Zapomniany fiat… ?

Nie tak dawno dyrekcja handlowa Fiata w Polsce zleciła wyspecjalizowanej firmie kompleksowe badania marki Fiat na polskim rynku. Gdy pokazywano badanym osobom zdjęcia niektórych aktualnych modeli Fiata, na przykład Grande Punto czy Cromy, ale pozbawione logo producenta, wiele osób nie wierzyło, że to produkty firmy z Turynu. Nic dziwnego, przeciętnemu Polakowi marka Fiat kojarzy się nadal głównie z zardzewiałym maluchem.

A szkoda. Po modelu Stilo, który według słów kolegi Hammonda z Top Gear nie nadaje się nawet na kurnik, Fiat wyprodukował jeszcze parę aut, z których już nie trzeba się śmiać. Weźmy na przykład model Croma – pojemne, praktyczne auto dla zdrowej psychicznie rodziny. Stylizacja Giugiaro – niech im będzie, nie ma w niej ani śladu oryginalności, za to siedzi się w tym niby-vanie jak w porządnym samochodzie osobowym i widać, że osobnik odpowiedzialny za ergonomię nie był kryptosadystą. 150-konny turbodiesel z przyjemnym pomrukiem rozpędza wóz w każdej sytuacji, harmonijnie współpracując z 6-stopniową, automatyczną skrzynią biegów (prędkość maksymalna 205 km/h, 9,9 s do setki). Czy ktoś jeszcze pamięta, że zasilanie Common Rail w dieslu to patent Fiata?

Jakby tego było mało, to jeszcze ten stwór całkiem nieźle się prowadzi – precyzyjny, uczciwie pracujący układ kierowniczy, sympatycznie zestrojone zawieszenie (z lekko sportowym odchyleniem), niegłupio skalibrowane ESP. Niezgrabna z pozoru budka nadwozia nie buja się i nie kolebie na nierównościach, które tak powoli znikają z polskich dróg. Dobra widoczność z kabiny ułatwia manewrowanie w mieście, gdzie spore rozmiary auta nie dają się we znaki. Trudno uwierzyć, że w tej samej firmie pracują ludzie, którzy skonstruowali Fiata Stilo, nie popełniwszy potem samobójstwa.

Croma jest normalnym, sympatycznym w prowadzeniu samochodem, ale niestety zbyt zachowawczym pod względem stylizacji. To pewnie pokłosie rynkowego fiaska Multipli, bardzo pomysłowego minivana o znakomitym podwoziu, który wyglądał jak chrabąszcz w ciąży. Ktoś, kto potrzebuje auta rodzinnego, które nie boi się długich tras i na takich trasach nie zamęczy kierowcy, powinien chociaż spojrzeć na ten samochód. Sąsiedzi nie będą go zazdrościć, ale w domowym zaciszu można się będzie z nich pośmiać: nie będą wiedzieli, co tracą.

źródło – moto.onet.pl

Leave A Comment