Opel Ampera – AUTO TEST

17 lipca 2013
tekst: Artur Mierzejewski, zdjęcia: Artur Mierzejewski
Opel Ampera

Przyszłość rysuje się znakomicie

Nie sądziłem, że to kiedyś napiszę – auta elektryczne są rewelacyjne. Kiedy kilkanaście lat temu pojawiły się pierwsze hybrydy, nie potrafiły mnie do siebie przekonać tzw. ekologią, przyjaznością dla środowiska czy niskim zużyciem paliwa. Toyota Prius, która była prekursorem tego trendu w światowej motoryzacji, w moim przekonaniu była dziwnym wynalazkiem, który zamiast błogiego gangu silnika emitował „bzyczenie” jak włoski skuter. Przyszłość motoryzacji była dla mnie przerażająca, wyobrażałem sobie samochody za kilkadziesiąt lat jako bezszelestnie poruszające się bezkształtne bryły, jak z filmów science-fiction. Oczyma wyobraźni widziałem już, jak w tym nieprzyjaznym świecie będę posiadaczem zabytkowego, prawdziwego samochodu z początku XXI wieku, głośnego, paliwożernego, mocnego i dającego kierowcy prawdziwą radość podczas jazdy.


Wstrząs

„Elektryka prąd nie tyka” – tak mówią fachowcy. Ja, absolwent uczelni technicznej dałem się jednak „kopnąć”, poczułem się, jakby uderzył we mnie piorun, gdyż nagle moje zdanie o samochodach elektrycznych diametralnie się zmieniło. Stało się to w czasie bezpośredniego kontaktu z autem o elektryzującej nazwie Ampera – samochodem roku 2012. Tygodniowa przygoda z wyjątkowym Oplem to jeden z najciekawszych testów jakie miałem okazję przeprowadzić.


Wygląd jeszcze niewspółczesny

Wrażenie jakie Ampera robi swoim wyglądem jest niesamowite. Choć auto jest mechanicznie blisko spokrewnione z Astrą to projektanci zadbali o to, by zdecydowanie się odróżniało. Agresywne kształty obserwujemy z każdej strony – z przodu futurystyczne klosze reflektorów schowane w „bumerangach” znanych z Zafiry, tył jest optycznie bardzo ciężki, przysadzisty z niesamowitymi światłami i wydatnym spojlerem. Linia boczna jest wyjątkowo dynamiczna i agresywna, ma się kojarzyć z dobrymi osiągami i nowoczesnością. Uwagę zwracają wyjątkowe felgi z czarnymi panelami zasłaniającymi tarcze hamulcowe, których zadaniem jest zapewne poprawa aerodynamiki pojazdu, a co za tym idzie niższe zużycie paliwa. Interesujący zabieg zastosowano, aby optycznie powiększyć boczne okna – tuż pod nimi drzwi są ciemne , co mocno kontrastuje z pięknym, perłowym białym lakierem pokrywającym resztę karoserii. Nasz testowy egzemplarz na drzwiach miał informację, której trudno nie zauważyć – nazwę Ampera i symbole biegunów akumulatora (+ i -), dzięki czemu każdy obserwator od razu domyślał się z jakim samochodem ma do czynienia. Pomimo moich wcześniejszych obaw o stylistykę samochodów przyszłości, od razu przekonałem się do tego co oferuje Opel, jestem pod ogromnym wrażeniem…


Rewolucyjny napęd

Ampera jest zupełnie inna niż znane i popularne auta hybrydowe, a
napęd zorganizowano wg odmiennej koncepcji. Przede wszystkim akumulatory można ładować ze zwykłej sieci energetycznej w domu lub garażu. Zabezpieczenia zastosowane w układzie ładowania wymagają jednak gniazdka z bolcem (i uziemieniem) aby nie doszło do awarii. Proces ładowania zajmuje około 3-4 godzin, po czym system wyłącza się, można więc podłączyć wszystko wieczorem, a rano wsiąść do auta gotowego do jazdy. Ruszamy zupełnie bezszelestnie. Wciskam mocno gaz (jaki gaz? :-) z nadzieją, że auto będzie nieco bardziej dynamiczne np. od Priusa i nie będzie tak drażniło mojego słuchu jak zastosowana w Toyocie skrzynia CVT. Już po chwili przekonuję się, że Ampera jest wyjątkowo dynamiczna i przyspiesza jednostajnie, nieprzerwanie, bez zająknięcia aż do swojej prędkości maksymalnej (161 km/h). 100 km/h osiąga już po 9 sekundach, ale sposób w jaki to czyni powoduje, że kierowcy wydaje się, że następuje to jeszcze szybciej. Kolejne zaskoczenie przychodzi po paru minutach, gdy uświadamiam sobie, że inne samochody w tym momencie już dawno przełączyłyby się na napęd spalinowy. Opel jednak jedzie wciąż generując jedynie szum opon toczących się po asfalcie a komputer zlicza kolejne pokonane kilometry i zużyte kilowatogodziny energii z akumulatora. Infografika przedstawiająca przepływ energii pomiędzy silnikiem elektrycznym i akumulatorem pokazuje jak ubywa jej (zużywa ją silnik) lub przybywa (odzyskiwana jest podczas hamowania). Gdy poziom naładowania akumulatora litowo-jonowego o pojemności 16 kWh spadnie do zera, uruchamia się silnik spalinowy (benzynowa jednostka 1.4 o mocy 86 KM). Podczas mojego użytkowania moment ten następował po około 60-75 km jazdy (w zależności od intensywności naciskania pedału przyspieszenia). Tu właśnie pojawia się wspomniana wcześniej różnica – silnik benzynowy nie napędza auta bezpośrednio. Jest jedynie generatorem, z którego prąd zasila jednostkę elektryczną. Taka konfiguracja sprawia, że pokonując codziennie krótkie, np. 50-kilometrowe odcinki możemy w ogóle zapomnieć o tankowaniu i nigdy nie usłyszymy warkotu Ecoteca. Jest to doskonałe rozwiązanie do jazdy po mieście, gdy mamy możliwość codziennego ładowania akumulatorów z sieci. Koszt takiej operacji to zaledwie kilka złotych, zatem koszt pokonania 1 km jest kilkukrotnie niższy niż w zwykłych autach. W moim przypadku, gdy codziennie pokonywałem około 100-120 km (z czego 50% na bateriach) auto zużywało średnio około 2-3 litrów benzyny na 100 km. Szkoda, że mieszkam tak daleko od biura…


Jak widać nie jest to doskonały samochód na dłuższe trasy, bo poza pierwszymi 60-70 kilometrami będzie koszt pokonania kolejnych będzie już zbliżony do tradycyjnych osobówek. Łączny zasięg również jest typowy – może wynieść około 500-600 kilometrów na jednym ładowaniu i tankowaniu, co przekłada się na spalanie około 6 litrów benzyny na 100 km.

A w środku…

…zupełnie przyzwoicie. Miejsca w kabinie jest całkiem sporo, zwłaszcza z przodu. Zaprojektowano ją dla czterech osób i każda z nich ma osobny fotel do dyspozycji. Pasażerowie z tyłu, zwłaszcza o ponadprzeciętnym wzroście mogą narzekać na brak miejsca na nogi ale typowe kompakty oferują mniej więcej tyle samo. Warto podkreślić, że przednie fotele są bardzo wygodne, niemal jak w samochodach sportowych, z dobrym trzymaniem, świetnie wyprofilowane. Kierowca powinien być bardzo zadowolony, bo także stylistyka kabiny jest interesująca, choć niektórzy mogą ją uznać za zbyt awangardową lub festynową. Tylko kierownica przypomina wnętrza innych modeli Opla, reszta to zupełnie nowa jakość. Mnie najbardziej podobały się duże, białe panele na drzwiach wykonane z tworzyw sztucznych oraz tunel środkowy z licznymi schowkami, biegnący aż do ściany bagażnika. W tym momencie warto zaznaczyć, że bagażnik ma całkiem przyzwoitą pojemność (310 litrów), którą zazwyczaj mocno ograniczają zestawy akumulatorów.
Przed kierowcą znajdują się dwa duże ekrany LCD, z których jeden zastąpił tradycyjne wskaźniki, a drugi wbudowany w konsolę środkową zintegrowano z nawigacją i zestawem audio. Wyświetlają one jednak przede wszystkim informacje o aktualnym statusie napędu i zużyciu energii/paliwa. Sam panel środkowy wymaga nieco przyzwyczajenia podczas obsługi, zastosowano na nim sensory zamiast tradycyjnych przycisków przez co niechcący można włączyć coś czego nie chcieliśmy. Niestety trzeba dość precyzyjnie celować palcem w odpowiednie miejsce, a co za tym idzie również odrywać wzrok od drogi. To może być niebezpieczne.


Pomnożyć przez dwa, podzielić przez dwa – klucz do sukcesu Ampery

Wszyscy moi znajomi, którzy mieli okazję przejechać się ze mną Amperą lub chociaż przyjrzeć się jej z bliska byli bardzo pozytywnie zaskoczeni, niektórzy wręcz zachwyceni. Nawet motoryzacyjni konserwatyści, dla których automatyczna skrzynia biegów to zło, a V8 pod maską to jedyna opcja, przekonywali się do pomysłu zaproponowanego przez General Motors Niestety ich zapał szybko mijał w momencie poznania ceny tego cuda, która niestety będzie poważną barierą, przynajmniej na polskim rynku. Klient musi wydać przynajmniej 208 tysięcy złotych, tym samym okazuje się, że mamy do czynienia z najdroższym dostępnym aktualnie modelem Opla. Być może nieco tańszy okaże się bliźniak Ampery – Chevrolet Volt, ale wciąż nowoczesna technologia okazuje się horrendalnie droga, a polskie władze nie idą za przykładem cywilizowanego świata i nie wprowadzają pro-ekologicznych ulg podatkowych, które w ostatecznym rozrachunku mogłyby tę cenę obniżyć.


Ja postanowiłem, że kupię taki samochód, bo uważam go za bardzo praktyczny, przyjazny dla środowiska ale również bardzo ładny. Muszą jednak zmienić się dwie rzeczy: cena musi być dwa razy niższa, a zasięg na akumulatorach dwa razy większy – wtedy będzie to idealny środek transportu w miejskich aglomeracjach. Czekam z niecierpliwością…

DANE TECHNICZNE Opel Ampera
Silnik / Pojemność benzyna + elektryczny / 1398 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna benzynowy 63 kW (86 KM), elektryczny 111 kW (150 KM) / 5000 obr/min
Moment obrotowy 370
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów automatyczna skrzynia biegów z przekładnią planetarną
Prędkość maksymalna 161 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 2,7 / 6 / 5,5
Długość / Szerokość / Wysokość 4498 / 1787 / 1439
Rozstaw osi 2685 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1732
Bagażnik w standardzie 310 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 999 l
Pojemność zbiornika paliwa 35.2 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 30 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej 208 450 zł
Cena wersji testowanej 208 450 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!