Renault Laguna Coupe na rok 2012

Jest z nami na rynku od 2007 roku i pochodzi z Francji. Przez wielu nazywana mini wydaniem Aston Martina DB9, przez resztę wychwalana pod niebiosy za umiejętność połączenia wody z ogniem. Po przeczytaniu tytułu niniejszego artykułu wiecie już o jakim samochodzie będzie mowa – to Renault Laguna w wersji Coupe, która właśnie otrzymała zestaw zmian na nadchodzący 2012 rok.

Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012

Ma być widocznie, ale z zachowaniem obecnego stylu – trudne zadanie do zrealizowania. Producent musiał się ograniczyć jedynie do kosmetyki, żeby nie zepsuć tak uwielbianego przez wiele osób designu, a czy się udało – to już musicie ocenić sami.

Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012 Renault Laguna Coupe na rok 2012

Renault zaaplikowało Lagunie wkomponowane w przednie klosze światła do jazdy dziennej w technologii LED, nowe wzory felg ze stopów aluminium w rozmiarze 17 cali, a także widoczne na desce rozdzielczej przeszycia. Oprócz tego warto też wspomnieć o drobnych zmianach w wyposażeniu auta m.in. kolorach tapicerki, które do tej pory były zarezerwowane jedynie dla odmiany Monaco GP. Francuska marka wzbogaca ponadto ofertę silnikową o nowego diesla Energy dCi. Fani rasowych coupe z mocną benzyną pod maską będą trochę zawiedzeni, ale nie ma co tak naprawdę narzekać – jednostka będzie oddawać w ręce kierowcy 150 żwawych rumaków, system Start-Stop, a także układ Energy Smart Management, który zarządza pracą alternatora i może ładować akumulator.

Zobacz nasz test Laguny Coupe w wersji: 2.0 dCi, 3.0 dCi oraz 3.5 V6

Czy odświeżona nieco Laguna jest warta wydania we Francji minimum 31 500 euro? Cóż, zmiany są delikatne i na pierwszy rzut oka słabo dostrzegalne, ale o to właśnie chodziło. Piękno tkwi tak naprawdę w szczegółach, które doskonale wyjaśniają rozdmuchiwane w mediach porównania „Francuza” do nobliwego „Brytyjczyka”.

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment