Chevrolet Corvette 427 Edition Collector – pożegnanie

To przełomowy rok dla marki Chevrolet i wcale nie mówię o ilości sprzedanych egzemplarzy czy też 90. urodzinach szefa sztabu projektowego. W 2012 pożegnamy definitywnie VI-generację popularnej Corvetty, która przez ponad 6 lat zdążyła przekonać do siebie rzesze klientów na całym świecie oraz wyrobić sobie opinię „twardego” muscle cara. By z tradycji stała się zadość, amerykański koncern wypuścił ostatnią specjalną wersję wściekłej „Vetty”. Poznajmy ją …

Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie

Nazywa się 427 Edition Collector i według producenta jest to jeden z najszybszych kabrioletów świata. Patrząc na jednostkę napędową trudno się z tym nie zgodzić, bowiem tytułowy bohater został wyposażony w silnik LS7 od Z06, który legitymuje się pojemnością 7 litrów, mocą 513 KM i 637 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Ważące 1522 kg auto przyspiesza zatem do pierwszej setki w zaledwie 3,8 sekundy (1/4 mili to kwestia 11,8 s) oraz jest w stanie pojechać maksymalnie 305 km/h. Wspomniany motor zestawiono z 6-biegową skrzynią manualną, a to dopiero początek ciekawego prezentu od Chevroleta.

Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie Chevrolet Corvette 427 Edition Collector - pożegnanie  

Oprócz mocnego serca „Amerykanin” wyróżnia się także specjalnie przygotowanym pakietem 60th Anniversary, który notabene można zamówić do każdej odmiany Corvetty. Wyposażone weń auto odznacza się z zewnątrz lakierem Arctic White oraz podwójnymi pasami biegnącymi przez całe nadwozie, nowymi obręczami, a także delikatnym spojlerem od ZR1. We wnętrzu zaś producent zdecydował się użyć niebieskiej, skórzanej tapicerki pokrywającej fotele oraz deskę rozdzielczą, montaż niebieskiego dachu i charakterystycznych emblematów danego wariantu. Jest zatem ładnie i naprawdę stylowo.

Udostępnione przez koncern zdjęcia pokazują dwa auta – opisywany egzemplarz oraz starą „Vettę” sprzed dobrych kilkunastu lat. Oba wozy trafią 21 czerwca na aukcję Barrett Jackson, gdzie zapewne możni tego świata będą się o nie wręcz zabijać, natomiast jakie jest nasze stanowisko wobec tego wyjątkowego wydarzenia? Myślę, że Chevrolet godnie uczcił swoje bez wątpienia niesamowite dziecko z agresywnym spojrzeniem. Nieśmiało patrzymy w przyszłość oczekując już kolejnej generacji i z kręcącą się w oku łezką żegnamy dotychczasowy model. Zdecydowanie należy mu się solidny pomnik na cmentarzu samochodowym.

Patryk Rudnicki

Leave A Comment