Dodge Charger z Pakietem Daytona – atrakcyjny osiłek

Dodge Charger z Pakietem Daytona

„Noszę rozmiar XXL (czasami i większy), mam z 50 kilogramów nadwagi, ciężką jak wieżowiec aparycję oraz iście gigantyczne kształty, ale nic mnie to nie obchodzi, bowiem posiadam gustowny „sweterek” i niepodważalny respekt” – czy tak mogłaby wyglądać krótka charakterystyka niniejszego bohatera? O ile amerykańskiego Dodge’a Chargera ze specjalnym Pakietem Daytona śmiało możemy nazwać osiłkiem zza Atlantyku, o tyle jego uroda należy raczej do mocno kontrowersyjnych rzeczy, dlatego na pozór błahy dylemat wcale nie jest taki śmieszny jak mogłoby się wydawać …


Jeżdżąc samochodem pokroju wspomnianego Chargera każdy jego użytkownik automatycznie dodaje sobie kilka punktów „rynkowego” autorytetu oraz zyskuje tuzin nowych osób w „facebookowym” dziale o nazwie „Znajomi”. Fakt faktem posiadanie wielkiego amerykańskiego sedana jest u nas raczej postrzegane jako bezgraniczny snobizm lub nieudana i dosyć efektowna próba „przedłużenia” …, dobrego imienia o samym właścicielu, jednak istnieją ludzie bez wątpienia odważni i na tyle oryginalni, że bezsensowne stereotypy tracą wówczas jakąkolwiek moc sprawczą. Wyobraźcie sobie tytułowego Dodge’a z delikatnym tylnym spojlerem, 20-calowymi aluminiowymi felgami, czarnym grillem oraz dachem, a także dwoma pasami biegnącymi wzdłuż maski – ostentacyjna wizja ciężkiej limuzyny, nieprawdaż? A teraz dodajcie jeszcze specjalną kalkomanię, jeden z czterech wyszukanych lakierów nadwozia (Pitch Black, Daytona Blue, Billet Silver lub Bright White), a także „wykwintnie” przystrojony środek (niebieskie akcenty, elementy ze szczotkowanego aluminium, tabliczka dysponująca specjalnym oznaczeniem i system audio firmy Beats o mocy 552 Watt) a otrzymacie prezentowany tutaj Pakiet Daytona gwarantujący „naszemu” bohaterowi jeszcze więcej dyskusyjnych komentarzy pod jego adresem.


Kilka elementów stylistycznych oraz niespotykany lakier to jednak kropla w morzu rzeczywistych modyfikacji reprezentanta amerykańskiej firmy. Pokryte wysokogatunkową skórą Nappa, podgrzewane i wentylowane siedzenia (odmiana Road & Track), skalibrowane pod kątem szybkiej i bezkompromisowej jazdy zawieszenie, tożsamy pod względem charakteru układ kierowniczy oraz cudownie brzmiących 375 KM (535 Nm momentu obrotowego) osiąganych z 5.7-litrowego motoru V8 HEMI – czy takie argumenty są wystarczająco mocne, by doprawiony „zestawem” Daytona Charger przykuł uwagę oryginalnych bądź charakterystycznych ludzi dysponujących konkretną gotówką? Być może – szeroko pojęta atrakcyjność jest w końcu pojęciem mocno subiektywnym (identycznie zresztą jak 5-biegowy automat gwarantujący również manualną zmianę przełożeń dzięki łopatkom umieszczonym przy kierownicy).


„Jam atrakcyjny osiłek debiutujący na salonie motoryzacyjnym w Los Angeles, budząca strach istota napakowana teoretycznie szkodliwymi sterydami oraz dysponująca muskulaturą pokroju tego biało-czerwonego „strongmana” z miejscowości Biała Rawska” – i pomyśleć, że blaszany „twardziel” w odmianie R/T kosztuje 32 990, natomiast w odmianie R/T Road & Track 36 495 dolarów. Nie każdy musi go lubić – to prawda, ale z uwagi na dosyć wyszukany charakter oraz możliwości powinniśmy go darzyć odpowiednim szacunkiem, a za jego kierownicą czuć respekt – nawet jeżeli to limitowany do 2500 egzemplarzy wybryk amerykańskiego Dodge’a …

Patryk Rudnicki