Wyniki morderczych zmagań na Le Mans 2012

Zeszły weekend stanowił istną ucztę dla fanów palonej gumy, niesamowitych emocji oraz ciężkich, torowych zmagań. Tym, którzy jeszcze nie wiedzą pragniemy oznajmić, że miniona sobota i niedziela były czasem tegorocznej edycji 24-godzinnego wyścigu Le Mans, który obchodził swoje 80-lecie. Niespodzianki? Raczej ustrzegliśmy się większych sensacji, choć emocji, kraks i towarzyszącego zmęczenia oczywiście nie brakowało.


Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

„Wiwat Audi!” – tak moglibyśmy pokrótce scharakteryzować ostatnie fakty z zachodniej Europy, ale wbrew pozorom na La Sarthe towarzyszyły ekipom, kierowcom i zgromadzonym wokół nitki toru „gapiom” ogromne emocje. Swoją jedenastą z rzędu wiktorię odniosło naturalnie Audi, które, delikatnie mówiąc, zdominowało finalną tabelę wyścigu. Lokata numer jeden była udziałem prototypowego modelu R18 e-tron Quattro, za którego sterami całe 24 godziny przesiadywali wymiennie Marcel Fässler, Andre Lotterer i Benôit Tréuler. Zabójczo szybka i stosunkowo bezawaryjna jazda pozwoliły wymienionej trójce zająć najwyższy stopień podium, ale oddech koncernowych rywali nie dawał im spokoju.

Miejsce numer 2 padło łupem również Audi R18 e-tron Quattro, jednak skład kierowców była zgoła odmienny (Capello/Kristensen/McNish), natomiast ostatnią lokatę 24-godzinnego pudła uzyskało … wiadomo – Audi, jednak o klasycznym napędzie TDI (Bonanomi/Jarvis/Rockenfeller). Spektakularnych zaskoczeń rzeczywiście nie było, ale torowa walka mogła się podobać.


Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

Debiut po latach odnotowała Toyota z hybrydowym modelem TS 030, ale spore oczekiwania wobec dwóch „Japończyków” prysnęły niczym bańka mydlana. „Auta” dotrzymywały szaleńczego tempa zastępowi Germanii, jednak wyrównana bitwa trwała stosunkowo krótko. Zanim Le Mans otuliła ciepła, letnia noc, jedna Toyota doznała awarii silnika, zaś druga, w kuriozalnych okolicznościach, trafiła z impetem na opony sygnalizujące koniec „sznurka” toru (podobnie jak dyskusyjny Nissan Delta Wing).


Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

Le Mans 2012

Nie myślcie, że drugi incydent był efektem katastrofalnej gafy „drivera” – takową popełnił kierowca Ferrari zajeżdżając hybrydzie drogę i jednocześnie powodując uszczerbek na zdrowiu człowieka w TS 030 (Davidson, bo on prowadził japoński wóz, trafił do szpitala z urazem kręgosłupa). Finalnie meta 24-godzinnych zmagań powitała 33 samochody, co niezwykle cieszy biorąc pod uwagę 28 z tamtego roku, a zaskoczeniem był team Rebellion Racing, który w składzie Prost/Jani/ Heidfeld (owszem, to „ten” Heidfeld) osiągnęli czwartą pozycję jadąc Lolą B12/60 i wyprzedzając również czwarte Audi (dany egzemplarz nadrabiał większość „eventu” po nieprzyjemnym, sobotnim incydencie).

Były emocje, skomplikowana taktyka, piękne dźwięki jednostek oraz drobne rozczarowania. Największe z pewnością sprawiły „ekologiczne” Toyoty TS 030, które upatrywane w gronie zwycięzców nie osiągnęły mety, ale spokojnie. Japończycy nabrali potrzebnego doświadczenia, identycznie jak pozostałe zespoły, a 81. edycja „24h Heures du Mans” będzie kolejną próbą zdominowania niemieckiego Audi. Po raz wtóry slogan „Vorsprung durch Technik” okazał się niepodważalnym mottem zmagań.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment