BMW X1 FL – sensowna zmiana?

Marketing rządzi dzisiejszym światem – to jakże odkrywcze stwierdzenie powoduje wątpliwości, które jak najszybciej chcielibyśmy usunąć ze swojego życia. Plastikowa codzienność budowana przez mężczyzn w czarnych garniturach niszczy jasny i klarowny porządek dnia. Zły jest w tym również fakt, że odrzucany brak kłamstwa, sztuczność, a także obłuda stają w opozycji do prawych wartości i co najgorsze – zwyciężają. Siłę marketingu odczujemy lada chwila po raz kolejny na salonie samochodowym w Nowym Jorku, gdzie zadebiutuje odświeżone BMW X1.


BMW X1 po liftingu

BMW X1 po liftingu

BMW X1 po liftingu

BMW X1 po liftingu

Tytułowy „Niemiec” jest kolejnym przykładem liftingu na siłę. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej tyle, że wciąż atrakcyjna sylwetka crossovera dostała modyfikacji jak na lekarstwo, byle tylko efektywnie zaistnieć w kartach światowego marketingu i wyścigu poszczególnych firm. Autu zaaplikowano delikatnie przeprojektowany tylny oraz frontowy zderzak, lusterka wyposażono w kierunkowskazy, natomiast modyfikacji uległy również przednie (w opcji LED-owe) i tylne światła.

Kabina pasażerska zaś ugości wymagającego klienta … no cóż, właściwie tym samym co przed liftingiem. Środek rozpieszcza znakomitą jakością plastików oraz bogatym wyposażeniem, a „kreatywni” inżynierowie dorzucili jedynie chromowane wykończenia. Na tym odświeżenie się kończy.


BMW X1 po liftingu

BMW X1 po liftingu

BMW X1 po liftingu
 

BMW X1 debiutuje właśnie na rynku Stanów Zjednoczonych i będzie dostępne z silnikami na etylinę: 2-litrową jednostką o mocy 245 KM i 350 Nm (xDrive28i), a także 3-litrowym wariantem z powerem 306 KM i 400 Nm maksymalnego momentu (xDrive35i). To spore wydarzenie dla Amerykanów, natomiast Europejczycy opisywany debiut i lifting powinni zaakceptować z chłodnym wyrazem twarzy. Naturalnie drobna odnowa crossovera jest znakomitą informacją, ale cała otoczka marketingowego spojrzenia po prostu zniechęca. Gdyby takowe modyfikacje wprowadzono za rok myślę, że nikt nie roniłby pretensji do włodarzy monachijskiego koncernu.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment