Porsche Panamera od firmy Project Kahn

Znowu Panamera – niektórzy z Was pewnie tak właśnie zareagowali po zobaczeniu tytułu niniejszego newsa. Tak – Project Kahn, już po raz trzeci zdecydował się przygotować pakiet zmian dla luksusowego Porsche i trzeba przyznać, że tym razem jego inżynierowie „odwalili” pracę z niezłym rozmachem. Zobaczcie sami …

Porsche Panamera od firmy Project Kahn Porsche Panamera od firmy Project Kahn Porsche Panamera od firmy Project Kahn Porsche Panamera od firmy Project Kahn

Brytyjczycy zaprezentowali zdjęcia dwóch, nieznacznie różniących się od siebie modeli. Oba samochody otrzymały z zewnątrz specjalny pakiet ospojlerowania posiadający nowe zderzaki, progi, lotkę dachową oraz odrobinę „festyniarski” spojler na klapie bagażnika.

Oprócz tego spostrzegawcze osoby zauważą przyciemnione tylne szyby, cztery końcówki układu wydechowego, czerwone zaciski hamulcowe, a także 22-calowe aluminiowe felgi, które w jednym z aut są dodatkowo polakierowane na czarno (w drugim mamy dymione tylne lampy). Producent nic nie wspomina o jakichkolwiek zmianach pod maską opisywanych wozów, więc należy po prostu uznać, że takowych nie ma.

Porsche Panamera od firmy Project Kahn Porsche Panamera od firmy Project Kahn Porsche Panamera od firmy Project Kahn  

Najciekawszym punktem obu bohaterów jest jednak wnętrze, które można powiedzieć odrobinę „poczerwieniało”. Project Kahn zdecydował się bowiem na montaż sportowych foteli pokrytych czerwoną, perforowaną skórą, aluminiowych wykończeń, a także pewnego detalu w postaci nowych zegarów, których cyferblaty posiadają również wymieniony przed chwilą kolor. Zapewne myślicie, że to już koniec zmian, ale nie. W celu zwrócenia na siebie uwagi oraz, jak twierdzi sam producent, ciekawego uzupełnienia całego projektu, Brytyjczycy zapłacili bagatela 460 000 funtów, by zamontować na jednym z samochodów tablicę rejestracyjną F1. Czy taki zabieg się opłacił – to już musicie ocenić sami.

Kolejna próba nadania Panamerze wyjątkowego charakteru zakończyła się ceną 86 875 funtów za szary egzemplarz oraz …, chyba sukcesem. Mówię chyba, gdyż można odnieść wrażenie, że zaprezentowany tuning został przeprowadzony raczej na siłę. Użyte na początku słowo, że firma Afzal Kahna „odwaliła” robotę, nie jest tutaj zatem czczym gadaniem, bo, jak mówi pewne bardzo mądre powiedzenie – „co za dużo, to niezdrowo”. A Wy jak postrzegacie ten temat?

Patryk Rudnicki

Leave A Comment