał 😉

        • Samuraj

          I innej odpowiedzi nie dostaniesz (i mówię to pełen świadomości jak to wyglądało „od kuchni”). 😉 Chociaż nadal nie mogę do końca rozgryźć tonu Twojej wypowiedzi, a że Rodius jest pełen kontrowersji – to akurat fakt. :)