Abarth Punto EVO – AUTO TEST

5 maja 2012
tekst: Artur Mierzejewski, zdjęcia: Paweł Garbulski
abarth-punto-evo-2011-1

Wściekły, jadowity, zupełnie nieznany gatunek...

Luty, środek zimy. Warszawski Ursynów jest miejscem, w którym niespodziewanie spotykamy skorpiona. Nie, te pajęczaki nie zmieniły swojego naturalnego środowiska i nie sprowadziły się do Polski. Nie musimy się niczego obawiać. Skorpion występuje jedynie jako element logo na masce auta, które mieliśmy przyjemność przez tydzień testować. Jego wizerunek na żółto-czerwonym tle jest doskonale znany miłośnikom motoryzacji, zwłaszcza włoskiej. Oni bezbłędnie kojarzą go ze słynną, święcącą sportowe triumfy kilkadziesiąt lat temu marką Abarth. Marka ta, blisko związana z Fiatem jest tym, czym AMG dla Mercedesa czyli swoistym nadwornym tunerem, który oferuje usportowione, mocniejsze i atrakcyjniejsze stylistycznie odpowiedniki seryjnych modeli. Większość z Państwa pewnie nigdy nie widziała aut Abartha na polskich ulicach, część być może nawet nie słyszała o tej marce, dlatego dziś zachęcamy Państwa do bliższego poznania Abartha Punto EVO.

Stylistyka

Już nazwa sugeruje z jakim modelem mamy do czynienia. Testowane auto jest usportowioną odmianą Fiata Punto EVO, i nawet gdyby Abarth otrzymał zupełnie inną nazwę nie zmieniłoby to faktu, że jest bliźniaczo podobny do swojego cywilnego brata. Czymś jednak musi się różnić, skoro zdecydowano się sprzedawać go pod inną marką…

Oczywiście, różni się i to nie tylko znaczkiem na masce. Zasadniczo Abarth wyróżnia się przede wszystkim agresywniejszym wyglądem niż pierwowzór. Już sposób lakierowania nie jest standardowy i cechuje się wyrazistym czerwonym kolorem z białymi napisami w dolnej części nadwozia, które wręcz wykrzykują nazwę marki w kierunku patrzących z zaciekawieniem przechodniów. Z pewnością zauważą oni od razu atrakcyjne aluminiowe felgi ze skorpionem i czerwone zaciski hamulców Brembo sugerujące sportowe ambicje auta. Podobną rolę spełnia niewielka lotka nad tylną szybą i podwójna końcówka układu wydechowego – one po prostu mają sugerować, że mamy do czynienia ze sportowym, szybkim autem, którego kierowca może okazać się ambitnym rywalem „pod światłami”. Czy ma podstawy, żeby być pewnym siebie w takiej sytuacji – przekonamy się w dalszej części recenzji. Na razie oceniamy wygląd zewnętrzny. Interesujący jest projekt spojlerów i zderzaków Abartha, które wyróżniają się czarnymi wstawkami, w które z przodu ładnie wkomponowano halogeny, a z tyłu, w coś w rodzaju dyfuzora, światło przeciwmgielne i cofania. W bocznej części zderzaka przedniego, tuż przed poszerzonymi nadkolami znalazły się szczeliny, które w sporcie wyczynowym miałyby za zadanie kierowanie powietrza na hamulce w celu ich chłodzenia – w tym przypadku pełnią jednak głównie rolę designerskiego gadżetu. Podobna sytuacja ma miejsce z tyłu.

Generalnie, wygląd Abartha Evo kojarzy się bardziej ze znanym z rajdowych tras bezkompromisowym Punto S2000 niż ze zwykłym Fiatem. Choć „zwykłe” Punto Evo może być uznane za stylistycznie atrakcyjne, to Abarth idzie jeszcze dalej i podoba się z pewnością jeszcze bardziej. Bardzo dobrze, że takie auto powstało…

Wnętrze

W kabinie opisywanego auta nie ma już tak wielu różnić w porównaniu do Fiata. Wnętrze jest raczej standardowe, a to co rzuca się od razu w oczy to jedynie emblematy Abartha na kierownicy, gałce dźwigni zmiany biegów, na progach i fotelach. Te są typowo sportowe, kubełkowe i zapewniają doskonałe trzymanie podczas ostrej i dynamicznej jazdy. Kanapa tylna nadaje się raczej dla dwóch niezbyt wysokich osób, a wsiadanie do tyłu nie jest łatwym zadaniem. Oczywiście na krótkich dystansach da się tam podróżować, ale ewidentnie Punto w wersji trzydrzwiowej jest samochodem dla 1-2 osób, młodych, aktywnych i lubiących wyróżniać się na tle otoczenia. Podróżujący z przodu będą zadowoleni nie tylko z wygodnych foteli, ale także z jakości materiałów jakie zastosowano. Tapicerka foteli i plastiki na desce rozdzielczej sprawiają bardzo dobre wrażenie. Kierownica jest gruba, świetnie wyprofilowana – dokładnie taka jakiej oczekiwałem. Nie tylko doskonale wygląda ale i gwarantuje przyjemność z „kręcenia”. Miłym akcentem są aluminiowe nakładki na pedały pokryte antypoślizgowym materiałem, zegary z ustawionymi pionowo w dół wskazówkami oraz wyświetlacz pokazujący aktualny stan pracy turbiny. To tylko drobiazgi, a jak cieszą…

Warto wspomnieć jeszcze o wyposażeniu – automatyczna klimatyzacja, niezły radioodtwarzacz, opcjonalna nawigacja – to elementy charakterystyczne raczej dla aut nieco większych, wyższej klasy. Dla nas, i zapewne dla wszystkich kupujących Abartha, najważniejszym elementem wyposażenia jest niepozorny przełącznik obok lewarka zmiany biegów pozwalający na wybór trybu jazdy pomiędzy Sport i Normal. Gwoli ścisłości – tryb Normal mógłby nie istnieć, bo zabiera całą przyjemność z prowadzenia tego auta.

Silnik i właściwości jezdne

Pod maską umieszczono znaną z innych modeli Fiata turbodoładowaną jednostkę benzynową o pojemności 1.4 litra. W tym modelu silnik dysponuje mocą 165 koni mechanicznych i jedynie w trybie Sport rzeczywiście czuć ich siłę. Auto jest bardzo żwawe i dynamiczne, przyspiesza do 100 km/h w 7.9 sekundy i pozwala na uzyskanie maksymalnej prędkości 213 km/h. To osiągi więcej niż satysfakcjonujące, zupełnie wystarczające do utarcia nosa nawet kierowcom znacznie droższych aut. Co ważne, Abarth potrafi odwdzięczyć się niewygórowanym zużyciem paliwa. 9-10 litrów benzyny na 100 km (głównie w ruchu miejskim, przy dynamicznej jeździe) to bardzo dobry wynik. W trasie spalanie spada do około 6 litrów, głównie dzięki 6-biegowej skrzyni, która umożliwia podróżowanie bez kręcenia silnika na wysokich obrotach.

W tym miejscu trzeba koniecznie wspomnieć o zawieszeniu Abartha, które jest bardzo twarde i nie sprawdza się na dziurawych drogach. Każdy wybój czuje się bardzo mocno, auto potrafi podskakiwać i tracić przyczepność, za to na gładkim jak stół asfalcie skorpion porusza się jak gokart – szybko, zwinnie, jak przyklejony do nawierzchni. Do takich warunków jest wprost stworzony… Czy polski kierowca będzie zadowolony? Warto go kupić?

Podsumowanie

Abarth to rzadki widok na naszych ulicach. Powiem więcej – jest tak egzotyczny, że w jednym z salonów Fiata, w byłym mieście wojewódzkim, do którego zawitaliśmy w celu zakupu żarówek zdziwiono się na jego widok! Pracownicy salonu pytali co to za Fiat! Sytuacja była tak kuriozalna, że nie mogłem o tym nie napisać. Mam wrażenie, że mniej by się zdziwili, gdyby ktoś przyjechał do nich Ferrari lub Maserati. Tym bardziej zakup Abartha wydaje się być ciekawą propozycją dla osób, które szukają samochodu nietuzinkowego, szybkiego i jednocześnie niedrogiego w utrzymaniu.

Sama cena zakupu także nie jest zaporowa, bo prezentowany egzemplarz kosztuje około 80 tysięcy złotych. Podstawowa wersja, bez dodatkowego wyposażenia jest dostępna już za 74 tysiące. Konkurencja (Fabia RS, Ibiza Cupra, Polo GTI czy Clio RS) są droższe. O wyborze zadecydować mogą osobiste preferencje klienta, przywiązanie do marki czy po prostu tzw. „pierwszy rzut oka” i wygląd auta. Abarth ma mocne atuty i nie jest bez szans w rywalizacji na rynku małych hot-hatch’y. Oby tylko dealerzy mieli świadomość jaki skarb mają w ofercie…

DANE TECHNICZNE ABARTH PUNTO EVO
silnik / pojemność

benzyna, turbo / 1368 cm³

układ / liczba zaworów

R4 / 16

moc maksymalna

121 kW (165 KM) / 5000 obr/min

moment obrotowy

250 Nm / 2250 obr/min

zawieszenie przód

kolumny MacPhersona

zawieszenie tył

belka skrętna

napęd

przód

skrzynia biegów

manual, 6 biegów

prędkość maksymalna

213 km/h

przyspieszenie 0-100 km/h

7,9 s

zużycie paliwa*

9,0 / 6,0 / 7,5

dług. / szer. / wys.

4065 / 1726 / 1490 mm

rozstaw osi

2510 mm

masa własna

1075 kg

bagażnik w standardzie

275 l

bagażnik po złożeniu siedzeń

1030 l

pojemność zbiornika paliwa

45 l

EKSPLOATACJA I CENA
gwarancja mechaniczna

2 lata

przeglądy

co 30 tys. km lub co rok

cena wersji podstawowej

74,090 zł

cena wersji testowanej

~80,000 zł

*miasto/trasa/cykl mieszany (l/100 km)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zabronione!