Ford Mustang Jack Roush Edition (2019) – Rodzynek

Ford Mustang Jack Roush Edition (2019)

Ford Mustang jest obecnie niczym osiedlowy warzywniak – znając siatkę budowy Twojego ulubionego dewelopera możesz w zasadzie przyjąć za pewnik, że prędzej czy później, gdzieś na rogu, wylęgnie się nieduży sklepik handlujący cebulą. To bardzo dobra informacja – mieszkańcy będą mogli zaopatrywać się w świeże warzywa, zaś smukłych Mustangów na drodze nigdy za wiele. Szkoda tylko, że w Polsce uznaje się za motoryzacyjny rodzynek – zresztą całkiem słusznie – Mustanga Bullitt z białą piłką na konsoli środkowej, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych bawią się na całego…



Amerykanie dostali całkiem niedawno Shelby GT500 – kosztującą w topowej specyfikacji 92 495 dolarów żmiję, która wydziera się na przechodniów. Cudownie, w końcu mamy tam 760 rozwścieczonych koni mechanicznych, które uparcie próbują zniweczyć tylne opony i najwyraźniej ten model obrali sobie za cel twórcy opisywanego samochodu. Ok, Mustang Jack Roush Edition nie wygląda tak wulgarnie jak topowe Shelby, ale co z tego? Prezentowana wersja również otrzymała zoptymalizowaną aerodynamikę, karbonowy spojler, inne felgi, zapowiadającą istne piekło maskę i pogrzebano w ustawieniach zawieszenia MagneRide. Nie będę mówił o tak oczywistych elementach jak stosowne oznaczenia, bo to banał. Banałem za to nie jest V8 pod maską, które dostało „superczardżera” o bardzo skomplikowanej nazwie i wypluło 775 KM, czyli jeszcze więcej aniżeli bezkompromisowe Shelby. To wszystko ma natomiast hamować układ od firmy Brembo. A teraz najlepsze: Amerykanie dostaną 60 egzemplarzy tego cuda, natomiast rynki pozaamerykańskie będą się bić jak gladiatorzy, bowiem twórcy przewidzieli pulę zaledwie 10 sztuk, każda po 99 611 dolarów.



Kto by się dał pokroić?

Patryk Rudnicki