Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition

Moby Dick i Hellboy – tak nazywały się poprzednie projekty firmy Edo Competition dotyczące niemieckiej Panamery. Ten opisywany dzisiaj jest anonimowy, ale może to i dobrze? Aż strach pomyśleć co tuner wymyśliłby tym razem. Przyjrzyjmy się zatem najnowszemu dziecku inżynierów z Niemiec.

Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition

Z zewnątrz samochód wyróżnia się śnieżnobiałym lakierem nadwozia wzbogaconym o wątpliwej urody naklejki, a także 22-calowymi, pomalowanymi na czarno alufelgami. To tyle jeśli chodzi o kwestię stylistyczną. Co prawda nie ma tego dużo, ale w tym przypadku cała uwaga skupiła się raczej na trochę innym elemencie wozu – jednostce napędowej.

Standardowo pod maską najmocniejszej odmiany luksusowego Porsche znajduje się 4.8-litrowy motor o zacnej mocy 550 KM i aż 750 Nm maksymalnego momentu obrotowego, ale to najwyraźniej nie wystarczyło firmie Edo Competition.

Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition

Wymiana filtrów, turbosprężarki, katalizatora i układu wydechowego zostały dopełnione przeprogramowaniem elektroniki i w efekcie niezłym osiągnięciem, który na papierze przedstawia się jako 700 koni mechanicznych i 880 Nm maksymalnego momentu. Biała Panamera przyspiesza teraz do 100 km/h w zaledwie 3,5 sekundy i jest w stanie pojechać maksymalnie 340 km/h, a to i tak prędkość ograniczona przez elektroniczny kaganiec. Na koniec Niemcy postanowili dorzucić specjalny moduł obniżający limuzynę o 30 mm.

Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition Porsche Panamera Turbo S od Edo Competition    

Ciągle nie daje mi spokoju ta anonimowość tytułowego bohatera. Jest niewyobrażalnie szybki, zapewne niezwykle drogi i może się pochwalić niesamowitym przyrostem mocy. Opisywana Panamera wygląda jakby przed godziną najadła się kilograma szpinaku, by teraz dumnie prężyć przed nami swoje muskuły. Mam – może drodzy czytelnicy nazwiemy ją po prostu „Papaj”?

Patryk Rudnicki

Leave A Comment