KTM X-Bow GT – ucywilizowany wariat

KTM X-Bow GT

Sportowe motocykle, kolokwialnie nazywane „ścigaczami”, to manifest własnej osobowości, pokazanie cech, których głównym zadaniem jest motywacja buzującej adrenaliny lub po prostu udowodnienie swoim kolegom braku jakiegokolwiek strachu. Z logicznego punktu widzenia użytkowanie jednośladu rozwijającego ponad 300 km/h jest zwykłą głupotą, ale, mówiąc szczerze, „maszyna diabła” robi niesamowite wrażenie, a jej kierowca ma świadomość (lub powinien ją mieć), że od śmierci dzielą go tak naprawdę sekundy. Nie chcę przekonywać właścicieli sportowej Yamahy R1 o jej biernym wpływie na światową ekologię, bo nie o to tutaj chodzi, ale rzućcie okiem na świeżego KTM-a X-Bow GT i sami powiedzcie – czy to wstyd zamienić ostentacyjnego „ścigacza” na równie ostentacyjnego (lub jeszcze bardziej) przedstawiciela czterech kół?


Debiutant tegorocznego salonu motoryzacyjnego w Genewie zaskoczył myślę niejednego fana sportowej jazdy na granicy ryzyka utraty zdrowia – nie tyle swoją obecnością co „szeregiem” przeprowadzonych modyfikacji odmiany GT, których liczba sprowadza się tak naprawdę do cyferki 1 (dosłownie: jeden). Bezkompromisowy KTM, skądinąd znany raczej w świecie motocykli, otrzymał bowiem czołową i boczne szyby, które teoretycznie mają zwiększyć bezpieczeństwo podróżującego X-Bow’em kierowcy. Zmiana ciekawa, odrobinę może łechtająca podniebienie wymagającej Unii Europejskiej, ale równie sensowna co kąpiel przed porannym joggingiem – można oczywiście dwukrotnie „uruchamiać” prysznic i dokładać cegiełkę do miesięcznego rachunku za wodę, ale po co? KTM uznał jednak, że wspomniana modyfikacja była słuszna (przez co X-Bow GT jeszcze bardziej upodobnił się do zwykłego motocykla), potrzebna i zwiększająca „prestiż” swojego nabywcy (nieoficjalnie mówi się również o materiałowym dachu jaki tytułowy „samochód” mógłby otrzymać w przyszłości), choć okraszona tym samym, 285-konnym motorem 2.0 TFSI produkcji Audi.

Czterokołowa propozycja firmy KTM jest nierozsądna, odważna i wykluczająca życiowy spokój u potencjalnego właściciela (4,1 sekundy do 100 km/h, 231 km/h prędkości maksymalnej i 420 Nm maksymalnego momentu obrotowego), ale taka właśnie ma być. Okraszony 6-biegową przekładnią manualną X-Bow GT to zatem szalony odpowiednik wzbudzających liczne kontrowersje sportowych motocykli – owszem, bezsensownych z punktu widzenia funkcjonalności, niebezpiecznych i okraszonych „pozorną” troską inżynierów o nasze bezpieczeństwo, ale ich brak oznaczałby kastrację całego społeczeństwa z jakiejkolwiek spontaniczności i tak potrzebnego okazyjnie szaleństwa …

Patryk Rudnicki

Leave A Comment