Suzuki S-Cross Concept – nowy image

Tytułowa marka o japońskim pochodzeniu zdążyła sobie „u nas” wyrobić dosyć jednoznaczną opinię azjatyckiego giganta produkującego ciekawe, choć nie do końca odpowiadające biało-czerwonym gustom samochody. Rzecz jasna wrzucanie do tego samego worka aut pokroju filigranowego Swifta oraz niszowego Kizashi byłoby skrajną ignorancją, dlatego warto zaznaczyć, że natłok ograniczonych możliwości personalizacji, walka o dobre imię, a także konkurencyjne ceny jakie serwuje opisywana firma traktowane są niczym dzieci w domowym przedszkolu – każde inaczej. Ciekawe w takim razie jaka będzie reakcja naszego społeczeństwa kiedy Suzuki wdroży do produkcji tytułowego S-Cross’a – bliższa euforii, niechęci czy może szeroko zakrojonej ambiwalencji …

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Były niewiele pokazujące teasery, spekulacje i gorące zapowiedzi, jednak wspomniane elementy dysponują teraz iście marginalnym znaczeniem, bo oto jest – S-Cross w pełnej okazałości. Jakieś niespodzianki?

Szczerze mówiąc cały widoczny na załączonych fotkach samochód wypadałoby określić mianem argumentu Mikołaja, który jeszcze nie dostał finalnego kształtu oraz adresu. Mierzący 4,32 m długości, 1,84 m szerokości i 1,60 m wysokości pojazd (rozstaw osi to 2,60 m) jest ciekawy – owszem, dane stwierdzenie brzmi tak przekonująco, że już chciałoby się wpłacić pierwszą ratę na konto zaprzyjaźnionego dealera, jednak mimo „ignoranckiego” określenia spójrzcie na te kształty, w pełni diodowe oświetlenie (nawet przy układzie wydechowym) czy tajemniczo połączoną szybę z frontowymi, bocznymi odpowiednikami (to rzecz jasna złudzenie spowodowane lakierowanym na czarno słupkiem A).

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Suzuki S-Cross Concept

Chwilami można pomyśleć, że ujawniony na targach w Paryżu crossover sygnowany jest zupełnie inną marką niż pokazuje rzeczywistość, ale to błędne rozumowanie. Stojący na 20-calowych, aluminiowych felgach pojazd okraszony wąskimi niczym serwetka lusterkami i szumnymi zapowiedziami o jednym z najniższych wyników emisji CO2 w swoim segmencie buduje poniekąd nowy image japońskiej marki wkraczającej stopniowo na dziewicze dla siebie terytorium.

Czy przyzwyczajeni do bogatego w różne ograniczenia cennika ludzie są gotowi na kompletnie świeży wóz okraszony dużą literą „S”? Prozaiczny to aspekt, bowiem górnolotne obietnice Japończyków, że od 2013 będzie prezentowany rok w rok nowy „gracz” segmentu crossoverów lub SUV-ów pozwalają delikatnie wątpić w skuteczność rzucanych haseł. Cóż, S-Cross’a ujrzymy najprawdopodobniej już w przyszłym roku i miejmy nadzieję, że nowy (lepszy) image, obietnice, a także wszędobylska pomysłowość staną się jego nieodłącznym fragmentem.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment