Toyota FT-Bh Concept – pomysł na ekologię

Ekomaniacy wciąż naciskają, a wymogi dotyczące samochodów nadal rosną. Ochrona środowiska i walka o każdy gram emitowanego dwutlenku węgla przerodziła się dzisiaj w istną obsesję. Pięknie brzmiące silniki V8 ustępują niestety miejsca cichym hybrydom, z kolei większość pojazdów otrzymuje armię systemów, które jak troskliwa matka doradzają nam, ba, czasem wręcz dyktują sposoby zachowania się na drodze. Szaleńczy wyścig trwa, a Toyota pokazała w Genewie następną broń przed żarliwym gadaniem natrętnych „zielonych”. Poznajcie FT-Bh Concept …


Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Na pierwszy rzut oka tytułowy bohater wygląda jak nowoczesne żelazko. Pociągnięty delikatnie sportowym sznytem front „Japończyka” odznacza się dynamicznymi reflektorami w kształcie litery „L”, pionowymi wlotami powietrza oraz dolną częścią, która przywodzi na myśl kratkę w toalecie. Agresywna stylizacja odcisnęła również piętno w linii bocznej conceptu, urzekając stopniowo opadającym dachem i wyraźnym przetłoczeniem na drzwiach. Całość, łącznie ze stosunkowo prostym w formie tyłem może budzić kontrowersje, a niecodzienne felgi oraz użyte z rozmachem szkło wskazują na charakter danego pojazdu. W końcu to ekologiczny prototyp!

Opisywana Toyota jest krótsza od miejskiego Yarisa i co ważne z masą zaledwie 786 kilogramów niezwykle lekka. Oprócz przyjaznego dla środowiska oblicza inżynierowie japońskiego koncernu dołożyli wszelkich starań, by współczynnik oporu powietrza wynosił 0,235, a sam pojazd kusił najnowocześniejszą technologią.


Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Toyota FT-Bh Concept

Ochronę dla niedźwiedzi polarnych stanowi w tym przypadku hybrydowy układ napędowy, którym producent jakoś niechętnie się chwali. Wiadomo na pewno, że 1-litrowa, benzynowa jednostka o dwóch cylindrach została połączona z elektrycznym motorem, jednak ile wynosi sumaryczna moc – to wie tylko azjatycka marka. FT-Bh ma według zapowiedzi spalać 2,1 l/100 km i emitować do atmosfery 49 g CO2 na kilometr.

Kolejny argument Toyoty w sprawie powszechnej ekologii ujrzał światło dzienne. Zażarcie broniący swojego zdania ludzie w dziwnych płaszczach na pewno się zgodzą i widząc tytułowego bohatera w młodzieżowym stylu ukażą podniesiony do góry kciuk. A co z nami – przeciętnymi użytkownikami czterech kółek? Czy jest nam niezbędny do życia tego typu środek lokomocji? Gro osób odpowie twierdząco, ale myślę, że większość z nas przyjmie tę informację z niezadowolonym wyrazem twarzy. W końcu sprzętu AGD nie używamy raczej do jeżdżenia na zakupy, prawda?

Patryk Rudnicki

Leave A Comment