Chevrolet EN-V 2.0 Concept – alternatywa na miasto

Wyobrażacie sobie pojazd mały, zgrabny, szybki i dosyć tani w eksploatacji? Owszem – wspomniane elementy idealnie pasują do auta miejskiego, jednak to świetna informacja, gdyż takiego samochodu właśnie szukamy. Zakładam, że niektórzy rozchwianym palcem wskażą zwyczajny jednoślad, ale primo – rower nie grzeszy dynamiką, a secundo – motor, pomimo szczerych chęci, nie zalicza się do worka pełnego bohaterów angielskiego „Top Gear’a”. Z odsieczą przybywa jednak Chevrolet EN-V 2.0 Concept – dziwaczne „auto” o aparycji kabiny prysznicowej.


Chevrolet EN-V 2.0 Concept

Chevrolet EN-V 2.0 Concept

Jego historia zaczęła się dwa lata temu podczas Auto Expo w Szanghaju. Nietypowy design, świeżutkie zdobycze technologiczne i charakter niepozornego „mieszczucha” przyczyniły się do jego sukcesu. Tegoroczna impreza w Pekinie mocno ściska dłoń prezesa firmy Chevrolet goszcząc jednocześnie wyraźnie dopracowane EN-V. Stylistyka tego eksperymentu uwodzi nasze oczy przeszkloną taflą, wyeksponowanym znaczkiem koncernu oraz pionowymi liniami. Zachowując absolutny szacunek dla tytułowego conceptu i jego inżynierów należy mimo wszystko powiedzieć, że to amerykański bohater z oczywistym wodogłowiem. Czy jego „choroba” przyćmiła rzeczywiste walory użytkowe?

O dziwo nie. Koncern zapowiada, że Electric Networked-Vehicle to świetne połączenie najnowszej technologii, bezprzewodowej komunikacji i rewelacyjnej funkcjonalności …, oczywiście w dużej aglomeracji. Za pośrednictwem modułowej budowy kierowca sam decyduje jak chce się przemieszczać – dzięki automatycznemu trybowi spełniającemu właściwie każde zadanie czy używając własnych, zlanych potem mięśni. Oprócz nazwanych tutaj udogodnień „driver” ma również arsenał schowków i klimatyzację znacznie ułatwiające, przynajmniej w teorii, chwile bogate od wyczerpującego stresu.

Czy opisywanego Chevroleta można nazwać udanym pomysłem i kierunkiem światowej motoryzacji? W gruncie rzeczy tak, bo przymioty na wstępie idealnie opisują model EN-V, jednak kłopoty objawią się dopiero później. Męska rozmowa w kameralnym gronie zakończy się bowiem ostrym parsknięciem śmiechu kiedy rozmówca zapyta: „Czym jeździsz?”. „No wiesz, malutkim odkurzaczem, ale jest bardzo poręczny, niewielki, funkcjonalny i dysponuje Internetem!”

Patryk Rudnicki

Leave A Comment