Toyota FCV-R – niebanalna ekologia

W dzisiejszych czasach już nie dziwi informacja, że jesteśmy ze wszystkich stron otoczeni ekologią. „Zieloni” mają coraz to nowsze pomysły, koncerny stają na głowie by ich produkty spełniały ostro zakrojone normy czystości spalin, a my patrzymy na to wszystko z politowaniem i zadajemy sobie pytanie: do czego ten wyścig dąży? Odpowiedź może się wydawać, że jest banalnie prosta – do ochrony środowiska, ale dbanie o przyrodę w wykonaniu Toyoty z pewnością się już nie zalicza do prostych i oczywistych metod.

Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia

Na salonie samochodowym w Tokio japoński koncern zaprezentował model FCV-R, który ma być czterodrzwiowym sedanem z napędem wodorowym. Gdybym usłyszał taką informacje jakiś czas temu, popukałbym się wymownie w czoło i odesłał swojego rozmówcę do szpitala (niekoniecznie tego zwyczajnego), ale teraz wypada jedynie otworzyć szeroko oczy i śledzić z zaciekawieniem losy tytułowego bohatera. Co prawda doniesienia od producenta są jak na razie bardzo okrojone, ale wiadomo, że auto będzie się charakteryzować zerową emisją CO2 do atmosfery oraz przejedzie na jednym ładowaniu nawet 700 km. Plany zakładają, że opisywany „Japończyk” pojawi się na rynku w 2015 roku, ale to będzie wiadome dopiero za jakiś czas.

Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia
Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia Toyota FCV-R - niebanalna ekologia  

Kilka słów o designie tego nietuzinkowego wozu. Oczywiście jak na koncept przystało Toyota odznacza się mocno futurystyczną sylwetką, która jakby nie patrzeć przypomina nieco dobrze znanego Priusa. Fakt faktem wymieniona przed chwilą hybryda nie może się pochwalić przodem w kształcie łodzi oraz tak ciekawie wystylizowanymi reflektorami, a FCV-R tak. Ogólnie rzecz biorąc jest pomysłowo, dosyć dynamicznie i przede wszystkim kosmicznie, czyli tak jak powinno być w aucie skrywającym rozwiązania nie z tej ziemi.

W jakim kierunku zmierza szeroko pojęta ekologia? Tego nie wie nikt. Jeśli tytułowy bohater ma być zapowiedzią czekającej nas motoryzacyjnej przyszłości, to ja mówię stanowcze „NIE”. Wolę płacić ponad 5 zł za benzynę, zatruwać uwielbione przez „zielonych” brzozy i mieć radość z jazdy niż podpinać samochód do gniazdka, dysponować zasięgiem niespełna 700 km i myśleć kiedy wejdzie do sprzedaży to długo wyczekiwane kombi na kukurydzę…

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment