Infiniti Emerg-E Concept – zaklęty sport

Czasami mam wrażenie, że otaczający mnie świat to zlepek różnych sytuacji, z których próbujemy wydobyć kwintesencję radosnego życia. Mijające dni, godziny i sekundy to jeden nieprzerwany ciąg układający się w spójną (lub nie) całość, a nasze biedne, skrępowane lejcami codzienności rozumy szukają w tym amoku własnego fragmentu, drobnego elementu, z którym ich natura będzie się mogła zespolić. Takowy właśnie znaleźliśmy, stosunkowo daleko, bo w Genewie na trwającej imprezie motoryzacyjnej, ale to jest nieważne. Jego imię brzmi Infiniti Emerg-E Concept.


Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Opisywany bohater to rozwinięcie myśli zawartej jakiś czas temu w modelach Essence oraz Etherea. Z rozmachem wykonany projekt i odważnie narysowane linie wyraźnie dają do zrozumienia z czym się tutaj zetknęliśmy. Mierzące 4,46 m długości, 1,95 m szerokości, a także 1,21 m wysokości nadwozie urzeka agresywnym frontem gładko przechodzącym do boku. Liczne przetłoczenia, dynamicznie wystylizowane reflektory oraz ciekawy w swojej formie tył sprawiają, że Emerg-E aspiruje do miana jednego z najciekawszych i najbardziej urodziwych premier szwajcarskiej wystawy. Zgrabnie upakowany sport otrzymał ponadto zacnego rozmiaru felgi (19 cali z przodu i 20 z tyłu), a także rozstaw osi legitymujący się cyfrą 2,62 m.

Wnętrze tytułowego Infiniti to kolejny epizod na drodze zapowiadanej sławy. Mieszcząca dwie osoby futurystyczna kabina pasażerska odznacza się niemniej interesującymi kształtami od nadwozia, ale to jakby coś odrobinę innego. Zajmujący miejsce na sportowym fotelu kierowca otrzymuje do dyspozycji niewielką kierownicę oraz zestaw ciekłokrystalicznych wyświetlaczy podkreślających fakt, iż nadal znajdujemy się w concepcie. Dopełnieniem tak skalibrowanej całości są wykończenia z aluminium, skóry, alcantary i włókna węglowego, a także rozbudzające zmysły ciekawe podświetlenie środka.


Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E to samochód zasilany prądem. Już słyszę żale i lamenty pod adresem japońskiego koncernu, ale zanim skreślimy go z naszej listy ulubionych marek, rzućmy okiem na suche liczby. Prezentowane coupe wyposażono w dwa silniki elektryczne o mocy 204 KM każdy i umieszczono je przy tylnych kołach. Sumaryczna moc to całkiem niezłe 402 KM i aż 1000 Nm maksymalnego momentu obrotowego, które pozwalają na rozpędzenie się do 100 km/h w zaledwie 4 sekundy oraz prędkość maksymalną rzędu 205 km/h. I co, aż tak strasznie? Oprócz tego warto też nadmienić, że sam prąd wystarczy na przejechanie 48 km, a ładowanie auta zajmuje jakieś 10 godzin, jednak czymże by był wyjątkowy samochód bez tzw. wisienki na torcie? Emerg-E może zwiększyć swój dystans nawet do 408 km, a to za sprawą benzynowego motoru Lotusa (1.2 l, 48 KM, 107 Nm) pełniącego rolę generatora. Teraz „Japończyk” może wjeżdżać do salonów.


Infiniti Emerg-E Concept

Infiniti Emerg-E Concept
   

Ostudźmy mimo wszystko nasz zachwyt opisywanym Infiniti przyglądając się trzeźwo jego walorom czysto użytkowym. To pojazd sportowy i wymieniony fakt nie budzi raczej żadnych wątpliwości, ale towarzystwo dynamicznej aparycji, znakomitych osiągów, a także sporej mocy nie idzie w parze z ekologicznym charakterem auta. Emerg-E sprawia wrażenie duszonego od środka potwora, który szukając rozwiązania problemu miota się niczym ryba bez wody. Producent upakował sport tłamszcząc go „zieloną” częścią naszej planety i właśnie dlatego tytułowy bohater nie jest tak oczywistym wyborem. To agresja, ale z podciętymi skrzydłami.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment