TATA eMO EV Concept – ambitne wyzwanie

Słynąca z niezbyt atrakcyjnych stylistycznie oraz jakościowo produktów firma TATA Motors, postanowiła zaskoczyć cały motoryzacyjny świat. Nie mówię oczywiście o budowie superekskluzywnej limuzyny czy też decyzji startu w przyszłorocznej edycji rajdu Dakar, a o małym samochodziku z elektrycznym rodowodem. Czy zaprezentowane w Detroit eMO Concept ma szansę zrewolucjonizować ruch miejskich arterii? Przekonajmy się…

TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie

Nazwa tytułowego bohatera pochodzi od słów Electric MObility i trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że auto wygląda dosyć dziwnie. Mocno opadająca linia dachu znajduje swoje zakończenie w futurystycznie wyglądającym przodzie z wysoko umieszczonymi reflektorami. Tył zaś to właściwie pionowa „ściana” z ciekawie wystylizowanymi lampami i masywnymi nadkolami. Patrząc na opisywaną TATĘ można odnieść wrażenie, że zamiast z pojazdem ekologicznym mamy raczej do czynienia z żelazkiem XXI wieku, które dodatkowo zostało wyposażone w szklaną górę.

TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie

Po otwarciu podwójnych drzwi (tylne otwierane pod wiatr) z łatwością możemy się dostać do środka, które na pierwszy rzut oka wydaje się strasznie nudne. I w rzeczy samej takie właśnie jest, bowiem auto zostało pozbawione jakichkolwiek fajerwerków w kabinie pasażerskiej, a deska rozdzielcza dosłownie świeci pustkami. Znajdziemy na niej jedynie ciekłokrystaliczny ekran, kierownicę, a także najpotrzebniejsze pokrętła do obsługi klimatyzacji czy też skrzyni biegów.

TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie TATA eMO EV Concept - ambitne wyzwanie    

Hinduski koncern zapowiedział, że ich najnowsze dziecko przeznaczone jest dla czterech osób i zostało pozbawione słupka B. Wszystko pięknie, ale tylne siedziska wyglądają raczej jak niewygodne grzędy dla dzieci, a do tego musimy wybierać – pasażerowie lub bagażnik. Samochód jest tak krótki, że nie znalazło się w nim miejsce na pakunki, więc chcąc przewieźć jakieś potrzebne rzeczy czeka nas składanie tylnych foteli oraz wręczenie swoim znajomym biletu na autobus. Jeśli chodzi o jednostkę napędową to producent póki co milczy na ten temat. Wiadomo jedynie, że eMO EV Concept przejedzie na jednym ładowaniu maksymalnie 160 km i rozwinie prędkość maksymalną rzędu 105 km/h.

Prezentowany „wyrób” TATY to niezwykle kontrowersyjny projekt. Co prawda jest to zapewne jedynie pokaz możliwości danej marki i nigdy nie zobaczymy go w produkcji seryjnej, ale warto wiedzieć czego można się po Hindusach spodziewać. Należy docenić przede wszystkim to, że udało im się stworzyć małe, miejskie oraz ekologiczne wozidełko, ale z drugiej strony jest ono praktyczne jak konserwa pomidorowa i budzi sporo wątpliwości co do sensu swojego istnienia. No cóż, nikt nie powiedział, że będzie to świetny i normalny samochód, w końcu to „EMO”…

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment