Seat Mii Vibora Negra – auto dla „młodzika”

Może i jest najuboższym krewnym hiszpańskiego rodu oraz najmniej atrakcyjnym dzieckiem europejskiego mariażu, jednak dawny charakter i slogan „auto emocion” oddziałują na człowieka całkiem pozytywnie. Nietrudno się domyślić, że czytany obecnie artykuł będzie przedstawiał sylwetkę jednego z Seatów, ba – nawet wiadomo którego. Po dokładniejszym „zlustrowaniu” filigranowej sylwetki można jednak odnieść wrażenie, że to dziwak będący efektem domorosłej modyfikacji. Otóż nie – poznajcie drobne Mii Vibora Negra, czyli świetną ofertę dla początkującego kierowcy …


Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Młodzi-gniewni zapewne się teraz oburzają, bo niby dlaczego pojazd z aparycją tostera miałby stanowić ich numer jeden? Powodów może być wiele: niewielkie rozmiary ułatwiające szybkie przemieszczanie się w miejskim gąszczu, świeża konstrukcja sygnowana doskonale znanym brandem, ale przede wszystkim ciekawy zestaw modyfikacji Vibora Negra dodający, na pozór słabowitemu, Mii szczyptę prawdziwych emocji.

Zamawiając „Czarną Żmiję” (tłumaczenie hiszpańskiej nazwy) otrzymamy więc krwistoczerwony lakier nadwozia uzupełniony czarnymi elementami (obudowy lusterek zewnętrznych, pasy biegnące przez całą aparycję wozu, nakładka frontowego zderzaka, progi, boczne pasy, a także aluminiowe felgi oferowane w rozmiarze 14- i 15-cali) oraz kilka „ulepszeń” smutnego dosyć wnętrza. Na myśl przychodzi oczywiście czarny lakier, który zaaplikowano gałce skrzyni biegów oraz niektórym elementom „hiszpańskiej” deski rozdzielczej. I jak, Vibora Negra może się podobać?


Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Seat Mii Vibora Negra

Tytułowa, dodajmy: iście filigranowa konstrukcja jest stosunkowo dyskusyjnym obiektem czterokołowych zakupów. Póki co niniejszy Seat Mii będzie dostępny jedynie w Wielkiej Brytanii, a tamtejszej młodzieży szukającej świeżego wozu z pazurem ubędzie 1628 funtów, jeśli naturalnie zechcą „usportowić” swoje auto rzeczonym pakietem. Kłopot leży jednak gdzie indziej. Samochód dla „młodzika” – w porządku, bardziej atrakcyjna oferta – taką zaletę również można przełknąć, jednak nie odnieśliście wrażenia, że europejski koncern chciał „na siłę” uatrakcyjnić ofertę sportowymi walorami? W obliczu narzekań i gorzkich słów piętnujących zatracenie „auto emocion” byłoby to nawet logiczne wytłumaczenie. Co sądzicie o tym, Drodzy Czytelnicy?

Patryk Rudnicki

Leave A Comment