Honda N BOX – krok wstecz?

Trendy w motoryzacji zmieniają się z dnia na dzień. W tym przypadku nie mówię o zaawansowanej technologii, którą faszeruje się każdy nowy model na rynku czy też wszelkiej maści gadżetach mających, przynajmniej w teorii, umilać nam podróż, a o tak błahej sprawie jak design. Patrząc na linie stylistyczne współczesnych samochodów można czasem dojść do wniosku, że niektóre elementy bylibyśmy w stanie nawet sami wymyślić, a praca takiego „projektanta” musi być banalnie prosta i przyjemna. Nic bardziej mylnego …

Honda N BOX - krok wstecz? Honda N BOX - krok wstecz? Honda N BOX - krok wstecz? Honda N BOX - krok wstecz?

Im projekt jest bardziej nowatorski – tym lepiej – wydawać by się mogło, że taka właśnie dewiza przyświeca obecnie inżynierom poszczególnych koncernów motoryzacyjnych. Kiedyś wystarczyło wziąć linijkę, narysować kanciaste pudło i voila – mieliśmy gotowy pojazd. Honda najwyraźniej postanowiła się nieco cofnąć w rozwoju lub jak kto woli podejść do tematu inaczej niż wszyscy i zaoferowała na salonie samochodowym w Tokio model N BOX. Tak naprawdę jego nazwa doskonale oddaje to, co widać na załączonych zdjęciach.

Tytułowy bohater to kolejny przedstawiciel tzw. kei carów czyli autek niezbyt wyrafinowanych stylistycznie oraz dominujących na rynku azjatyckim. Szczerze mówiąc nad wyglądem nie ma się co rozpisywać, bo Honda pozbawiła swoje najnowsze „dziecko” wszelkich przetłoczeń, budzących kontrowersje załamań czy też uwypukleń. W efekcie wschodnia część naszego globu dostała niewielkie pudełko na śmiesznie małych kołach, choć na słowo „niewielkie” wypadałoby w tym przypadku trochę uważać.

Honda N BOX - krok wstecz? Honda N BOX - krok wstecz?    

Powodem takiego stanu rzeczy jest zapowiadane przez koncern stosunkowo przestronne wnętrze dla czterech osób, które będą miały okazję nacieszyć swoje oczy ciekawymi kształtami kokpitu. Oczywiście jest tutaj mocno plastikowo, a bagażnik odznacza się pojemnością, którą można uznać za dosyć kiepski żart, ale patrząc na jasną tapicerkę, ciekawy zestaw zegarów oraz ciekłokrystaliczny ekran, możemy N BOX-owi wybaczyć pewne niedociągnięcia.

Miejski „pomykacz” będzie napędzany benzynowym silnikiem o pojemności 660 ccm, który będzie można doposażyć w turbosprężarkę. Ma on współpracować z bezstopniową skrzynią CVT, a także napędem na przednią oś lub, co ciekawe, napędem na wszystkie cztery koła. Tego typu rozwiązanie poddaje nieco wątpliwościom twierdzenie, iż samochód do zatłoczonej metropolii ma być mały, żwawy oraz tani w eksploatacji, ale ostateczną opinię na ten temat pozostawiamy Wam drodzy czytelnicy.

Może i Honda cofnęła się w rozwoju przedstawiając w XXI wieku auto, które stylistycznie pasowałoby do lat 90-tych, ale modelowi N BOX nie można odmówić pewnego uroku oraz cukierkowatego charakteru. Prawdopodobnie i tak nie pojawi się on w Europie, a w Azji …, w Azji lubią takie nietuzinkowe pomysły z czterema kołami.

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment