Volvo XC40 R-Design D4 AWD – AUTO TEST

5 lipca 2018
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Volvo XC40 R-Design D4 AWD

Ukryty juror

Worek ciekawostek został rozwiązany – tytuł „Car Of The Year 2018” przypadł szwedzkiemu Volvo XC40 i wiele osób zaczęło się zastanawiać, właściwie dlaczego. Sprawa byłaby zdecydowanie prostsza, gdyby konkurencja nie wystawiła tak mocnych graczy, zawieszając jednocześnie poprzeczkę całkiem wysoko. Producenci ambitnie podeszli do konkursu: mieliśmy nowe Stelvio czyli Alfę Romeo, na którą czekaliśmy całe wieki, zadziorną Ibizę, naszprycowaną technologiami serię 5 od BMW, zaskakujące C3 Aircross czy też mocne uderzenie od KII w postaci Stingera. Wygrał natomiast kolejny crossover, który według szefów koncernu z Göteborga ma oczarować nieco młodszego wiekiem klienta. No cóż, sprawdźmy to…


Zacznijmy od mało istotnych, z punktu widzenia konkursowego, kwestii. Do testu otrzymałem szalenie bogato wyposażony wariant R-Design, a to oznaczało nie tylko dwustrefową, automatyczną klimatyzację, LED-owe reflektory czy dwukolorowe nadwozie (czarny dach plus perłowo-biały lakier samej karoserii), ale też panoramiczny szklany dach z otwieraną przednią częścią, tapicerkę będącą połączeniem skóry i alcantary, rozbudowany i wymagający przyzwyczajenia system multimedialny Sensus czy też wirtualne zegary, które lubią się delikatnie przyciąć podczas uruchamiania, wiecie – kiedy XC40 zaczyna wyświetlać całą listę asystentów bezpieczeństwa. Poza tym pod stopą miałem 190 koni mechanicznych i 400 niutonometrów (topowy diesel D4), które to wartości musiały współpracować z 8-biegową skrzynią automatyczną Geartronic i napędem AWD. Wrażenia?


Oczekiwałem absolutnie wystarczającej dynamiki, efektywności w przyspieszaniu oraz gładkiej pracy nowoczesnego „automatu” i się nie zawiodłem. Powyższe liczby stanowią optymalną motoryzację dla XC40, które waży całkiem zaskakujące 1784 kilogramy, więc jednostka napędowa ma co robić, a kierowca może dodatkowo wpływać na ustawienia samochodu. Oczywiście zamyka się to w kilku dostępnych trybach jazdy, przy czym w dynamicznym spędziłem najmniej czasu, ponieważ XC40, choć adresowane do młodszej klienteli, skłania do wygodnego przemierzania kolejnych kilometrów. Tym bardziej, że „małe” Volvo z charakteru nadal znakomicie pasuje na długą trasę i odwdzięcza się przyzwoitym zużyciem oleju napędowego, tak do 140 km/h – powyżej samochód zaczyna wyświetlać dobrze ponad 8 litrów na 100 kilometrów (średnia z około 2000 kilometrów to świetne 6,9 l/100 km). Nie ma jednak róży bez kolców – „wybieraczek” skrzyni biegów potrafi zirytować (przejście z pozycji „P” na „D” wymaga dwukrotnego pociągnięcia w dół, w drugą stronę zresztą, czyli z „D” na „R”, jest podobnie, a to znacząco ogranicza szybkość manewrów, np. w mieście), podłoga oraz boczki drzwiowe wyściełane pomarańczowym filcem obawiam się, że mogą dosyć szybko zbierać brud, pionowy ekran „Sensusa” piorunem zbiera odciski palców, a komfort podróżowania ograniczają trochę 20-calowe felgi, choć wyglądają znakomicie. Aha – elektryka fotela pasażera nie działała… Sory Volvo.

No dobra, zabawmy się w jurora plebiscytu COTY 2018…



Jakość

Mówimy o segmencie Premium, więc znakomitej próby materiały wykończeniowe oraz takie samo zmontowanie winny być elementami oczywistymi. Środowisko motoryzacyjne pokazuje, że różnie z tym bywa, lecz XC40 nie zawodzi. Szwedzi dobrali spodziewanej jakości (należy czytać jako wysokiej) plastiki, kokpit wykonano z należytą dbałością o szczegóły, obudowy głośników systemu harman/kardon wyglądają co najmniej solidnie, a metal jest prawdziwym metalem. Solidna piątka w skali szkolnej.


Przestronność

XC40, choć mniejsze od XC60 i wszystkiego, co zaprezentowało jak na razie Volvo, oferuje przyzwoitą ilość miejsca z przodu. Tylna część crossovera z Północy wcale zresztą nie jest gorsza – przy wzroście 186 centymetrów swobodnie mogłem usiąść „za sobą”, co oznacza, że zostawało jeszcze trochę przestrzeni zarówno dla kolan jak i nad głową, pomimo szklanej tafli nad czupryną. Bagażnik z kolei odznaczał się regularnymi kształtami, choć posiadał stosunkowo wysoki próg załadunku. Biorąc jednak pod uwagę obecność napędu AWD oraz prześwit przekraczający 21 centymetrów, istnieją pewne okoliczności łagodzące dla takiego rozwiązania.


Bezpieczeństwo i zaplecze technologiczne

Spróbujmy: system BLIS czyli monitorowanie martwych stref pojazdu, asystent awaryjnego hamowania, umiejętność samodzielnego parkowania, a następnie wyjeżdżania z tegoż miejsca (w trudnych sytuacjach), monitorowanie ruchu poprzecznego (działa, sprawdzone), aktywny tempomat (podobało mi się to, że radar od razu reagował w momencie włączenia kierunkowskazu), system wspomagający kierowanie i do spółki z aktywnym tempomatem kreujący warunki jazdy półautonomicznej… Jak przystało na szwedzkiego producenta z Göteborga, samochód naszpikowano „wspomagaczami”, które rzeczywiście działały, choć nie zawsze ułatwiały życie kierowcy (zbyt natarczywy system Start-Stop czy blokujący samochód w każdym dogodnym momencie system Auto Hold). Miałem do dyspozycji system kamer 360 stopni, podpowiedź zrobienia sobie przerwy, rozpoznawanie znaków drogowych, możliwość indukcyjnego ładowania telefonu czy elektrycznie sterowaną klapę bagażnika. Ta modlitwa systemów nie ma służyć chwaleniu się czy wystawianiu kolorowej laurki producentowi – obecność wszystkich udogodnień na pokładzie XC40 świadczy bowiem o tym, że marka posiadająca wybitnie „męskie” logo przykłada sporą wagę do aspektu bezpieczeństwa i zaawansowania nawet podstawowego (jeżeli mówimy tylko i wyłącznie o wielkości) modelu.



Wrażenia ogólne i werdykt…

Volvo XC40 wywarło na mnie pozytywne odczucia i nieważne, że był to najsilniejszy diesel o mocy 190 koni oraz sowicie doposażona wersja R-Design. Pierwsza myśl jaka wypełniła moją głowę tuż po odebraniu samochodu to krótka refleksja dotycząca jego wielkości – na żywo recenzowany crossover jest nie tyle większy niż na zdjęciach, co przestronny i logicznie rozwiązany, przemyślany. Z punktu widzenia osoby młodszej tak – auto ma prawo się podobać, oferuje wystarczającą ilość miejsca, bogactwa, jeżeli chodzi o wyposażenie, jest jakby „dopasowane” wielkością oraz filozofią do potrzeb ludzi niekoniecznie zakładających codziennie elegancką marynarkę, ale wymagających sowitej dawki luksusu. Nie bójmy się użyć tego słowa – XC40 jest również luksusowe, a całokształt twórczości szwedzkich inżynierów został uhonorowany wspomnianym tytułem „Samochodu Roku 2018”. Czy słusznie? Nie mam wątpliwości, że bohater niniejszego testu jest samochodem znakomitym i starannie dopracowanym, bo to widać, ale tegoroczna konkurencja Volvo nie pozwala mi spokojnie odpowiedzieć „TAK”. Nie dziwię się natomiast, że crossover okraszony liczbą 40 bezapelacyjnie trafił na podium. Dziwią mnie trochę kolejne pozycje, ale to już temat na inną okazję.

DANE TECHNICZNE Volvo XC40 R-Design D4 AWD
Silnik / Pojemność diesel / 1969 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 140 kW (190 KM) / 4000 obr./min
Moment obrotowy 400 Nm / 1750-2500 obr./min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna Geartronic, 8 biegów
Prędkość maksymalna b.d.
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,9 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) nasz test: 8,8 / 5,9 / 6,9 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4425 / 1851 / 1658 mm
Rozstaw osi 2702 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1784 kg / -
Bagażnik w standardzie 459 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1336 l
Pojemność zbiornika paliwa 54 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 30 000 km lub co rok
Cena wersji podstawowej 127 200 zł (T3, XC40)
Cena wersji testowanej ok. 250 000 zł (D4, R-Design + dodatki)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!