Arrinera Hussarya – polska interpretacja emocji

Śmiało możemy powiedzieć, że „nasz” rynek czterech kół jest anonimowy, choć w gruncie rzeczy powinienem napisać, że on kompletnie nie istnieje. Smutno jest głosić takie hasła, mówić o rodzinnych wyrobach używając czasu przeszłego i zazdrosnym spojrzeniem „lustrować” dokonania wielkich koncernów tego świata. Jesteśmy Polakami, mamy bogatą historię zbudowaną na podwalinach słynnego FSO i co ważne – również dysponujemy marzeniami o światowych autach z przyczepioną karteczką „Made in Poland”. Czy realizacji naszych górnolotnych odrobinę życzeń dopełni spętana kontrowersjami Arrinera? Jest blisko, nawet bardzo …


Arrinera Hussarya

Arrinera Hussarya

Arrinera Hussarya

Arrinera Hussarya

Tytułowa spółka zaprezentowała ostatnio rendery produkcyjnej odmiany modelu, który rodzi wyraźne skoki ludzkiego ciśnienia. Okraszony patriotycznie brzmiącą nazwą Hussarya wóz, dysponuje zdaniem co poniektórych jawnymi odwołaniami, a także iście skopiowanymi elementami z największych „ultrasportowców” jeżdżących na danym świecie jak choćby Ferrari 458 Italia, McLaren MP4-12C czy włoskie Lamborghini Aventador.

Mierzący 4450 mm długości, 2056 mm szerokości i 1190 mm wysokości środek transportu (to oczywiście zakładane liczby, bowiem model w skali 1:1 jeszcze nie powstał) różni się od mocno krzykliwego prototypu jaki widzieliśmy dobre kilka tygodni wstecz, ale inżynierowie Arrinery pod bacznym okiem Lee Noble’a znaleźli jakąś delikatną niszę w pękającym od liczb świecie dwumiejscowych „kanibali”, bowiem efekt finalny wygląda całkiem oryginalnie.


Arrinera Hussarya

Arrinera Hussarya

Arrinera Hussarya

Początkowo słysząc informację, że w naszym kraju rozwinie skrzydła zupełnie świeży gracz „vipowskiej” części motoryzacji, popukalibyśmy się w czoło i jasno stwierdzili, że ktoś na bankiecie przyjął zbyt dużą ilość tequili. To jednak rzeczywistość, a ważąca najprawdopodobniej 1300 kg Hussarya otrzyma 650-konny motor V8 wprost z legendarnej Corvetty, który generując dodatkowo 820 Nm maksymalnego momentu obrotowego będzie rozpędzał nasz patriotyczny samochód w 3,2 sekundy do 100 km/h (do 200 km/h w 8,9 s). Brzmi obiecująco, identycznie jak prędkość maksymalna rzędu 340 km/h, możliwość „wygenerowania” przeciążeń okraszonych cyferką 1,3 g czy ¼ mili, którą Arrinera będzie rzekomo „łykać” w 11 sekund. Fantastyczne zapowiedzi opisujące rasowego potwora ze skrzynią Graziano, który wie jak obudzić prawdziwe emocje.

Inżynierowie tytułowej spółki jasno akcentują fakt, że powstanie również limitowana odmiana „33” zwieńczona charakterystycznymi elementami designu i środka, jednak planowanych jest tylko …, spójrzcie na przydomek, a będziecie wiedzieć ile egzemplarzy. Fakty mówią za siebie – choć Arrinera obiecuje już pewien czas istne gruszki na wierzbie to nie możemy jej absolutnie zarzucić, że progres jest widoczny. Ludzie konstruujący „Hussaryę” weszli do głębokiej kałuży, bowiem opublikowane informacje pozwalają rodakom wierzyć, że to dzieło biało-czerwonej myśli technicznej faktycznie powstanie, a my zrealizujemy chociaż skrawek naszych górnolotnych wyobrażeń. Mam szczerą nadzieję, że na przekór ostrym i negatywnym głosom Arrinera udowodni na co stać polski przemysł motoryzacyjny. Oby …

Patryk Rudnicki

Leave A Comment