Mercedes SL 65 AMG w urodzinowej wersji specjalnej

Niedawno go poznaliście, agresywnego i dumnego ze swoich możliwości. „Lustrując” kątem oka tytuł niniejszego artykułu już wiecie, że chodzi o uniwersalne SL 65 AMG, jednak drobny fakt umknął zapewne Waszej skupionej atencji. Nadworny tuner Mercedesa, którego popularne litery ujawniły swoje oblicze już dwukrotnie, świętuje okrągłe, 45 urodziny. Z tej właśnie okazji „gwieździsta” firma pokazała limitowaną edycję nagłówkowego bohatera. Sprawdźmy czy to udany prezent dla będącej w kwiecie wieku legendy i jej zagorzałych fanów.


Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Zewnętrzna część pojazdu śmiało można by rzec, iż jest agresją najczystszej krwi. Wyjątkowy lakier Designo Magno Graphite udanie podkreśla chromowane, a także wykonane z matowego aluminium elementy. Oprócz tego spostrzegawcze istoty dojrzą karbonowe wstawki (lub nieco większe fragmenty jak np. maska) i felgi od AMG Performance Studio charakteryzujące się barwą Titanium Grey.

Zapaleni sympatycy trzech liter odkryją również w środku drobne modyfikacje, które swój czar ukryły w dwukolorowej tapicerce (Titanium Grey Pearl/Ginger Beige), niesamowicie bogatym wyposażeniu oraz tabliczkach znamionowych skutecznie przypominających „wyjątkowość” danego modelu. Tak zestawiona całość będzie nadal jeździła przy akompaniamencie dwunastocylindrowego silnika w układzie V.


Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG

Specjalna wersja Mercedesa SL 65 AMG
 

Czy opisywany bohater jest dobrym podsumowaniem tych 45 lat intensywnej działalności? Myślę, że firma AMG powinna być zadowolona i chwalić się tym SL-em na całym świecie. Dotychczasowe produkty zdolnych konstruktorów wzbudzały gromkie brawa, a tytułowy Mercedes? To ograniczony do 45-ciu egzemplarzy wojownik, który, żyjmy tym przeświadczeniem, zapowiada następne, kilkadziesiąt lat owocnych starań. Wszystkiego dobrego …

Patryk Rudnicki

Leave A Comment