"Dogonić Kubicę" – Caparo T1


Bolidy Formuły 1 w kategorii zaawansowania technicznego deklasują pozostałe pojazdy kołowe. Magiczne 300 km/h uzyskują po kilkunastu sekundach od startu, zaś na zakrętach i podczas hamowania katują ciało kierowcy potężnymi przeciążeniami. Wielu pasjonatów sportu motorowego dałoby się pokroić za bolid najwyższej klasy z drogową homologacją. Co prawda Bugatti przygotowało Veyrona, któremu po piętach depcze potwór z logiem Koenigsegga na masce, to tak naprawdę są to luksusowe samochody, które próbują udawać sportowe maszyny. Bezkompromisowa odpowiedź przyszła z ojczyzny sportów motorowych. Brytyjscy konstruktorzy przygotowali bolid, który waży mniej od poczciwego Malucha, a pod maską skrywa więcej mocy niż najnowsze… Porsche 911 Turbo!


Stylistyka pomarańczowej karoserii daje wyraźnie do zrozumienia, że z filigranową maszyną nie będzie żartów. Caparo mierzy 4 metry, jest szeroki na niemal dwa i niewiele wyższy niż metr. Kabinę pasażerską zmniejszono do minimum, jednak udało się wygospodarować miejsce na dwa kubełkowe fotele. Wykończenie wnętrza jest uzależnione pomysłu nabywcy, jednak w standardzie znajduje się demontowalna kierownica, 6-punktowe pasy bezpieczeństwa oraz zestaw wskaźników rodem ze sportu motorowego. Duża wagę przywiązano do zapewnienia bezpieczeństwa podróżnym. Caparo T1 – niczym maszyna F1 – otrzymała aluminiowo-karbonowe wzmocnienia o strukturze plastra miodu, które doskonałe chłoną energię uderzenia.


Prawdziwą atrakcją jest silnik o pojemności “zaledwie” 2,4 litra. Zastosowanie kompresora pozwoliło na wyciśnięcie aż 480 KM!
Caparo waży jedynie 465 kilogramów, co oznacza wyjątkowy stosunek masy do mocy. Na każde 1000 kg przypada ponad 1000 KM! Dość powiedzieć, że wielbiony i stawiany na piedestale Veyron produkuje 1001 KM, ale waży prawie… 1900 kg! Niemal dwukrotnie gorszy stosunek mocy do masy to przepaść… Po dociśnięciu gazu kierowca Caparo T1 nie będzie miał wątpliwości, że prowadzi najbardziej dynamiczny drogowy pojazd na świecie. Osiem widlasto ustawionych cylindrów w tempie błyskawicy wkręca się na coraz wyższe obroty, produkując 480 KM dopiero przy 10500 obr./min! Któż nie poczułby się wówczas jak Robert Kubica podczas kolejnego Grand Prix… “Setka” pojawia się na liczniku ledwie 2,5 sekundy od startu, a uzyskanie 160 km/h to kwestia 5 s! Szaleńczy pęd ustaje przy 322 km/h, kiedy moc silnika musi uznać wyższość siły oporu powietrza.


W założeniach producenta Caparo T1 nie miał służyć do bicia rekordów prędkości maksymalnej. Chciano, by jak najwierniej oddawał wrażenia towarzyszące prowadzeniu bolidu F1. A jak powszechnie wiadomo, te ujawniają swój prawdziwy potencjał podczas pokonywania zakrętów. Nie inaczej zachowuje się Caparo. Potężny statecznik w tylnej części karoserii, nisko schodzący “dziób” oraz spojler zintegrowany z przednimi błotnikami przeszedł długotrwałe badania w tunelu aerodynamicznym. Wiele godzin poświęcono też dopracowanie podwozia, które wypracowuje większą siłę docisku do drogi, niż widoczne elementy ospojlerowania. Odpowiednie ukierunkowanie strumienia powietrza powoduje “przysysanie” karoserii do asfaltu. Producent zapewnia, że powyżej 240 km/h maszyna byłaby w stanie jeździć… po suficie. Nic więc dziwnego, iż podczas pokonywania zakrętów przeciążenie może sięgnąć 3 G, w czym dużą zasługę ma także sztywne zawieszenie z dużym zakresem regulacji. Zbliżonymi wartościami przeciążeń mogą się poszczycić prototypy startujące w wyścigu Le Mans. Dla wielu seryjnych aut 1 G stanowi kres możliwości.


Większość kierowców byłaby przerażona także skutecznością układu hamulcowego.
Wentylowane tarcze o średnicy 355 milimetrów wraz z wielotłoczkowymi zaciskami i układem ABS wytracają prędkość w sposób nieznany reszcie samochodów drogowych. Przeciążenie podczas hamowania może sięgnąć nawet 3 G! Kombinacja mocarnego silnika z wyjątkowo skutecznymi hamulcami pozwala rozpędzić się do 160 km/h, po czym znów się zatrzymać w mniej niż… 10 sekund! Warto pamiętać, że wciąż mowa o samochodzie dopuszczonym do jazdy po publicznych drogach…


Jak przystało na sportową maszynę, cała moc centralnie umieszczonego silnika trafia na tylne koła. O optymalną trakcję walczą szerokie opony oraz blokada mechanizmu różnicowego. Napęd jest przenoszony przez 6-biegową, sekwencyjną przekładnię, przy której konstruowaniu nie zawahano się użyć magnezu i karbonu.


Cenę bezkompromisowego Caparo T1 można uznać za przystępną. Za 220 000 euro nabywca otrzyma maszynę wyraźnie szybszą od samochodów o podobnej wartości. Kolejna niespodzianka czeka pod dystrybutorem. W przeciwieństwie do reszty supersportowych maszyn Caparo bardzo oszczędnie obchodzi się z paliwem, w czym pomaga niewielka masa, dopracowana aerodynamika oraz konieczność wykorzystywania niewielkiej części mocy silnika podczas normalnej jazdy. Producent twierdzi, że poza miastem można uzyskać spalanie poniżej 9l/100km! Zbiornik paliwa o pojemności 70 litrów może więc wystarczyć na pokonanie 800 km, co oznacza, że Caparo T1 bez postoju na tankowanie pokona trasę z Londynu na kultowy tor Le Mans, gdzie właściciel będzie mógł zmierzyć się z brutalnym obliczem bolidu…

źródło – wp, Ł. Szewczyk

Leave A Comment