Aston Martin AM 310 Vanquish – powrót legendy

Niegdyś wychwalany pod same gwiazdy, zachwycający każdego fana motoryzacji i urzekający odpowiedzialną rolą w światowej kinematografii. Aston Martin Vanquish – pamiętacie jeszcze tego diabła z silnikiem V12, nieposkromionym charakterem oraz workiem brytyjskich emocji? Śmiało możemy powiedzieć, że to już obecnie samochód kultowy, ale chwileczkę. Dynamizm w najczystszej postaci i okraszona słowami modlitwy legenda wraca. Oto jest – AM 310 Vanquish …


Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

By podkręcić temperaturę wystarczy rzucić okiem na iście potężne oczekiwania związane z danym samochodem. Aparycja wyspiarskiego brutala urzeka okrągłymi liniami skutecznie zaklinającymi tradycję angielskiej manufaktury i wrodzony dynamizm. Spójrzcie na frontowy wlot powietrza, reflektory od modelu Virage, a także zdobiące kuperek światła garściami nawiązujące do ultrasportowego One-77 – czy to już znamy?

Pierwsze wrażenie mówi, że Vanquish XXI wieku to nic świeżego i spektakularnego, pojazd okraszony doskonale znanymi kształtami, ale to jedynie połowiczna zgodność teorii oraz rzeczywistości. Faktycznie – inżynierowie budując danego Aston Martina i ładując mu nadwozie z włókna węglowego, stopów aluminium, a także magnezu, byli nawet zobowiązani do większej pomysłowości, jednak Vanquish Anno Domini 2012 to istna świeżynka zamknięta w karoserii dobrego znajomego i to jest piękne.


Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Środek, niemniej luksusowy od pięciogwiazdkowego hotelu z angielskim widokiem, urzeka sportową aparycją i jednocześnie komfortowo zestrojonymi detalami. Czy posiadając taki nośnik historii odznaczający się zjawiskowym designem i bogatym wnętrzem można uznać za ideał? Oczywiście, że tak, choć spragnieni emocji ludzie poświęcą jeszcze uwagę drzemiącemu gdzieś „na rufie” motorowi. Tutaj Brytyjczycy nie powinni się wstydzić: dobra jednostka o układzie V i legendarnych dwunastu cylindrach zawsze będzie fantastyczna. Konstruktorzy dorzucają 6 litrów pojemności, 573 KM, 620 Nm maksymalnego momentu i obiecują 4,1 sekundy do „paki”, a także, uważane za największą bolączkę Vanquisha, 295 km/h prędkości maksymalnej. Czemu tak niewiele? DBS osiąga przecież 300 km/h bez większej zadyszki, a „310-tka” stanowi mentalne wypełnienie jego lokaty w ofercie Astona. Cóż, trzeba się niestety pogodzić z danym marketingiem Anglików i już.


Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Aston Martin AM 310 Vanquish

Struktura podwozia lżejsza o 13% niż w DBS-ie, kształty godne agenta 007 i bijący od niego charakter zamierzchłych czasów – to musi się udać. AM 310 Vanquish robi piorunujące wrażenie, a najbardziej cieszącym każdego „petrolhead’a” faktem jest osobowość danego Astona mająca rozdmuchiwaną ekologię w szerokich końcówkach układu wydechowego. To legenda na miarę XXI wieku? Mamy ogromną nadzieję …

Patryk Rudnicki

Leave A Comment