Toyota Yaris Hybrid – zielony maluch

Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w zakorkowanym mieście, a każdy dzień rozpoczynacie od kanapki z chrupkim pieczywem i rzodkiewką. Droga do Waszej pracy wiedzie praktycznie przez samo centrum i stojąc na światłach tylko się modlicie, żeby czekająca w domu żona nie chciała znowu jechać po południu do pobliskiego marketu. Przecież spalicie więcej paliwa i spowodujecie większe zanieczyszczenie środowiska, a to drastycznie się kłóci z Waszą pokorną naturą ekologa oraz obrońcy kanadyjskich foczek. Czas może zmienić samochód? Myślę, że to dobry pomysł tym bardziej, że Toyota zapowiedziała na Genewę hybrydowego Yarisa. Moi drodzy – poznajcie się…

Toyota Yaris Hybrid - zielony maluch Toyota Yaris Hybrid - zielony maluch Toyota Yaris Hybrid - zielony maluch  

Japoński „mieszczuch” nie różni się praktycznie w ogóle od swojego standardowego brata. Koncern postanowił jedynie zaaplikować mu nieco zmieniony pas przedni z nowym grillem oraz wlotem powietrza, a także zmodyfikowane delikatnie przednie i tylne lampy. Charakter opisywanego wozu podkreśla dodatkowo biały lakier nadwozia oraz wnętrze, które otrzymało kilks charakterystycznych, niebieskich akcentów. No dobrze, ale czas przejść do clou programu czyli układu napędowego…

Tytułowy Yaris będzie napędzany benzynowym silnikiem o pojemności 1.5-litra połączonym z elektrycznym odpowiednikiem, a sumaryczna moc ma oscylować wokół 98 KM. Podobnie jak w przypadku większych braci czyli Priusa i Aurisa, zastosowana technologia nosi nazwę HSD (Hybrid Synergy Drive) oraz ma gwarantować możliwie najmniejsze zatrucie przydrożnych sosenek. Oprócz tego przyszły kierowca otrzyma do dyspozycji automatyczną skrzynię e-CVT, a także solidny bagażnik posiadający 286 litrów. Pewnie Was lekko zdziwiła jego spora pojemność, ale dzięki umieszczeniu baterii pod tylną kanapą jest ona jak najbardziej prawdziwa.

Już włożyliście Wasz ortalionowy płaszcz, by pędzić do salonu Toyoty? Nie spieszcie, gdyż auto póki co zostanie pokazane na marcowej wystawie w Genewie, a dopiero potem ma trafić do salonów. Nie zmienia to jednak faktu, że prezentowany Yaris HSD uczyni Waszą podróż na pikietę… przepraszam – do pracy przyjemniejszą, a spragniona chodzenia po sklepach żona będzie uradowana przyzwoitym wyposażeniem. Szkoda tylko, że kolejną podróż zakończycie na komisariacie, bo jakiś biedny przechodzień znowu nie usłyszy Waszego ekologicznego „wozidełka”.

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment