Ford S-Max 2.0 EcoBoost Titanium PowerShift – AUTO TEST

Ekspresem na wakacje

tekst i zdjęcia: Artur Mierzejewski

Wyjazd wakacyjny to odwieczny problem. Dokąd jechać, ile pieniędzy możemy wydać, jechać pociągiem czy samochodem, ile bagaży możemy zabrać, z teściową czy bez…? Zazwyczaj plany i tak biorą w łeb – wydajemy zawsze więcej niż możemy sobie na to pozwolić, teściowa nawet jak nie pojedzie to dzwoni codziennie i zakłóca wypoczynek, a bagaże, choćby żona się bardzo starała – nigdy nie mieszczą się w komplecie do kufra, nawet w naszym kombi. Pociąg w ogóle nie wchodzi w grę w przypadku kilkuosobowej rodziny – nie dość że drogo, ekstremalne warunki w wagonach to jeszcze „tatuś” musi targać walizki jak jakiś wielbłąd… Co zatem zrobić, by na miejsce dotrzeć szybko, łatwo, przyjemnie i żeby żona nie musiała rezygnować z części strojów kąpielowych, sukienek i samoopalaczy na wypadek braku słońca? Najlepiej wyjechać na urlop ekspresowym vanem, którego znajdziemy w ofercie Forda. Dziś test S-Maxa w najmocniejszej, 240-konnej wersji i z bardzo bogatym wyposażeniem.

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Dojrzały ale wciąż atrakcyjny

Choć S-Max jeździ po asfaltach świata już od 2006 roku, to jednak wcale się nie zestarzał. Zupełnie jak David Hasselhoff na słonecznych plażach, wciąż wygląda świeżo i atrakcyjnie, a jedyny face lifting z 2010 roku (ratownik pewnie przeszedł ich już kilkadziesiąt) pozwala mu skutecznie rywalizować pod względem stylistyki ze znacznie nowszymi konstrukcjami. Van o sportowym charakterze pełni w gamie modeli Forda przeciwwagę dla bardziej stonowanego i klasycznego Galaxy, którego „tatusiowatość” uwidacznia się najbardziej w tylnej części nadwozia. W S-Maxie tył jest narysowany bardzo dynamicznie, klapa nie jest tak pionowa jak w Galaxy, a spojler nad szybą i gruby słupek nadają autu nieco sportowego ducha. Także poszerzane nadkola (przednie nawet z atrapami wylotów powietrza), 18-calowe aluminiowe felgi oraz klinowata sylwetka sugerują, że możemy oczekiwać emocji nietypowych dla przeciętnego, dużego auta rodzinnego. W tym konkretnym egzemplarzu emocje te znajdziemy łatwiej niż w bardziej popularnych (czytaj: tańszych i słabszych) odmianach. Widok dwóch końcówek układu wydechowego i szerokich, niskoprofilowych opon (235/45 R18) ostrzega uważnych obserwatorów, że pomimo braku wyraźnych oznaczeń na klapie bagażnika, trzeba na ten samochód uważać. I słusznie…

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

To nie wilk w owczej skórze

To prawdziwy, odważny i nie ukrywający się drapieżnik z wielkim sercem do walki. Z siłą 240 koni mechanicznych i 340 niutonometrów rwie do przodu niczym sportowe kompakty i jest w stanie zawstydzić te młode wilczki w wyścigu spod świateł. Przyspiesza do 100 km/h w 7.9 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 235 km/h. Ktoś może spytać, po co komuś taki szybki van? Skoro jednak taki powstał i znajduje nabywców, tzn. że zapotrzebowanie na rynku jest. Ja osobiście również chciałbym mieć to auto w swoim garażu, ale… nie mam tam już miejsca 🙂 Radość jaką daje jazda tym modelem płynie przede wszystkim ze znanego z Focusa ST 2-litrowego, turbodoładowanego silnika EcoBoost współpracującego z bardzo udaną skrzynią automatyczną PowerShift o sześciu przełożeniach. Zestaw ten pracuje bardzo płynnie, bez szarpnięć i zapewnia temu dużemu i ciężkiemu autu (prawie 1700 kg) znakomitą dynamikę i elastyczność praktycznie w każdym zakresie obrotów. W parze z układem napędowym idzie również świetnie zestrojone zawieszenie. S-Max, jak typowy Ford (od czasów pierwszego Focusa) prowadzi się wprost idealnie, doskonale tłumi nierówności, jednocześnie zapewniając stabilność w zakrętach. Nadwozie nie wychyla się zbytnio a precyzyjny układ kierowniczy daje kierowcy poczucie prowadzenia zdecydowanie mniejszego pojazdu. Sytuacja nie ulega zmianie nawet gdy we wnętrzu zasiądzie komplet pasażerów, choć większe obciążenie może wpłynąć na zużycie paliwa. Apetyt S-Maxa może wydawać się spory, ponieważ średnio zużywa około 10 litrów benzyny, w mieście zaś 12-13, ale biorąc pod uwagę ogromną moc, świetne osiągi i doskonałą funkcjonalność to w praktyce wartości te są zdecydowanie do zaakceptowania.

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Jak w autobusie

Tak naprawdę nie można powiedzieć, że w kabinie Forda jest jak w autobusie… Tu jest zdecydowanie lepiej 🙂 Przede wszystkim to my decydujemy kto z nami jedzie, a nie przypadkowa kolejność wsiadających na przystanku. Po kilku dniach testu wiem jednak, że praktycznie każdy chciał wypróbować S-Maxa, myślałem nawet o sprzedawaniu biletów…

Kabina vana jest przepastna. 2.8-metrowy rozstaw osi gwarantuje mnóstwo miejsca zarówno z przodu jak też w tylnym rzędzie foteli. Pojedyncze siedzenia z tyłu zapewniają wygodę każdemu pasażerowi i zdecydowanie spodobają się np. rodzicom trojaczków (bez problemu zamontują trzy foteliki, także Isofix). Każdy fotel posiada oddzielna regulację, można je przesuwać i dowolnie kształtować przestrzeń na nogi na bagaże z tyłu. W standardzie bagażnik ma kosmiczną wręcz pojemność 1051 litrów, a po złożeniu foteli nawet 2000 litrów. Oczywiście rodzice pięcioraczków mogą zamówić dodatkowo dwa siedzenia w trzecim rzędzie, ale przestrzeni bagażowej zostanie wtedy jak na lekarstwo. Moja rodzina (na szczęście tylko 2+1) nie musiała sobie tym zaprzątać głowy. Nawet przeprowadzka wydaje się niestraszna, choć szkoda by było coś uszkodzić, zarysować czy pobrudzić.

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Wnętrze wykończone jest bardzo dobrymi materiałami, aspirującymi do wyższej klasy. Fotele pokryte skórą i alcantarą wraz z panoramicznym, ogromnym szklanym dachem wymagają wykupienia pakietu X Plus 1 (za ponad 13 tysięcy złotych), ale zdecydowanie warto (otrzymujemy wtedy również m.in. system bezkluczykowy i biksenonowe reflektory). Wydatek kolejnych 2700 złotych zapewni kierowcy i pasażerowi wygodne, sportowe fotele z elektryczną regulacją i pamięcią ustawień. Deska rozdzielcza wykonana jest z miękkich tworzyw, wygląda klasycznie i elegancko, nie razi plastikowymi kolorowymi światełkami. Konsola środkowa zdominowana jest przez multimedialny kombajn z dużym, dotykowym ekranem, nawigacją i łącznością Bluetooth. Sprzężony ze wzmacniaczem, zestawem 11 głośników PremiumSound i subwooferem gra naprawdę świetnie.

Kierowca S-Maxa jest dopieszczany z każdej strony. Nie tylko ogromna moc pod prawą nogą, nie tylko świetne wyposażenie, ale również czytelne zegary z rozbudowanym komputerem, dobre wyciszenie kabiny i świetna ergonomia wywołują błogie uczucie bycia w motoryzacyjnym raju. Wspomaganie ze strony elektronicznych systemów zwiększających bezpieczeństwo (Driver Assitance 2 za 5900 zł) daje nadzieję na uniknięcie problemów nawet w przypadku błędu kierującego. Nowinką są przede wszystkim LDW (asekurujący i zapobiegający nieplanowanej zmianie pasa ruchu) i ACC (inteligentny tempomat utrzymujący bezpieczną odległość od poprzedzającego auta). Elektronika alarmuje także, gdy w tzw. „martwym polu” lusterek znajdzie się inny pojazd.

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Ford S-Max Titanium

Nabywca S-Maxa otrzymuje na wskroś nowoczesny, bardzo przestronny i funkcjonalny samochód zapewniający ponadprzeciętny w tej klasie komfort i bezpieczeństwo.

Kupować?

Odpowiedź jak zwykle nie jest prosta. Choć najtańszy S-Max 2.0 Duratec Trend kosztuje niecałe 99 tysięcy złotych i wydaje się być sensownym wyborem, o tyle wydanie na niemalże sportowego vana 140 tysięcy złotych (wersja bez dodatków) wywołuje pewne wątpliwości. Co więcej, testowany egzemplarz otrzymał opcjonalne wyposażenie warte ponad 30 tysięcy, więc jego wartość osiągnęła kwotę 172 tysięcy złotych… Którego S-Maxa bym wybrał dysponując wystarczającymi środkami? Kupiłbym właśnie 2.0 EcoBoost, ponieważ ta wersja właściwie nie ma bezpośrednich konkurentów, żaden producent nie oferuje tak ładnego, szybkiego i funkcjonalnego (bo 7-osobowego) auta rodzinnego w zbliżonej cenie. Za kwotę 100 tysięcy, za którą można mieć S-Maxa z początku fordowskiego cennika można znaleźć inne zbliżone propozycje konkurencji, choć wcale nie oznacza to, że lepsze i ciekawsze. Przy wyborze zapewne zadecydują drobiazgi i indywidualne preferencje, ale prezentowany Ford nie przypadkowo sprzedaje się bardzo dobrze.

DANE TECHNICZNE FORD S-MAX 2.0 ECOBOOST POWERSHIFT
silnik / pojemność

benzyna / 1997 cm3

układ / liczba zaworów

R4 / 16

moc maksymalna

177 kW (240 KM) / 5500 obr/min

moment obrotowy

340 Nm / 1750-4500 obr/min

zawieszenie przód

kolumny MacPhersona

zawieszenie tył

wielowahaczowe

napęd

przód

skrzynia biegów

automat, 6 biegów

prędkość maksymalna

235 km/h

przyspieszenie 0-100 km/h

7,9 s

zużycie paliwa*

12,0 / 9,0 / 10,5

dług. / szer. / wys.

4768 / 1884 / 1640 mm

rozstaw osi

2800 mm

masa własna / dopuszczalna

1676 / 2405 kg

bagażnik w standardzie

1051 l

bagażnik po złożeniu siedzeń

2000 l

pojemność zbiornika paliwa

70 l

EKSPLOATACJA I CENA
gwarancja mechaniczna

2 lata

przeglądy

wg. wskazań komputera

cena wersji podstawowej

98,800 zł (2.0 Duratec 145 KM)

cena wersji testowanej

172,000 zł

*miasto/trasa/cykl mieszany (l/100 km)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zabronione!

Leave A Comment