Suzuki Grand Vitara Marine Concept – definicja łodzi

Czy zbudowanie samochodu musi się wiązać z ogromnymi projektami, długotrwałym monitorowaniu rynku i wydaniem mnóstwa pieniędzy? Niekoniecznie, a udowodniło to Suzuki, które wspólnie ze studentami mechaniki stworzyło concept Grand Vitary o nazwie Marine. Samochód został co prawda zaprezentowany na zakończonych już targach SEMA 2011, ale my do tej pory patrzymy na niego z pełnym podziwem.

Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi

Jeśli chodzi o design to auto zostało pozbawione dachu, otrzymało wysokie, terenowe koła z chromowanymi felgami, osłony terenowych zderzaków z przodu i z tyłu oraz dodatkowe oświetlenie nad przednią szybą. Gdyby tego było mało twórcy opisywanego projektu zamontowali również nowe progi, pałąk bezpieczeństwa, a także silnik od motorówki w tylnej części pojazdu, który, jak sami podkreślają, ma być wyraźnym nawiązaniem do wodnego świata. Całość dopełnia specjalna kalkomania nadwozia.

Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi Suzuki Grand Vitara Marine Concept - definicja łodzi

We wnętrzu Grand Vitara otrzymała skórzaną, dwukolorową tapicerkę, monitory w zagłówkach przednich foteli oraz specjalną kamerę cofania, która ma ułatwiać wspomniany przed chwilą manewr. Oprócz tego warto także wspomnieć o generatorze i bateriach wodorowych, które również znalazły swoje miejsce na pokładzie tytułowego bohatera.

Czy samochód to czy łódka – takie pytanie moglibyśmy zadać twórcom tego dziwoląga. Mimo naszej zrozumiałej refleksji zarówno samo Suzuki jak i studenci twierdzą, że ich pojazd to połączenie jednego oraz drugiego. Może w takim razie mamy do czynienia z nową definicją pływającej maszyny? Być może, ale bez specjalnych osłon ta dzielna terenówka szybko poszłaby na dno.

źródło: wł / Patryk Rudnicki

Leave A Comment