Trochę Lepiej

Po bardzo słabym wyniku zanotowanym w roku 2005 prognozy analityków dotyczące nadchodzących 12 miesięcy były podzielone. Niektórzy oczekiwali pogłębienia się kryzysu, inni wskazywali na możliwość poprawy sytuacji. Pierwsi argumentowali swoją opinię niskimi zarobkami Polaków w porównaniu do cen aut, napływem pojazdów używanych „psujących” niskimi cenami rynek i niesprzyjającymi nabywcom przepisami podatkowymi. Zdaniem tych drugich naturalne wydawało się odbicie od dna, które wsparłby podatek ekologiczny zastępujący akcyzę i powstrzymujący falę tanich „gratów”, prognozowany wzrost pensji i ustabilizowanie się sytuacji politycznej po wyborach parlamentarnych. Jak się okazało, jedni i drudzy mieli po części rację, bo suma summarum popyt na nowe auta osobowe w zasadzie nie zmienił się.

Za i przeciw

Nadal nie wiadomo, czy niewielki wzrost zainteresowania samochodami prosto z salonów zakończy kryzys trwający od 2000 r.
Brak ostatecznych decyzji dotyczącej nowych rozwiązań prawnych (podatek od samochodów, zmiany w zasadach odliczania VAT-u przy zakupie aut na firmę) powoduje, że w zasadzie i spadek sprzedaży i jej dalsze zwiększenie są równie prawdopodobne. Trudno jednocześnie prognozować, czy Polacy częściej niż w roku 2006 nie będą wybierać innych dóbr np. mieszkań czy domów, zamiast samochodów. Nie bez znaczenia dla rozwoju rynku samochodów nowych pozostanie również rynek pojazdów z „drugiej ręki”. Od połowy 2004 r. trafiło ich do Polski ok. 2,5 mln sztuk. Efektem było rozwarcie nożyc cen, czyli zwiększenie kosztów wymiany auta starego na nowe.
Wzrost kosztów przekłada się na zahamowanie procesu wymiany, co oznacza niższą sprzedaż i to zarówno w przypadku klientów indywidualnych, jak i firm. Tymczasem to właśnie przedsiębiorstwa kupują połowę samochodów znajdujących w Polsce nowych właścicieli.
– Zjawisko masowego importu samochodów używanych ma także wpływ bezpośredni, który przede wszystkim dotyczy segmentów aut mniejszych. Dla wielu potencjalnych klientów istotną kwestią jest nie tylko to, co mogą za posiadane pieniądze kupić, ale także to, jaką funkcję wybierany pojazd ma spełniać. Czy ma być to pojazd typowo miejski, dla jednej osoby, czy też rodzinny? Znaczne poszerzenie oferty samochodów używanych, w tym także aut stosunkowo młodych, ale w bardzo atrakcyjnej cenie oznacza, że wybór pomiędzy nowym samochodem, ale niestety małym, a większym i lepiej wyposażonym używanym jest dla wielu poza dyskusją – mówi Wojciech Drzewiecki z firmy Samar monitorującej polski rynek motoryzacyjny.

Co nas czeka?

– Wszystko wskazuje na to, że pomimo istniejących, nierozwiązanych problemów sprzedaż powoli zacznie rosnąć, na co szczególnie mogą wpłynąć decyzje Ministerstwa Finansów. Poprzez odpowiednio skonstruowane przepisy można stymulować rozwój rynku, oddziaływać na strukturę importu, przyczyniać się do wymiany parku, wpływając tym samym na poziom sprzedaży, można też pozostać przy istniejących rozwiązaniach, nieznacznie je modyfikując. Nie wesprą one rozwoju, ale także nie powinny już zbytnio mu przeszkodzić. Nawet kiepskie, z punktu widzenia branży przepisy, ale stabilne pozwolą na zwiększenie wielkości sprzedaży. Rynek potrzebuje przede wszystkim spokoju – stwierdza Wojciech Drzewiecki.

Wyniki sprzedaży

Spośród 43 marek dostępnych na rynku 27 zanotowało lepsze wyniki niż przed rokiem. Rekord należy do Ssangyonga, na którego auta popyt wzrósł o 394,2 proc. Zadowoleni mogą być też generalni importerzy i dilerzy marek z „wyższej półki”, które cieszyły się powodzeniem. Dla przykładu Jaguar sprzedał o 148 proc. więcej samochodów, Lexus o 114,7 proc., a Land Rover o 84,1 proc. Egzemplarzowa sprzedaż wymienionych marek jest jednak na tyle niska, że nie pozwala im zakwalifikować się nawet do pierwszej 20 rankingu.

Liderem rankingu dzięki grudniowemu rzutowi na taśmę została Skoda. W pokonanym polu czeska marka zostawiła ostatecznie Toyotę wyprzedzając ją o niespełna 900 sztuk. Opel, który uplasował się na pozycji trzeciej, ma już znaczną stratę do prowadzącej Skody – ponad 3800 samochodów. Jego przewaga nad czwartym z kolei Fiatem jest jednak jeszcze mniejsza niż Skody nad Toyotą i wynosi 659 aut. Symptomatyczny dla naszego rynku jest fakt, że tylko te cztery marki osiągnęły w roku 2006 sprzedaż powyżej 20 tys. sztuk skupiając jednocześnie 44,3 proc. całego popytu na nowe samochody.

źródło – motofakty.pl

Leave A Comment