Premiery na rok 2007

W połowie grudnia Fiat ogłosił konkurs “Baby Boom”. Przyszłe mamy rejestrują się na stronie internetowej, aby ich wyczekiwany maluch mógł wygrać nowiutkiego Fiata 500. Wyniki za dziewięć miesięcy. Żeby wziąć udział w finałowym losowaniu wystarczy wydać pierwszy krzyk w dniu premiery samochodu. Pospieszcie się rodzice, bo wkrótce szansę będą miały już tylko wcześniaki! Single mogą się zabawić w wirtualnych lakierników, zaprojektować unikalny wygląd Fiacika i wygrać sztabkę złota.

Liczy się styl

„Pięćsetka” gra na tych samych strunach duszy, co Mini, też zresztą odświeżone. Najnowszy mały Fiat nie będzie ani najtańszy, ani najbardziej praktyczny, ale stylu mu nie zabraknie.
Kilka miesięcy wcześniej zadebiutuje Twingo, które pozuje na kieszonkową wyścigówkę. Podziurawione aluminiowe pedały i trójramienna kierownica są zewnętrzną oznaką 100 KM, jakie wydusza z siebie benzynowy silniczek 1,2 l. Jest oszczędny jak dwulitrowy diesel (w Clio spala niecałe 6 l na 100 km) i wydala mało dwutlenku węgla, a kosztował Renault 80 mln. euro.

Nie pieniądze jednak, ale pomysły się liczą. Po wypranym z emocji Stilo szykuje się wielki come back Bravo. To druga z ważnych przyszłorocznych premier Fiata, choć pierwsza w kolejności – u sprzedawców już na wiosnę. Sylwetka a’la Grande Punto i duży wybór silników z doskonałym dieslem 1,9 Multijet na czele sprawiają, że wraca apetyt na coś, co upichcili Włosi, a nie nazywa się pizza.

Samochód nie tylko musi się poruszać, ale i być poruszający. Przyprawiać o drżenie: serca, rąk, nóg, czy kto tam ma co wrażliwego. Dlatego Ford lansuje “kinetic design”, jakiego przykładem jest nowe Mondeo. Pierwszy za kierownicą zasiadł James Bond w “Casino Royale”. Pozostali będą mogli tego spróbować w okolicach maja.

Coś dla Kowalskiego?

Już na początku roku natomiast pojawia się odnowiona Astra. Auto o numer mniejsze, ale nie pozbawione ikry. W wersji GTC ma szklany dach nad przednimi fotelami, a najwyższy poziom wyposażenia Cosmo wabi melomanów detalami wnętrza wykończonymi takim lakierem jak pudło fortepianu.

Nawet Dacia umyka przed opinią marki z dyskontu. Logan MCV, gdzieniegdzie już sprzedawany będzie w Polsce lada moment. Uprzedzam pytania ostrożnych: auto ma trzy lata lub 100 tys km gwarancji, a jeśli dołączyć do tego bagażnik o objętości od 700 do 2350 l (w wersji dwuosobowej) i silniki 1,9 dCi robi się z niego niezła alternatywa dla modnego minivana. Na relingi dachowe można założyć 100 kg bagażu, deska surfingowa na pewno wejdzie, a jej smukły dziób harmonijnie będzie współgrał z wlotem powietrza.

Jednym z niewielu samochodów, który konsekwentnie chce być porządny aż do znudzenia jest Fabia, u nas od maja. Coś jednak w tym musi być, bo poprzednią wersję kupiło 1,5 miliona kierowców, w tym wielu znad Wisły. Nowe wydanie bestsellera oferuje podobno najwięcej miejsca na głowę i nogi w swojej klasie. Poza siedmioma silnikami do wyboru na liście opcji jest klimatyzacja i liczne elektroniczne gadżety znane z drogich telefonów komórkowych.

Od posądzenia o pospolitość odżegnuje się nowa Toyota Auris, czyli ulepszona Corolla. Odżegnuje skutecznie, choć wygląda jak objaw przepracowania stylisty i jedyne, co może ją uratować to renoma marki i zgrabne wnętrze, z którego na szczęście nie widać tego, co na zewnątrz. Podczas jazdy warto zwracać uwagę na kontrolkę „Eco Drive Indicator”, która rozświetla się wesolutko za każdym razem, gdy jedziemy w najodpowiedniejszym zakresie obrotów: oszczędnie i ekologicznie.

Zabawy w terenie

Japończycy często ostatnio serwują oryginalne smaki, co najlepiej widać w samochodach typu SUV i pokrewnych. Żaden z przyszłorocznych debiutantów: Honda CR-V, Mazda CX-7, Mitsubishi Outlander czy Nissan Qashqai nie razi “siłą spokoju”. Fantazyjne nadwozia kryją typowe na ogół rozwiązania techniczne, ukierunkowane na ekonomikę eksploatacji i radość z pokonywania większych kałuż. SUV to już od dawna atrakcyjnie opakowane auto rodzinne i nabywcy nie oczekują wiele więcej. Nissan ma kuzyna w Europie: Renault Kalosa, a Mitsubishi aż dwóch: Citroëna C-Crosser i Peugeot 4007 – pierwsze rekreacyjne terenówki w historii obu „Francuzów”. Każdy chce mieć w katalogu auto w traperach, a niektórzy nawet w kilku rozmiarach. Volvo na razie tylko zapowiada „małego” XC60, który ma dołączyć do XC90. BMW natomiast wprowadzi w lutym drugą już generację X5.

Wszystkich chce wysadzić z siodła Dodge za pomocą Nitro. Kanciasty, aż do bólu z rozrośniętymi nadkolami terenowiec zamierza zwabić do salonów, czy raczej saloonów oryginałów i fanów Dzikiego Zachodu. Jest typową amerykańską terenówką proponowaną jako 4×4 lub tylko z napędem przedniej osi. Silniki V6 o mocy 210 lub 250 KM uciągną całą rodzinę i coś na przyczepkę, a wysuwana podłoga bagażnika zastąpi stolik przy tradycyjnym, polskim grillowaniu. Auto pojawi się w sprzedaży na wakacje.

Z wiatrem we włosach

Dyskretnych ukontentują Volkswageny: CrossGolf i CrossTouran, czyli kompakt i minivan z pazurkami. Tych zaś, którzy lubią wietrzyć czerep czeka gratka: duży wybór kabrioletów dopasowanych do grubości portfela. Gdy zwiędną przebiśniegi pojawi się Audi TT Roadster potem Peugeot 207 CC i nowy Smart (także z dachem), a w ciągu roku dołączą Rolls-Royce, Bugatti Veyron Targa i Lamborghini Murcielago LP 640 Roadster. Wkrótce po tym, jak w słynnym Christie’s pójdzie pod młotek wyścigowy Auto Union typ D, zbudowany podobno dla połechatnia ambicji Hitlera, pojawi się Audi R8. Oba samochody łączy znaczek na masce i dążenie konstruktorów do perfekcji. Auto Union ma szansę być najdroższym zlicytowanym samochodem i zdetronizować Bugatti Royale. Audi R8 może spróbować się z Alfą Romeo 8C Competizione. Oba mają po 8 cylindrów i przeszło 400 KM, ale Włoszka kusi niedostępnością, bo ma powstać tylko kilkaset egzemplarzy

W tym roku dilerzy dysponują całym arsenałem nowości.

Pytanie czy go wystarczy, aby odciągnąć Polaków od samochodów używanych?

źródło – motofakty.pl

Leave A Comment