Mercedes C – Premiera

„Baby Mercedes”, „Mercedes zmienia image”, „Czy Mercedes zachęci młodszych klientów?” – takie tytuły królowały w pismach motoryzacyjnych pod koniec roku 1982. Wczoraj oficjalnie zaprezentowano nową klasę „C”.

Samochody firmy Daimler-Benz utożsamiane były wówczas z limuzynami adresowanymi do dystyngowanych starszych panów i wprowadzenie do oferty „małego” Mercedesa 190, wywołało prawdziwą euforię. Jednak pojazd zamiast stać się „Mercedesem dla młodzieży” zrobił furorę wśród mniej zamożnych emerytów. Nie zniechęciło to jednak producenta, a wzrastająca popularność kolejnych modeli typoszeregu (były to pojazdy oznaczone klasa C) udowodniła, że decyzja o zmianie wizerunku firmy była strzałem w dziesiątkę. Wieczorem 18-go stycznia w Stuttgarcie Mercedes ujawnił kolejną wersję Mercedesa C.


Już szpiegowskie zdjęcia, które poddano obróbkom komputerowym, wskazywały iż moje dotychczasowe poglądy o Mercedesie mogą runąć jak Mur Berliński. Gdy w gmachu Muzeum Mercedesa w Stuttgarcie, zdjęto zasłony z samochodu i dziennikarze z całego świata ujrzeli nowy model, stało się to faktem. „Merc” zmienił styl, a wraz z prezentacją zmianie uległo moje postrzeganie firmy. Dotychczas twierdziłem (a nie jestem odosobniony w tym twierdzeniu), że Mercedes jest dla „tatusiowatych kierowców”. Wprawdzie modele firmy mają wysokie ceny, co ogranicza klientów do osób które osiągnęły pozycję materialną (to zaś przychodzi z wiekiem), ale bogatych młodych ludzi częściej widzimy w nowych BMW i Audi, niż w samochodach z gwiazdą na masce.


Młodszych użytkowników nie udało się zachęcić do Merca z powodu konsekwentnego podkreślania dostojnego stylu dużych wersji. Pierwsza 190-tka była wprawdzie najmniejszym modelem koncernu, ale wyglądała jakby zminimalizowano kanciaste limuzyny z tamtych czasów. Pierwsza „klasa C”, była modelem o aerodynamicznej dbałości o zarys bryły, ale nadal nie był to kształt powodujący szybsze bicie serca. Oferowana obecnie wersja klasy C ma już bardziej sportową linię karoserii (m.in. charakterystyczne łączone światła), ale nadal można dostrzec „odmłodzenie” dużych limuzyn. Dopiero obecnie prezentowany samochód, dzieki ofercie handlowej dwoch odmiennych wersji, ma szansę podbić serca (i kieszenie) zarówno „bogatych tatusiów”, jak i „bogatych młodzieńców”.


Ewolucja segmentu C nie oznacza jednak, ze dokonano radykalnej zmiany stylistyki i pojazd wyraźnie odróżnia się od innych modeli firmy. W obecnej stylizacji wszystkich typoszeregów projektanci większą uwagę przykładają do akcentowania dynamiki i mocy, niż do podkreślania klasycznych linii prestiżowej limuzyny. W przypadku najmniejszej (i najtańszej) limuzyny zaakcentowanie to ma szczególne znaczenie, gdyż jest to oferta skierowana również do młodszych klientów.


Podkreśleniem sportowego stylu są m.in. charakterystyczny mercedesowski gril rozciągnięty na całej szerokości pokrywy silnika, przez co z przodu mamy wrażenie jakby pojazd był przyklejony do nawierzchni, reflektory o skośnym kształcie potęgujące wrażenie mocy i zabudowany z przodu duży spojler. Również linia boczna nawiązuje do sportowego design. Płynne obniżenie dachu przywodzi na myśl modele coupe (aczkolwiek podobną stylizację zastosowano już w czterodrzwiowej limuzynie CLS), dolna linia szyb wznosi się ku górze, a dodatkowo na poszyciu bocznym wyprofilowano wznoszącą się ku tyłowi linię, podobną do tej jaką zaznaczy strużka wody na szybko jadącym bolidzie. Tylko patrząc od tyłu, wyłącznie znawcy marki na pierwszy rzut oka zaobserwują różnicę między tym modelem, a samochodami innych klas.


Sportowa (przynajmniej jak na limuzynę Mercedesa) sylwetka nadwozia zachęca do zajęcia miejsca i sprawdzenia, czy rasowy jest tylko wygląd zewnętrzny. Niestety okazało się, że wnętrze zarowno w modelu sportowym (Avantgarde) jak i komfortowej limuzynie (Elegance) potraktowano jakby była to wylacznie limuzyna. To co odróżnia samochody o aspiracjach sportowych od tradycyjnych wersji, to budowa tablicy rozdzielczej. W przypadku modeli o charakterze sportowym deska jest nachylona w kierunku kierowcy, przez co czuje się on jakby „otoczony” przyrządami. W tradycyjnych wersjach konsolę przed kierowcą zabudowano zaś w formie linii prostej bez dodatkowych załamań, czy nachyleń. Tak właśnie jest w przypadku Mercedesa C. Gdybym z zasłoniętymi oczyma został wprowadzony do samochodu i miał opisać jak -według mnie- wygląda jego kształt zewnętrzny, z pewnością opisałbym typową limuzynę. Wewnątrz bowiem nie ma żadnych ekstrawagancji stylistycznych (wyjatkiem jest kolo kierownicy), a konsola przypomina tradycyjny styl Merca. Możemy więc dostrzec szeroką, rozbudowaną konsolę środkową, w której zadbano o ergonomiczne rozmieszczenie wszystkich przycisków, ale „sportowego ducha”, to raczej tam nie dostrzeżemy. Jak powiedział mi jeden z przedstawicieli firmy, Mercedes mimo nowatorskiego design karoserii, pozostaje jednak marką prestiżową, a jej klienci nie lubią ekstrawagancji i natarczywej ekspansji sportowego stylu. Dla miłośników „sportowej duszy” przygotowano wersję specjalną. Na nią jednak musimy jeszcze trochę poczekać.

Osoby które z niedowierzaniem przyjęły informację –podawaną przez niektóre media- o nowym Mercedesie klasy C z napędem na koła przednie, pragniemy uspokoić. Mercedesy klasy A i B mają napęd na przód, ale nowa klasa C jak przystało na prawdziwą limuzynę ma napędzane koła tylne.

źródło – B. Korzeniowski; onet

Leave A Comment