Suzuki Q-Concept – zabawka

W świecie motoryzacji są samochody, które szokują, śmieszą, wzbudzają podziw, a nawet chęć pożądania. Patrząc np. na Dodge’a Vipera SRT10 do głowy od razu przychodzi długa, pusta droga spowita blaskiem zachodzącego słońca, którą otacza niezwykle malowniczy kanion. Prawda jest taka, że każde auto ma swoją odrębną historię i ciąg związanych z nim skojarzeń, ale przyglądając się bohaterowi niniejszego artykułu ciężko pozbierać myśli …

Suzuki Q-Concept - zabawka Suzuki Q-Concept - zabawka Suzuki Q-Concept - zabawka Suzuki Q-Concept - zabawka

Suzuki zaprezentuje na salonie samochodowym w Tokio koncepcyjny model Q, który na pierwszy rzut oka przypomina zwykłą zabawkę lub wymyślony niegdyś przyrząd do przechowywania kreskówkowych „pokemonów”. Uzasadnione są w tym przypadku wątpliwości czy to rzeczywiście jest pełnoprawny samochód, ale według japońskiego koncernu odpowiedź brzmi „tak”. Opisywany concept otrzymał dosyć oryginalnie otwierane drzwi, a także dwa fotele we wnętrzu umieszczone jeden za drugim. Gdyby tego było mało pierwszy z nich można obracać w zakresie niemalże 360 stopni. Po co – tego nie wie nikt.

Miejskie Suzuki mierzy 2500 mm długości, 1300 mm szerokości oraz 1650 mm wysokości, a jego napęd jest w pełni elektryczny. Producent zapowiada, że auto na jednym ładowaniu przejedzie nie więcej niż 50 km i rozpędzi się maksymalnie do oszałamiających 60 km/h. Niby niewiele, ale z drugiej strony jak na malutkie autko do dużej metropolii powinno spokojnie wystarczyć.

Podobnie jak wykwintnie przyrządzone kalmary na polskim stole, taki i model Q od Suzuki jest nietypowym widokiem naszej szarej rzeczywistości. Co prawda japoński koncern wykazał się dużą odwagą i pomysłowością przy budowie tego projektu, ale musimy liczyć się z tym, że tytułowy bohater raczej nigdy nie ujrzy światła dziennego (przynajmniej nie w takiej postaci). A szkoda, bo z pewnością ciekawym doświadczeniem byłaby szalona jazda takim wynalazkiem po trawniku sąsiada i przypomnienie sobie swojej fascynacji plastikowymi zabawkami z dzieciństwa.

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment