Na stacjach brak paliwa?

Nadal trwa przerwa w dostawach ropy naftowej rurociągiem „Przyjaźń” do Polski i Niemiec. Według białoruskiej spółki rurociągowej GomelTransnieft, przyczyną wstrzymania dostaw surowca przez Białoruś było przerwanie tłoczenia przez stronę rosyjską.

Jak poinformował rzecznik prasowy PERN „Przyjaźń” (PERN) Tomasz Zakrzewski, w piśmie skierowanym do zarządu tej spółki „strona białoruska informuje, że gotowa jest wznowić tłoczenie ropy naftowej w stronę Polski i Niemiec natychmiast, jak tylko otrzyma surowiec z Rosji”.

Pismo od białoruskiej spółki GomelTransnieft dotarło do PERN we wtorek rano. We wtorek w południe o sytuacji powstałej po wstrzymaniu dostaw surowca obradował zarząd PERN.


Przerwanie dostaw ropy naftowej do Polski i tranzytem do Niemiec nastąpiło w nocy z niedzieli na poniedziałek. W niedzielę około godz. 22. PERN stwierdził brak ciśnienia w rurociągu „Przyjaźń” na przejściu w Adamowie. Ok. godz. 3. w nocy z niedzieli na poniedziałek ropa pojawiła się, lecz ok. godz. 6. rano w poniedziałek znowu przestała płynąć.

Jeszcze w poniedziałek wiceminister gospodarki odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne państwa Piotr Naimski zapewnił, że paliw na polskich stacjach nie zabraknie, a konsumenci nie powinni odczuć skutków wstrzymania dostaw przez rurociąg „Przyjaźń”, mimo, iż tą drogą płynie 96 proc. przerabianej w kraju ropy naftowej.

PKN Orlen i Grupa Lotos, zapewniły, iż posiadane zapasy surowca wystarczą do czasu ewentualnego uruchomienia interwencyjnych dostaw ropy drogą morską przez terminal w Gdańsku.

Wstrzymanie dostaw ropy dotknęło także Niemcy, Czechy i Słowację. We wtorek ukraiński operator rurociągowy, spółka Ukrtransnafta, poinformowała, że w wyniku wstrzymania tranzytu rosyjskiej ropy przez Białoruś, na Ukrainie nie działa południowa nitka rurociągu „Przyjaźń” i pracujący w odwrotnym kierunku rurociąg Odessa-Brody.

Według analityków, wstrzymanie dostaw to efekt konfliktu między Rosją i Białorusią. Chodzi o wprowadzone w ub. tygodniu cła transportowego na rosyjską ropę. Była to białoruska odpowiedź na decyzję rosyjskiego „Gazpromu”, który wymusił na władzach w Mińsku zgodę na ponad dwukrotną podwyżkę ceny za gaz dla Białorusi. Jednocześnie wprowadzono opłatę celną na dostarczaną jej ropę naftową w wysokości 180 dolarów za tonę. 3 stycznia Białoruś informowała o wprowadzeniu opłaty celnej (45 dol. za tonę) za rosyjską ropę naftową eksportowaną na Zachód przez jej terytorium. Rosja uznała obowiązującą od 1 stycznia br. decyzję za nielegalną.

W poniedziałek po południu rosyjski operator rurociągów naftowych Transnieft przyznał, że zaprzestał eksportu ropy naftowej na Białoruś, co w konsekwencji doprowadziło do wstrzymania dostaw tego surowca do Polski i Niemiec. Wiceprezes spółki Siergiej Grigoriew powiedział agencji Reutera, że jego firma została do tego zmuszona, bo Białoruś podbierała ropę.

„Zredukowaliśmy więc dostawy tranzytowe odpowiednio do ilości podbieranej ropy. Doszliśmy do punktu, gdy musieliśmy całkowicie wstrzymać dostawy” – powiedział. Wiceminister rozwoju gospodarczego i handlu Siergiej Szaronow zapewnił, że rosyjskie firmy dostarczające ropę naftową będą informować „swoich zachodnich partnerów o niemożliwości wypełniania w chwili obecnej – z powodu sił wyższych – zobowiązań wobec nich, zgodnie z zawartymi umowami”.

Komisja Europejska (KE) wezwała we wtorek do natychmiastowego wznowienia dostaw ropy naftowej z Rosji, przesyłanej tranzytem przez Białoruś rurociągiem „Przyjaźń” i skrytykowała oba kraje za niepoinformowanie odbiorców o przerwaniu dostaw.

„Jest nie do zaakceptowania, że dostawca, albo kraj tranzytowy, nie informuje o podjętych krokach, które mogą mieć negatywny wpływ na dostawy surowca do odbiorców” – powiedział rzecznik KE ds. energii Ferran Tarradellas.

„Oczekujemy, że dostawy zostaną natychmiast wznowione i że w przyszłości nie dojdzie to tego rodzaju incydentów” – dodał rzecznik.

Jego zdaniem przerwanie dostaw ropy rurociągiem „Przyjaźń”, które nastąpiło w nocy z niedzieli na poniedziałek, „nie jest pozytywnym sygnałem, jeśli wziąć pod uwagę reputację Rosji jako dostawcy źródeł energii”. Zaznaczył jednak, że na wiarygodność Rosji w tej sprawie należy patrzeć z perspektywy dotychczasowych 30 lat nieprzerwanych, pewnych dostaw.

Na czwartek rano unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs zwołał w trybie pilnym spotkanie w Brukseli ekspertów ds. ropy z krajów członkowskich UE. Mają oni przeanalizować skutki przerwania dostaw ropy rurociągiem „Przyjaźń” i oszacować braki w zaopatrzeniu. Na razie nie wiadomo nic o ewentualnym udziale w spotkaniu przedstawicieli strony rosyjskiej i białoruskiej.

Tarradellas powiedział, że negatywne skutki przerwania dostaw odczuły rafinerie w Polsce, Niemczech, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.

Rurociągiem „Przyjaźń” płynie 96 proc. przerabianej w Polsce ropy naftowej. W sumie chodzi o ok. 50 mln ton rocznie (do rafinerii polskich – PKN Orlen i Grupy Lotos oraz do rafinerii niemieckich – PCK Schwedt i Mider Spergau).

UE pokrywa jedną czwartą zapotrzebowania na ropę naftową importem z Rosji. Rurociągiem „Przyjaźń” płynie połowa tego importu, czyli 12,5 proc. rocznego zużycia ropy w UE.

źródło – PAP

Leave A Comment