Mercedes SL R230 od PP Exclusive – VIP Style

Są różne rodzaje tuningu. Niektórzy biorą na warsztat jedne z najdroższych samochodów świata by je po prostu, nie oszukujmy się, oszpecić, inni zaś potrafią stworzyć z mało atrakcyjnego wozu istne „cudeńko”, które błyszczy na ulicy. Do jakiej kategorii zaliczyć z kolei bohatera niniejszego artykułu? Nie da się ukryć, że zmodyfikowany Mercedes SL poprzedniej generacji nabrał kilku cech tzw. VIP stylu, ale czy to dobrze?

Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style

Zacznijmy od designu, bo to on jest w tym przypadku najważniejszy. Prezentowany roadster otrzymał śnieżnobiały lakier nadwozia, końcówki układu wydechowego z polerowanej stali, drastycznie obniżone aż o 100 mm nadwozie oraz potężne, przepraszam – przeogromne aluminiowe felgi w rozmiarze 20 cali, na które naciągnięto opony Dunlop (255/30 – przód, 305/25 – tył). Warto również wspomnieć, że wymienione przed chwilą ogumienie jest w stanie pomieścić obręcze o średnicy nawet 23 cali, a auto otrzymało specjalny moduł, który potrafi je podnieść z przodu o 25 mm, zaś z tyłu o 55 mm. Na wybrzeżu każda piękna dziewczyna będzie Wasza, a Wasze konto „respektu” zasili porządna dawka punktów (cóż, dla niektórych jest to czasem bardzo ważne).

Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style Mercedes SL R230 od PP Exclusive - VIP Style

Wnętrze to prawdziwa salonka, do której z kebabem raczej nie wsiądziecie. Fotele zostały wyścielone białą skórą Nappa z ciemnymi przeszyciami, drewniane wstawki z podsufitki usunięto, gdyż nie pasowałyby do całości, natomiast składany dach został pokryty, uwaga, alcantarą. Oprócz tego należy też wspomnieć o luksusowej kierownicy, która zapewne jest warta tyle co połowa małej Dacii. Pokryto ją mianowicie białą skórą i dodatkowo wykończono również alcantarą.

Zapytacie pewnie co znalazło się pod maską tego wyjątkowego „Niemca”, ale powiedzmy sobie szczerze – kogo to obchodzi? Spójrzcie na tytułowego Mercedesa i na jego prezencję. Niektórzy powiedzą, że jest zbyt krzykliwy, za bardzo rzuca się w oczy i w rezultacie im się nie podoba – w porządku, macie prawo do takiej opinii, ale zakładam, że reszta z Was gotowa by była oddać za niego nerkę, sprzedać domową pralkę i wydać swój cały dorobek życiowy. No cóż, idę odwiedzić lekarza, żeby się zorientować po ile „stoją” poszczególne narządy …

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment